21.12.14

ROCCOBAROCCO
FASHION WEEK POLAND DAY#4

23 comments:
Lorde - Royals
 
It's commonly acknowledged that during cold days coats take the role of an uncomfortable outer garment, hiding the proper outfit underneath. Nothing more wrong! ;) Even now, when the temperature doesn't encourage us to show what we're wearing underneath, you can't become fashion lazy. I couldn't imagine winter without colorful furs, in autumn I get carried away by patterned coats... Traditional beige-bronze down jackets have a restraining order to my closet – I could only accept them in a glamour edition! ;D The most distinct element of the outfit is the jacquard coat. Its decorative, Byzantine pattern could really compete with the ones used in Dolce&Gabbana collections. Embroidered with a golden thread, the ornaments remind a royal tapestry – a real applied piece of art! All the more, the combination of old gold with ruby red whet my appetite for another portion of exquisiteness. My red dress tempted me with a captivating, plant embroidery, which looks like a golden flowers belt! Although black is not a frequent guest in my closet, I decided to give it a chance – and I dare to think that it payed off ;) The chiffon bottom of the dress perfectly contrasts with the red top and stresses the royal ornaments. Baroque motifs love to be accompanied by sparkling accessories, so I therefore decided to vary the outfit with an additional pinch of orient. And what's for dessert? Sprinkled with glitter shoes that seem to be a dream of every court lady ;) After all, none of us ever really grows out of being a princess! ;)

Przyjęło się, że w chłodne dni okrycia wierzchnie spełniają raczej rolę niewygodnego klosza pod którym ukrywa się właściwy strój. Nic bardziej mylnego! ;) Nawet teraz gdy temperatury nie zachęcają do pokazywania tego co nosi się pod spodem, nie można popadać w modowe lenistwo. Zimy nie wyobrażam sobie bez kolorowych futerek, a jesienią daję się ponieść wzorzystym płaszczom. Tradycyjne beżowo-brązowe puchowe kurtki nie mają wstępu do mojej szafy - ten model akceptuję tylko w wersje glamour! ;D Najbardziej wyrazistym elementem tego zestawu jest żakardowy płaszcz. Jego zdobny, bizantyjski deseń spokojnie może konkurować z tymi wykorzystywanymi w kolekcjach Dolce & Gabbana. Haftowane złotą nicią ornamenty przypominają wzorem królewski arras - prawdziwe użytkowe dzieło sztuki! Tym bardziej połączenie starego złota z rubinową czerwienią zaostrzyło mój apetyt na kolejną porcję przepychu. Czerwona sukienka skusiła mnie zachwycającym, roślinnym haftem, który wygląda jak pas złotych kwiatów! Chociaż czerń jest rzadkim gościem w mojej garderobie, to w drodze wyjątku postanowiłam dać jej szansę - śmiem twierdzić, że się opłaciło ;) Szyfonowy dół sukienki pięknie kontrastuje z czerwoną górą i uwydatnia królewskie ornamenty. Barokowe motywy kochają towarzystwo błyszczących dodatków, dlatego za pomocą eleganckich kolczyków urozmaiciłam stylizacje dodatkową nutą orientu. Na deser obsypane połyskliwym brokatem buty, które wyglądają jak marzenie każdej współczesnej damy dworu ;) W końcu żadna z nas nigdy tak naprawdę nie wyrasta z bycia księżniczką! ;)





18.12.14

MACADEMIAN GIRL COLUMNS:
'MAKE UP OR NO MAKE UP?'

15 comments:
 FOR ENGLISH VERSION PRESS 'READ MORE'
-----------------------------------------------------
 MAKE UP OR NO MAKE UP?

