19.4.14

HIDDEN BLUEPRINTS

No comments:
Cat Power - The Greatest

How about a Cat Woman version of Macademian? Obviously with a bit of fluo! ;D Even though I have to admit, that it isn’t a literal interpretation, the fans of the last “Batman” adaptations will certainly spot the connection ;) Let’s start with my favorite part of the outfit, namely the futuristic United Nude shoes. The geometrical cuts on its surface resemble very precise lace, especially when it comes to heels. I have to admit, that the ability to walk with a cat’s grace turned out to be really useful xD As you know, I love unusual combinations, so although at the beginning the dress patterned with somewhat folk flourishes with its white collar and cuffs seemed totally suitable for a spring outfit, then the small amount of black that’s on it has inspired me to add something of rock style to the outfit. A great alibi for a superhero! ^^  The rock effect is intensified by the combed back hair tied in something between a  ponytail and a bun. With such an image I can easily start looking for jewels hidden in the safes :P The golden medallion end the bracelet encrusted with stones resemble ancestral jewelry, but don’t worry- (this time :D) it all has been legally purchased ;) To spice the outfit up a little bit, I’ve decided to liven it up with a neon pink clutch and sunglasses. Now it’s really predatory! :D

Co powiecie na Macademian w wersji Cat Woman? Oczywiście z nutą fluo, bo jakżeby inaczej! ;D Wprawdzie nie jest to dosłowna interpretacja, ale fani ostatniej adaptacji "Batmana" z pewnością dopatrzą się nawiązań ;) Zacznijmy od mojej ulubionej części zestawu, czyli futurystycznych butów United Nude. Geometryczne wycięcia na całej powierzchni to prawdziwa koronkowa robota, zwłaszcza jeśli chodzi o obcasy. Muszę przyznać, że umiejętność poruszania się z kocią gracją okazuję się tutaj bardzo przydatna heh xD Sukienka w nieco folkowe esy-floresy początkowo pasowała mi do typowo wiosennego zestawu, a biały kołnierzyk i mankiety spotęgowały jej pensjonarski charakter. Jak jednak wiecie, uwielbiam niecodzienne połączenia dlatego występująca gdzieniegdzie na nadruku czerń sprawiła, że postanowiłam nadać jej zdecydowanie bardziej rockowy wydźwięk.  Doskonały kamuflaż dla superbohaterki i to jeszcze w jakim stylu! ^^ Efekt dodatkowo wzmocniły włosy, zaczesane gładko do tyłu w elegancki kucyk-kok. Z takim imidżem spokojnie mogę zacząć polowanie na ukryte w sejfach błyskotki :P Złoty medalion i wysadzana kamieniami bransoletka przypominają rodowe klejnoty, ale spokojnie - wszystko zostało legalnie kupione w sklepie... tym razem ;) Żeby nie było jednak aż tak grzecznie, ożywiłam zestaw kopertówą i okularami w kolorze neonowego różu. Teraz dopiero ma porządny pazur! :D




18.4.14

PRETTY IN PINK

11 comments:

 from the left:  duo color platforms - Guess & flower wedges - Eden & studded platforms - Latinas & snake skin heels - L.A.M.B. & heart heels - Minna Parikka & ribbon clutch - Menbur - Sarenza
               

