24.7.14

ON A CAROUSEL

No comments:
Yann Tiersen - J'y Suis Jamais Alle

Playing ducks and drakes on the Canal Saint-Martin, a childhood treasure found in the bathroom, a mysterious collector of the pictures taken by a picture taking machine… Right after I got to the picturesque Montmartre district, flashes from the cult movie ‘Amelia’ came again in front of my eyes almost like slides. This is where the fairytale carousel, next to which the main character of the movie arranges her date with a stranger stands ^^ Can you imagine a more magnificent scenery for pictures? Of course not! That’s why the outfit created by me had to be a bit dreamy, delicate and with a necessary Macademian style dose! After all- I have a common denominator with Amelia and the carousel- we are all twisted ;D To get a foggy dream atmosphere I chose a whitened pastels palette of colors. The romantic skirt, with its cut referring to the 50s fashion and decorated with a print of roses emanates with femininity. Thanks to the top, with its edge being a few inches above the waist I’ve also exposed the skirt’s spectacular A letter shape. The top is another dose of icing on the today’s look. It captivates with its sensual cut on the back and its color- as sweet as the French macarons ^^ As beautiful as it is, soft elegance always needs a pinch of characteristic feature to make it completely tasty! The emerald clutch with its texture imitating the crocodile’s skin, dyed feathers and the necklace resembling ethnic jewels have varied the whole look giving it an exotic atmosphere. The fairytale world and the real one are efficiently combined by the ultramodern geometric stilettos. It’s time to wake up from the dream and head for some more sightseeing! ;)

Kaczki puszczane nad kanałem Świętego Marcina, skarb z dzieciństwa znaleziony w łazience, tajemniczy kolekcjoner zdjęć z automatu... Migawki z kultowego filmu "Amelia", niczym slajdy przewinęły mi się przed oczami, gdy tylko dotarłam do malowniczej dzielnicy Montmartre. To właśnie tutaj stoi bajkowa karuzela, pod którą tytułowa bohaterka zaaranżowała randkę z nieznajomym ^^ Czy można wyobrazić sobie wspanialszą scenerię do zdjęć? Oczywiście, że nie! Tym bardziej stworzona przeze mnie stylizacja musiała być nieco marzycielska, delikatna, ale i z nieodzownym szlifem Macademian Style! W końcu mnie, Amelię i karuzelę łączy jeden szczególny wspólny mianownik - bycie zakręconym ;D By uzyskać atmosferę rodem z mglistego snu  wybrałam paletę rozbielonych pasteli. Romantyczna spódnica ozdobiona nadrukiem róż emanuje kobiecością, swoim krojem nawiązując przy okazji do mody lat 50-tych. Dodatkowo wyeksponowałam jej widowiskowy kształt litery "A", dzięki topowi kończącemu krótko nad talią. To kolejna perełka dzisiejszej stylizacji. Urzeka zmysłowym rozcięciem na plecach i kolorem słodkim jak francuskie makaroniki ^^ Miękka elegancja chociaż piękna, dla smaku zawsze potrzebuje szczypty charakteru! Szmaragdowa kopertówka z fakturą imitującą krokodylą skórę, farbowane pióra i kolia przypominająca etniczne klejnoty urozmaiciły całość powiewem egzotyki. Świat baśniowy i ziemski, skutecznie łączą ultranowoczesne geometryczne szpilki. Pora obudzić się ze snu i ruszyć w dalsze zwiedzanie! ;)





22.7.14

DREAM OF ALEXANDER'S BRIDGE

29 comments:
Tori Amos - Precious Things


Coming to the capital of fashion I’ve already had the looks for the trip planned in my head. I wanted Paris to become my stylist and to create my outfits by the means of culture, streetfashion and architecture. In this extraordinary city, occupied with the couture soul, the morning ‘I don’t have anything to wear’ dilemma just doesn’t exist ;) The full of  precise imperial magnificence Alexander III Bridge captivated me the first day I was there. Based on Ionic columns it spreads an impressive number of golden friezes and cornices above the Seine. It’s not a secret that when it was built France got seduced by the Imperial Russian aesthetics. The place where the Parisian chic is combined with the Moscow splendor has created an aristocratic outfit in my head! The texture of the flared top reminds a lid of a golden chest, in which the family jewels are hidden. The glitter of the pearls, rubies and emeralds fuel the royal treasury motif, preserved in the giant rings and the bracelet encrusted with stones. The ornamented clutch and massive crystal earrings are the final touch! But even Imperial magnificence needs a bit of French finesse to be completed ^^ The force of the ornaments is perfectly balanced by the light as a feather (literally!) toque and the deep burgundy velvet skirt. It brings me to mind the ones that Christian Dior presented during his first show in 1947. I think that with the master’s spite, he would even shorten it a bit ;) The designer would often stress his weakness for architecture, with his first collection being commented on that it “emanates with a royal glamour’. Who knows, maybe this Parisian bridge was his inspiration as well? ;)