Jak wyglądałby świat bez makijażu? Zapewne jego prawdziwa twarz okazałaby się zdecydowanie mniej powabna.Trudno się o tym przekonać, bo zaczynając od prymitywnego, wojennego kamuflażu, przez wirtuozerię starożytnych Egipcjan, makijaż towarzyszył człowiekowi niemal od zawsze. Mimo wszystko jeszcze na początku XX wieku, kiedy moda rozwijała się w najlepsze, umalowane usta wciąż uważane były za wulgarne. Uznawano je za objaw próżności, a paniom doradzano pielęgnację urody szarym mydłem.

Makijaż był akceptowalny jedynie u prostytutek i... aktorek. Szokujące, prawda? Dopiero siła kina sprawiła, że zaczęły się pojawiać takie niepokorne femme fatale jak Greta Garbo czy Marlena Dietrich. Te trudne do zignorowania ikony były podziwiane na ekranie i poza nim. W efekcie wyzwoliły w kobietach potrzebę otwartego mówienia o sposobach na podrasowanie urody. Potencjał tych przemian wyczuli założyciele współczesnych ogólnoświatowych koncernów kosmetycznych, jak chociażby Polka z pochodzenia - Helena Rubinstein. Już wtedy, gdy chałupniczo testowała swoje pierwsze kremy, wiedziała że pielęgnacja urody to żyła złota. Wszak piękno jest wartością ponadczasową. Nie pomyliła się, a zdobywając rzesze wyznawczyń i klientek, zbudowała imperium, które działa z sukcesem do dziś.

Na przestrzeni ostatnich stu lat podejście do makijażu zmieniło się o 180 stopni. Kiedyś od kosmetyków oczekiwano podkreślenia naturalnego piękna i wyeksponowania jego atutów. Obecnie magia programów graficznych i operacji plastycznych wpędziła kobiety w niemal obsesyjne dążenie do perfekcji. Coraz mniej ma to zresztą wspólnego z wydobywaniem wrodzonego potencjału. Marki kosmetyczne napędzają sprzedaż, angażując do swoich kampanii reklamowych coraz bardziej wyretuszowane gwiazdy. Sztuczne nosy, usta, makijaż permanentny to codzienny repertuar gwiazd z pierwszych stron gazet. Poprawia się wszystko - od asymetrii twarzy po kolor skóry.Czasem nawet tam, gdzie nie ma już czego poprawić. Zdezorientowane młode dziewczyny z marnym skutkiem próbują naśladować wygląd ukochanych idolek. Z góry skazane na niepowodzenie, po drodze wpędzają się w kompleksy. Nierzadko robią sobie krzywdę, zapominając o tym, że cały ten celebrycki glamour jest często tak samo sztuczny jak talia osy wyszczuplona w Photoshopie.

W głośnym filmie "Sierpień w Hrabstwie Osage" genialna Meryl Streep mówi do swojej nieumalowanej córki: "Jedyną kobietą, która nie potrzebowała makijażu, była Elizabeth Taylor. A ona nosiła go tonę!". I to zdanie przypomina nam prawdę, o której często zapominamy: nawet najpiękniejsze gwiazdy to zwykli ludzie. Tak jak inni potrzebują dbać o siebie, by dobrze wyglądać. Zdezorientowanym kobietom postanowił o tym niedawno przypomnieć magazyn "Vanity Fair", publikując zdjęcia gwiazd w wersji sauté. Wyzwanie podjęły m.in. Kate Winslet i Scarlett Johansson. Zgodnie z założeniem, okazało się, że bez całego entourage bardziej przypominają śmiertelniczki niż greckie boginie. Wygląda na to, że świat potrzebuje powrotu równowagi i tęskni za naturalnym wdziękiem.