17.4.14

YELLOW MIDI AND SPLASH OF FUCHSIA
MARIUSZ PRZYBYLSKI DESIGNS FOR TOSHIBA

38 comments:
Daft Punk - Technologic

Ever since I started blogging I’m constantly in motion! In my case, going out without a device with internet access is very stressful, as it can even turn into a small catastrophe (I’m not exaggerating!)  As they’re accessories to my outfits, all of this devices have to be stylish. I love it when I can combine fashion the applied side of design, and, what follows, with technology ^^ The today’s outfit is a great example that even an unobtrusive tablet case can greatly serve the function of a clutch. Well as it’s in magenta color and as it was designed for Toshiba by a Polish designer, Mariusz Przybylski, maybe it’s not so unobtrusive after all! I got so amazed by its elegant shape and the saturated pink that I could even wear it without a tablet inside, ha-ha xD To expose this beautiful color I’ve decided to wear a canary yellow skirt, whose cut resembles a blossomed flower. The grey, satin blouse’s subdued color perfectly balances the insensitivity of this contrast. But it’s not its only advantage! The collar and colorful printed designs bring a bit of retro elegance to the outfit. The soutache necklace, long earrings and rings, resembling a part of a medieval armor, have completed the look with a proper flourish. My favorite fuchsia color is the common denominator. For the case not to feel alone, I decided to wear shoes and lipstick in the same color. You see, it’s possible to be both preppy and glamour at the same time! ;D

Blogowanie sprawia, że jestem w ciągłym ruchu! Wyjście z domu bez urządzenia, które gwarantuje dostęp do internetu potrafi skończyć się małą katastrofą (nie przesadzam!) i zdecydowanie większą ilością nerwów ;) Wszelkie sprzęty i akcesoria muszą wyglądać stylowo, bo jakby nie patrzeć - są dodatkami do mojego stroju. Zresztą popieram sytuacje, w których moda łączy się z technologią i użytkową stroną designu ^^ Dzisiejszy zestaw jest świetnym przykładem, na to, że np. niepozorny pokrowiec na tablet, potrafi doskonale zagrać rolę kopertówki. No może nie taki niepozorny bo w kolorze magenty, a za jego projekt dla Toshiby odpowiedzialny był projektant Mariusz Przybylski! Tym fajniej, że kupując TUTAJ tablet otrzymujecie je gratis - wszyscy kochamy niespodzianki ;) Elegancka linia i głęboki odcień różu oczarowały mnie na tyle, że mogłabym nosić go ze sobą nawet bez elektorniki w środku heh xD Aby wyeksponować ten piękny kolor postawiłam na kanarkowożółtą spódnicę, której forma przypomina rozłożysty kwiat. Szara, satynowa bluzka wykończona falbaną, swoim zgaszonym odcieniem idealnie balansuje intensywność tego kontrastu. I to nie jedyna jej zaleta! Kołnierzyk i koronkowe aplikacje wprowadzają  pierwiastek retro elegancji. Biżuteryjna sutaszowa kolia, długie kolczyki i pierścionki przypominające element średniowiecznej zbroi dopełniły kompozycję z należnym rozmachem. Klamrą, którą spaja całość jest oczywiście moja ulubiona fuksja. Żeby pokrowiec nie czuł się samotny, dopasowałam do niego aksamitne buty i szminkę w tym samym odcieniu. Jednak można być preppy i glamour jednocześnie! ;D




16.4.14

DESIGNER SPOTLIGHT
MICHAŁ SZULC 'FIRE' AW 2014/15
FASHION SHOW

16 comments:
 FOR ENGLISH VERSION PRESS 'READ MORE'
----------------------------------------------------- 
   
GDZIE Z CZARNYM WALCZY SZARY, TAM NEON KORZYSTA

Michał Szulc nie jest projektantem z pierwszych stron plotkarskich gazet, a pomimo tego (a może właśnie dlatego) w środowisku modowym cieszy się niesłabnącą popularnością i renomą. Chociaż jako absolwent łódzkiej ASP w branży działa od dość dawna, tym razem po raz pierwszy miałam przyjemność oglądać jego pokaz już bezpośrednio w Warszawie. Nie wiem czy ta zmiana (wcześniej kolekcje prezentował w ramach Designer Avenue FW Poland), wynika z parafrazy znanego przysłowia ‘Jeśli góra nie chce przyjść do Warszawiaka, to Warszawiak przyjdzie do góry ’, ale nie ma wątpliwości, że wyszła Szulcowi na dobre. Miło jest oglądać kolejnych projektantów w stolicy, tym milej, że sama teraz tu mieszkam.

