15.4.14

FINAL OF LIRENE 'GLAM&MATT' CAMPAIN
PHOTOSHOOT FOR 'VIVA' MAGAZINE

11 comments:
Dears, unfortunately it’s my last post concerning the cooperation with Lirene & 'Glam&Matt' campain, a Polish cosmetics brand. And, finally the time has come to present the effects of the final photoshoot, in which the winners of the contest took part. They really made the most of it, the photos for the VIVA magazine are really professional. This time, for the girls to feel like real stars, I was the one standing aside supporting them and being a ‘good spirit’. And they did look like stars! I’m a bit sad that it’s over, it was wonderful to be a part of such a creative project. But I’m really happy I managed to inspire you to look for the two sides of women’s nature inside of you- there’s a bit of MATT and a bit of GLAM in everyone of us. Don’t forget about it! ;))))

Kochani, to już mój ostatni wpis w ramach akcji 'Glam&Matt' z marką Lirene - w końcu nadszedł czas na publikacje efektów finałowej sesji zwycięskich dziewczyn. Zarówno Ania jak i Kaja dały z siebie absolutnie wszystko, a ich zdjęcia do VIVY wypadły naprawdę rewelacyjnie! Fantastycznie było poznać tak energiczne osoby. Ja tym razem stałam z boku pełniąc jedynie (lub aż!) rolę 'dobrego ducha', dopingując je i wspierając, by w tak ważnym dniu czuły się dopieszczone jak prawdziwe gwiazdy. Zresztą obie właśnie tak wyglądały! Trochę smutno  mi, że to już koniec, bo fantastycznie było brać udział w tak kreatywnym projekcie. Niemniej ciesze się, że mogłam Was trochę zmobilizować do poszukiwań dwóch stron kobiecej natury - w każdej z nas jest coś z GLAM i MATT. Nie zapominajcie o tym! :)))






13.4.14

ORANGE EXPLOSION

40 comments:
Bruno Mars - Treasure

I think I don’t have to explain that I like everything that’s colorful. The exotic colored furs that I first saw during the fall Balmain show have been keeping me awake ever since! ;) I needed to buy something equally fabulous! And there it was- the orange fur coat, which- there’s nothing to hide- I fell in love with at the first sight. I think that its shade is the most intensive of all the neons that I have in my collection :D I love to combine hot, vivid colors with the cool, soothing ones. That’s why the combination of violet and blue came as something obvious to me. The glitter blouse with the pearl printed designs on it is my other treasure, as it is a vintage and, on top of that, bought in Paris! ^^ The jacquard trousers, which soothe the craziness of the fur by its elegant cut, look like the inside of a kaleidoscope. As I’ve decided to stay on the cool side of the Color Scheme Force, I reached for the girlie stilettos (I love the bows). And the jewelry? As in the tropics there can be nothing more cooling than a solid dose of metallic shine, I couldn’t resist to take the bag, sparkling like the scales of a fish. This lavender stunner has been done especially for me by the wonderful designer, Sabrina Pilewicz. Her name speaks for itself- as you can see, she’s really good at magic! ;))))

Nie muszę tłumaczyć, że jestem wielbicielką wszystkiego co kolorowe, ale odkąd zobaczyłam futerka w egzotycznych kolorach na jesiennym pokazie Balmain, po prostu nie mogłam spać spokojnie! ;) Musiałam zdobyć coś równie szałowego! Poszukiwana zaowocowały pomarańczowym futerkowym płaszczem, który - co tu kryć - pokochałam od pierwszego wejrzenia. Jego odcień jest chyba najintensywniejszym ze wszystkich neonów, jakie posiadam w swojej kolekcji ;D Uwielbiam zestawiać gorące, tropikalne kolory z chłodnymi, kojącymi barwami. Właśnie dlatego połączenie palety fioletów i błękitów wydało mi się oczywistym rozwiązaniem. Brokatowa bluzka z perłową aplikacją to mój kolejny skarb - nie dość, że  to prawdziwy vintage, to jeszcze upolowany w Paryżu! ^^ Żakardowe spodnie wyglądają jak wnętrze kalejdoskopu i łagodzą dzikość futra swoim eleganckim fasonem. Pozostając po zimowej stronie kolorystycznej mocy, sięgnęłam po dziewczęce szpilki 'Melisski' (ach te kokardy!). A biżuteria? Nic tak efektownie  nie orzeźwia żaru tropików jak solida dawka metalicznego błysku, więc nie mogę pominąć mieniącej się niczym rybia łuska torby. To lawendowe cudo zostało wykonane specjalnie dla mnie przez fantastyczną projektantkę Sabrinę Pilewicz. Zresztą, Sabrina imię ma nie od parady, bo jak widać naprawdę zna się na czarach! ;))))