Dlatego warto sobie zdać sprawę, że istotą makijażu nie jest przecież tylko próżność. Ale również umiejętność i prawo do podkreślenia tego, co w nas najlepsze. Kiedy z jednej strony rośnie grupa absolutnych przeciwniczek stosowania jakiegokolwiek makijażu, a z drugiej kolorowe magazyny doradzają "jak się poprawić tak, żeby wyglądać o 20 lat młodziej", jak zwykle prawda leży gdzieś pośrodku. Fakt, że tak powszechnie możemy czerpać ze zdobyczy kosmetyki stanowi przywilej, ale należy z niego korzystać z głową. Babcia mojej przyjaciółki nawet na spacer szła umalowana czerwoną pomadką. Uważała, że dbanie o urodę, tak samo jak o elegancki wygląd, zobowiązuje nawet kiedy nikt nie patrzy. Jest taką rzeczą, którą każda z nas powinna robić dla siebie.




17.12.14

ICE QUEEN
FASHION WEEK POLAND DAY#3

21 comments:
Disney's Frozen - "Let It Go"

We still haven't lived to a beautiful white winter this year, so I thought that maybe I could try to use my outfit to make it finally come to us? During the third day of the Fashion Week in Lodz, my inspirations went a bit ahead of the autumn times, leading me through the Narnia wardrobe straight to the Ice Land meanderings. Maybe it's due to my admiration of her chic? Yet not of her ice cold heart, as she wasn't considered to be an exceptionally nice character ;) Nevertheless, she can't be denied being the glamour essence. I don't like being literal, so instead of a white coat I chose an oversize steel blue coat. Its shining fabric was additionally woven in a pattern that reminds cracked ice. I've decided to stress this sparkle with jewelry and stilettos in the color of old gold. A pearled ring and earrings decorated with white stones have perfectly satisfied my gems appetite. Despite everything, the sequin dress remains the brightest star of the outfit. I haven't seen that many decorations on a one piece of fabric in a long time! Geometric patterns, stones, beads, sequins... feathers! Such a soft final touch gives delicacy, melting the frosty character of the outfit a little bit. Sometimes fashion tastes better when it's served cold, but a bit of warm fluff can melt even the coolest heart! ;)

Wciąż nie doczekaliśmy się pięknej białej zimy, więc pomyślałam, że może warto spróbować przywołać ją stylizacją? Podczas trzeciego dnia łódzkiego Tygodnia Mody moje inspiracje wyprzedziły panującą wówczas jesień, prowadząc mnie  przez szafę do Narni i prosto w meandry krainy lodu. Może to zasługa Królowej Śniegu, której szyk zawsze budził mój podziw? W przeciwieństwie do jej lodowatego serca, wszak nie uchodziła za wyjątkowo sympatyczną postać ;) Fakt faktem jednak, bycia esencją glamour nie można jej odmówić. Nie lubię dosłowności, dlatego zamiast białego futra wybrałam oversizowy płaszcz utrzymany w kolorystyce błękitu i stali. Połyskujący materiał został dodatkowo utkany we wzór przywodzący na myśl popękany lód. Jego błysk postanowiłam podkreślić biżuterią i szpilkami w kolorze starego złota. Pierścionek z perełkami oraz kolczyki ozdobione białymi kamieniami całkowicie zaspokoiły mój apetyt na klejnoty. Mimo wszystko najjaśniejszą gwiazdą całego zestawu pozostaje cekinowa sukienka. Tylu ozdób na jednym kawałku materiału dawno nie widziałam! Geometryczne wzory, kamyki, koraliki, cekiny... pióra! Takie miękkie wykończenie dodaje delikatności, odrobinę roztapiając mroźny charakter stylizacji. Czasami moda najlepiej smakuje na zimo, ale trochę ciepłego puchu roztopi nawet najchłodniejsze serce! ;)




16.12.14

MACADEMIAN GIRL DESIGNER AWARD

11 comments:




Nagrodę Macademian Girl Designer Award otrzymali:

I Duet Odio & Pieczarkowski w ramach Designer Avenue  

 II Kas Kryst w ramach Out Of Schedule

Kolekcje projektantów można kupić m.in TUTAJ.

NAGRODA ZOSTAŁA ZAPROJEKTOWANA PRZEZ BARTOSZA JAROSZKA.