Zawsze uważałam, że przestronne, trzecie piętro na Mysiej 3 aż się prosi o to by zaaranżować je jako stałą przestrzeń pokazową. Jasne i minimalistyczne, ale nie pozbawione zakamarków wnętrze, okazało się idealnym tłem do wyeksponowania tej (nieco architektonicznej) kolekcji Szulca. ‘Fire’ niesie w sobie niemałą nutę zaskoczenia dla części dotychczasowej klienteli Michała. Obok uwielbianej przez zwolenników minimalizmu palety szarości i czerni, Szulc zaprojektował także kilka sylwetek wykorzystując ekstrawagancką i bezwstydną… neonową żółć. To niecodzienne tym bardziej, że kolekcja jest ofertą prezentowaną na sezon jesień-zima 2014/15. Mimo wszystko wierzę, że na sprzedaż zadziała to tylko in plus, bo kolory są akurat zimą tym czego polskiej modzie najbardziej brakuje. Wszyscy, którzy w szarej jesiennej masie chcą się choć odrobinę wyróżniać, teraz dokładnie wiedzą gdzie udać się na zakupy. 

 Wśród sylwetek klasycznie znalazło się wiele propozycji oversizowych, nie zabrakło jednak dużej dozy pierwiastka kobiecości. Geometrycznie szyte kurtki i płaszcze, nawet jeśli monochromatyczne, brak zdobień nadrabiają ciekawą formą i umiejętnym łączeniem faktur. Pojawia się dużo czerni, ale dla rozświetlenia zaraz obok niej spora dawka metalicznego błysku. W okryciach wierzchnich świetnie zadziałały akcenty w postaci asymetrycznie wszywanych zamków czy ostrych cięć. U Michała Szulca wiele detali widać dopiero na drugi (a nawet trzeci) rzut oka, dlatego każdą sylwetkę uważnie lustrowałam od stop do głów. Szczególnie urzekły mnie pudełkowo konstruowane tylne kieszenie męskich spodni. Skrojone tak by nie przeszkadzały w ruchu, stanowią interesującą i nowatorską odsłonę tego dobrze znanego elementu. Nikt przecież nie powiedział, że w tej kwestii nie da się już nic nowego wymyślić, dlaczego więc nie próbować?

Oprócz sylwetek fluo, na uwagę zasługują także te z pojedynczymi akcentami neonu. Zaprezentowane w końcowej fazie pokazu, zadziałały bardziej ożywczo niż chłodna szklanka cytrusowego soku podana w czterdziestostopniowym upale. Mój osobisty faworyt to piękna szara kurtka w neonowe kropki – rewelacja! Kontrasty widać nie tylko w kwestii barw (pary popielaty i czarny czy żółty i czarny), ale także w sferze doboru wykorzystania samych faktur, chociażby zestawienie skóry gładkiej z matową. Jak na zimowe propozycje przystało, istotnym elementem prezentacji stało się także wykorzystanie warstwowości już na poziomie samej stylizacji. Mięsiste skórzane kurtki pojawiły się w towarzystwie transparentnych spódnic i topów. Ciekawie zadziałały takie zestawienia jak np. czarna sukienka bodycon z większą, oversizową wykonaną z dzianiny zarzuconą na wierzch. Szczególnie cieszy mnie fakt, że choć nie jest to dla Szulca przełomowa kolekcja, to jak na projektanta przystało zawiera w sobie kilka wywrotowych elementów. Nie będę ukrywać, że to właśnie one i ten lekko przekorny flirt z minimalizmem, w jego wykonaniu urzekają mnie najbardziej.





                                             photos by Jakub Pleśniarski / LAMODE.INFO
 


15.4.14

FINAL OF LIRENE 'GLAM&MATT' CAMPAIN
PHOTOSHOOT FOR 'VIVA' MAGAZINE

21 comments:
Dears, unfortunately it’s my last post concerning the cooperation with Lirene & 'Glam&Matt' campain, a Polish cosmetics brand. And, finally the time has come to present the effects of the final photoshoot, in which the winners of the contest took part. They really made the most of it, the photos for the VIVA magazine are really professional. This time, for the girls to feel like real stars, I was the one standing aside supporting them and being a ‘good spirit’. And they did look like stars! I’m a bit sad that it’s over, it was wonderful to be a part of such a creative project. But I’m really happy I managed to inspire you to look for the two sides of women’s nature inside of you- there’s a bit of MATT and a bit of GLAM in everyone of us. Don’t forget about it! ;))))