Przybywając do stolicy mody miałam już w głowie zaplanowane stylizacje. Zapragnęłam, aby Paryż stał się moim stylistą i za sprawą kultury, mody ulicznej i architektury kreował każdy mój look. W tym niezwykłym mieście, przesiąkniętym duchem couture poranny dylemat pt 'nie mam się w co ubrać' po prostu nie istnieje ;) Już pierwszego oczarował mnie pełen finezyjnego, carskiego przepychu most Aleksandra III. Oparty na jońskich kolumnach, roztacza nad Sekwaną imponującą liczbę pozłacanych fryzów i gzymsów. Nie jest tajemnicą, że w okresie jego budowy Francja pozwoliła się uwieść estetyce Carskiej Rosji. Miejsce skrzyżowania paryskiego szyku z moskiewskim splendorem stworzyło w mojej głowie prawdziwie arystokratyczną stylizację! Rozkloszowany top na ramiączkach fakturą przypomina wieko złotej szkatuły, w której zatopiono rodowe klejnoty. Blask pereł, rubinów i szmaragdów podsycają motyw królewskiego skarbca, kontynuowany przez okazałe pierścienie i bransoletę wysadzaną kamieniami. Całości dopełniły zdobna kopertówka i masywne, kryształowe kolczyki! Jednak nawet carski przepych, potrzebuje do szczęścia odrobiny francuskiej finezji ^^ Siłę zdobień doskonale zrównoważył lekki jak piórko (dosłownie!) toczek oraz aksamitna spódnica w kolorze głębokiego burgundu. Przywodzi mi ona na myśl te, które młody Christian Dior zaprezentował podczas swojego pierwszego pokazu w 1947 roku. Jak znam przekorę mistrza, pewnie by ją nieco skrócił ;) Kreator często podkreślał swoją słabość do architektury, a o debiutanckiej kolekcji pisano, że "emanuje iście królewskim blaskiem". Kto wie, być może ten paryski most bywał  inspiracją również dla niego? ;)




20.7.14

MACADEMIAN GIRL COLUMNS
'IMPREZOWY RECYKLING'

19 comments:
Follow my blog with Bloglovin

  FOR ENGLISH VERSION PRESS 'READ MORE'
-----------------------------------------------------
IMPREZOWY RECYKLING

Nie znoszę marnotrawstwa, dlatego z lekkim smutkiem patrzę na sylwestrowo-karnawałowy szał zakupów. Kiedy przeminie, doskonale wiem gdzie wylądują wszystkie te ubrania: zawisną smętnie na wieszaku w odległym kącie szafy. Towarzyszyć im będzie metka ‘założę za rok’, ale wszystkie wiemy, że za rok w sklepie kusić będzie już kolejna kreacja. Zresztą pojawić się dwa razy w tym samym? Prawdziwa dama nie popełnia takiego faux pax. No cóż, a powinna! 

Panuje błędne przekonanie, że wszelkie cekiny, brokat i rozświetlony styl ‘glamour’ są zarezerwowane wyłącznie na okres od stycznia do kwietnia. Kiedyś kobiety otaczały się blaskiem cały rok, dlatego nie widzę przeciwskazań by dziś nie mogło być podobnie. Pytana o swoje zestawy, Anna Dello Russo (obecnie dyrektor kreatywna, a wcześniej naczelna japońskiego Vogue’a) lubi mawiać, że ‘garderoba wyłącznie dzienna to strata czasu’. Trzeba umieć mieszać! Żartuje, że słowo ‘daywear’ nie istnieje w jej słowniku. Ona tez nie lubi marnotrawstwa. Pozostała część żeńskiej populacji, w tym wiele Polek, ma niestety tendencje do oszczędzania swoich wytwornych kreacji na ‘szczególne okazje’. No tak, tylko ile tych wielkich wyjść w swoim życiu ma przeciętna kobieta? O ile nie jest gwiazdą filmową zdecydowanie niewiele. 

Wszystko przez stereotypy. W latach 30 i 40 projektantka Elsa Schiaparelli, lansowała modę na zdobne, bogate kreacje. Włoszka była ulubienicą hollywoodzkich gwiazd m.in. Katharine Hepburn i Jean Harlow oraz zaciekłą rywalka Coco Chanel. Swoimi barwnymi kolekcjami przebudziła Paryż, który w tym okresie wciąż budził się z powojennego letargu. Kiedy na na ulicach królowały wszechobecne (i nieco ponure) ‘małe czarne’ i ‘szmizjerki’, ona skierowała oczy klientów w zupełnie inną stronę. 