Kochani, to już mój ostatni wpis w ramach akcji 'Glam&Matt' z marką Lirene - w końcu nadszedł czas na publikacje efektów finałowej sesji zwycięskich dziewczyn. Zarówno Ania jak i Kaja dały z siebie absolutnie wszystko, a ich zdjęcia do VIVY wypadły naprawdę rewelacyjnie! Fantastycznie było poznać tak energiczne osoby. Ja tym razem stałam z boku pełniąc jedynie (lub aż!) rolę 'dobrego ducha', dopingując je i wspierając, by w tak ważnym dniu czuły się dopieszczone jak prawdziwe gwiazdy. Zresztą obie właśnie tak wyglądały! Trochę smutno  mi, że to już koniec, bo fantastycznie było brać udział w tak kreatywnym projekcie. Niemniej ciesze się, że mogłam Was trochę zmobilizować do poszukiwań dwóch stron kobiecej natury - w każdej z nas jest coś z GLAM i MATT. Nie zapominajcie o tym! :)))






13.4.14

ORANGE EXPLOSION

44 comments:
Bruno Mars - Treasure

I think I don’t have to explain that I like everything that’s colorful. The exotic colored furs that I first saw during the fall Balmain show have been keeping me awake ever since! ;) I needed to buy something equally fabulous! And there it was- the orange fur coat, which- there’s nothing to hide- I fell in love with at the first sight. I think that its shade is the most intensive of all the neons that I have in my collection :D I love to combine hot, vivid colors with the cool, soothing ones. That’s why the combination of violet and blue came as something obvious to me. The glitter blouse with the pearl printed designs on it is my other treasure, as it is a vintage and, on top of that, bought in Paris! ^^ The jacquard trousers, which soothe the craziness of the fur by its elegant cut, look like the inside of a kaleidoscope. As I’ve decided to stay on the cool side of the Color Scheme Force, I reached for the girlie stilettos (I love the bows). And the jewelry? As in the tropics there can be nothing more cooling than a solid dose of metallic shine, I couldn’t resist to take the bag, sparkling like the scales of a fish. This lavender stunner has been done especially for me by the wonderful designer, Sabrina Pilewicz. Her name speaks for itself- as you can see, she’s really good at magic! ;))))

Nie muszę tłumaczyć, że jestem wielbicielką wszystkiego co kolorowe, ale odkąd zobaczyłam futerka w egzotycznych kolorach na jesiennym pokazie Balmain, po prostu nie mogłam spać spokojnie! ;) Musiałam zdobyć coś równie szałowego! Poszukiwana zaowocowały pomarańczowym futerkowym płaszczem, który - co tu kryć - pokochałam od pierwszego wejrzenia. Jego odcień jest chyba najintensywniejszym ze wszystkich neonów, jakie posiadam w swojej kolekcji ;D Uwielbiam zestawiać gorące, tropikalne kolory z chłodnymi, kojącymi barwami. Właśnie dlatego połączenie palety fioletów i błękitów wydało mi się oczywistym rozwiązaniem. Brokatowa bluzka z perłową aplikacją to mój kolejny skarb - nie dość, że  to prawdziwy vintage, to jeszcze upolowany w Paryżu! ^^ Żakardowe spodnie wyglądają jak wnętrze kalejdoskopu i łagodzą dzikość futra swoim eleganckim fasonem. Pozostając po zimowej stronie kolorystycznej mocy, sięgnęłam po dziewczęce szpilki 'Melisski' (ach te kokardy!). A biżuteria? Nic tak efektownie  nie orzeźwia żaru tropików jak solida dawka metalicznego błysku, więc nie mogę pominąć mieniącej się niczym rybia łuska torby. To lawendowe cudo zostało wykonane specjalnie dla mnie przez fantastyczną projektantkę Sabrinę Pilewicz. Zresztą, Sabrina imię ma nie od parady, bo jak widać naprawdę zna się na czarach! ;))))