Wyszywane, rajskie suknie i wymyślne kapelusze, stały się jej znakami rozpoznawczymi. To były dzieła sztuki. Sam mistrz, Yves Saint-Laurent powiedział o niej: ‘Schiaparelli wymierzyła Paryżowi policzek. Torturowała go. Opętała go. A on ją za to pokochał’. Na powrót nauczyła kobiety, jak na co dzień wykorzystywać elementy stylu glamour. Ubierała te pewne siebie, takie które poczucie własnej wartości potrzebowały dopiero zbudować. Jednak wszystkie one chciały się wyróżniać – zawsze, nie tylko od święta. 

Błyszczeć można przecież cały rok. Istnieje kilka sposobów by skutecznie wmieszać pozostanie wyłącznie ‘imprezowe’ ubrania do swojej całorocznej garderoby. Przede wszystkim, trzeba odrzucić schematy. Oczywiście, jeśli pracujesz w koroporacji, odpuść zakładanie fuksjowego boa z piór do garsonki. Jednak jasny cekinowy top pod elegancką marynarką, doskonale ożywi nawet nudny zestaw. Jednocześnie, efekt nie będzie kłuł w oczy. Połyskliwa spódnica, założona do romantycznej bluzki z żorżety przełamie charakter spokojnego, niedzielnego looku. Nie zapominaj o dodatkach! To, że torebka jest wysadzana kamieniami albo pokryta brokatem, wcale nie oznacza, że nadaje się tylko na wieczór. Dodaj ją do codziennej stylizacji i potraktuj jak biżuterię – od razu poczujesz się bardziej królewsko!






19.7.14

BLUE LAGOON

5 comments:























from the left: embellished sandals - Carvela & bow platforms - I Love Shoes 
 flower peep toes - Carvela & shiny ankle strip platforms - Terry de Havilland & floral peep toes - I Love Shoes & geometric heels - Dune - Sarenza


18.7.14

ALICE IN THE WONDERLAND

37 comments:
Hermanos Inglesos - Wonderland

Have you ever wondered what is hidden on the other side of the mirror? I’ve always been curious and that’s why it didn’t take a lot of thinking to set of in pursuit of the white rabbit ;) Wandering along the hole we got to an equally fascinating place as the enchanted Lewis Carol’s land. The mirror mazes, checkerboard giving you optical illusions and towering stacks of cups- the situated in Warsaw “Pędzący Królik” (The Dashing Rabbit) restaurant took care of all of the details to make me feel like Alice today ^^ The interior turned out to be inspiring to that extent that for my next journey I’ve decided to prepare an appropriately original look. To begin with, I reached for the sequin toque resembling the tip of a strawberry woven with a veil. You have to admit; it’s so crazy that even the Mad Hatter would wear it ;D To fit into the full of surprises mysterious space I decided to limit the palette of colors to the contrasting duet of black and red. The graphic sandals and a purse resembling a magically enlarged ladybird are the beginning of the geometric mysteries. The rest is even more interesting! The feminine dress with a print of red spinning lipsticks creates an almost hypnotizing impression. You almost feel like saying: the beloved attributes of the Queen of Hearts! But before I leave for her to play cricket I need to entwine my neck with a crystal necklace- she should know that I have my own royal jewels as well! ;)))

Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, co kryje się po drugiej stronie lustra? Ja od zawsze byłam ciekawa, dlatego nie wiele myśląc wyruszyłam w pogoń za Białym Królikiem ;) Wędrując wgłąb nory trafiliśmy do miejsca równie fascynującego, co zaczarowana kraina Lewisa Carrolla. Labirynty luster, szachownica przyprawiająca o złudzenia optyczne i piętrzące się stosy filiżanek - warszawska restauracja "Pędzący Królik" zadbała o każdy szczegół bym mogła poczuć się jak Alicja ^^ Wnętrze okazało się na tyle inspirujące, że na kolejną podróż postanowiłam przygotować odpowiednio nietuzinkową kreację. Na początek sięgnęłam po cekinowy toczek wyglądający jak czubek truskawki opleciony woalką. Musicie przyznać, że  jest na tyle zwariowany, że nie powstydziłby się go sam Szalony Kapelusznik ;D Aby wpasować się w tajemniczą przestrzeń pełną niespodzianek ograniczyłam paletę barw do kontrastującego duetu czerni i czerwieni. Początek geometrycznym zagadkom dały graficzne sandałki i torebka przypominająca magicznie powiększoną biedronkę. Dalej jest jeszcze ciekawiej! Niemal hipnotyzujące wrażenie roztacza kobieca sukienka z nadrukiem wirujących czerwonych szminek. Ukochane atrybuty Królowej Kier, chciałaby się powiedzieć ;D Zanim jednak wybiorę się do niej na partyjkę krykieta owinę szyję kryształową kolią - niech wie, że ja też mam swoje królewskie klejnoty! ;)))