11.4.14

YELLOW GARDEN

53 comments:
John Paul Young - Love Is In The Air

Flowers and different shades of yellow are the main ingredients of my spring outfits! It’s even hard not to use them, as thanks to the view outside the window we have the inspirations literally handed to us on a plate ;) When the city turns into a magic garden, I automatically associate it with the patterned retro style. Saturated colors, explosion of prints and intricate accessories- that’s a real magic! The zygzag patterned blouse represents the native folklore style. As Easter is just round the corner, the longer I look at it, the more it resembles a traditionally painted Polish Easter egg. The strawberry red skirt brings a completely different (but stil ethnic) element to the outfit. Almost completely made out of tassels it reminds me of an outfit of an African tribal princess. ^^  The belt, intricately embroidered with beads makes the outfit look even more unique. Even the perspective of hand washing seems to be less onerous (well, I’m saying that now, ask me after the first one) xD To light the outfit up a bit, I decided to put a mustard jacket on. It perfectly matches the golden jewelry and provides a contrast background for the dress. I couldn’t resist to wear a toque in the shape of a half blossomed flower! Both with the ring with the “love” inscription on it is the icing on the cake. Well, besides from pollen it is love that is in the air in spring! ;)))

Kwiaty i rozmaite odcienie żółtego nieustająco królują w moich wiosennych stylizacjach! Trudno zresztą z nich nie korzystać, bo rozkwitająca natura wręcz podaje inspiracje na talerzu ;) Kiedy miasto zmienia się w zaczarowany ogród, moje modowe skojarzenia automatycznie wędrują w stronę wzorzystego stylu etno. Nasycone kolory, eksplozja printów i kunsztowne ozdoby - to się nazywa magia! Bluzka w ludowe zygzaki jest ukłonem w kierunku rodzimego folkloru. Im dłużej ją podziwiam, tym bardziej przypominają mi się zdobienia pisanek, zresztą idealnie: w końcu Wielkanoc za pasem, hah ;) Zupełnie inny (ale wciąż etniczny) pierwiastek wnosi do zestawu spódnica w kolorze truskawkowej czerwieni.  Niemal w całości wykonana z frędzli, przywodzi na myśl strój księżniczki z afrykańskiego plemienia ^^ Misternie wyszywany koralikami pas sprawia, że całość jest jeszcze bardziej unikatowa. Nawet perspektywa ręcznego prania przestaje być uciążliwa (chociaż mówię to teraz, zapytajcie znowu po pierwszym razie) xD Na koniec, żeby odrobinę bardziej rozświetlić zestaw słonecznym blaskiem, założyłam marynarkę w odcieniu musztardy. Pięknie połączyła się ze złotą biżuterią, a spódnicy zagwarantowała kontrastowe tło. Nie mogłabym pominąć także pokaźnych rozmiarów toczka w kształcie na wpół rozwiniętego kwiatu! To taka moja mała, uśmiechnięta kropka na 'i', podobnie jak pierścionek z napisem 'love'. Przecież wiosną (oprócz pyłków) to właśnie miłość unosi się w powietrzu! ;)))





10.4.14

3 yearS OF 'MACADEMIAN GIRL'!

37 comments:
Basement Jaxx - Good Luck 
 
Kochani, ‘widujemy’ się tak często, że gdyby nie fakt, że dzisiaj mijają 3 lata od kiedy rozpoczęłam swoją przygodę z blogowaniem ten dzień pewnie byłby taki jak każdy inny. Jednak nie jest i właśnie za to chcę Wam podziękować! Gdyby nie wsparcie, motywacja i pozytywna energia, której każdego dnia mi dostarczacie, pewnie moja hobbistyczna przygoda z modą nie przerodziłaby się w to czym jest dziś – największą miłość mojego życia i zdecydowanie najlepszą pracę jaką mogłabym sobie wymarzyć (no może poza pracą w polskim Vogue, ale dajcie mi jakieś 10 lat – będzie grane! ;D). Doceniam to i czasami nadal są dni kiedy się budzę i wciąż nie mogę w to wszystko uwierzyć!

W ciągu ostatnich 3 lat podróżowałam więcej niż kiedykolwiek wcześniej, poznałam (i nieustannie poznaję) cudownych, inspirujących ludzi, także tych, których kiedyś podziwiałam jedynie na odległość. Uczę się teraz nieustannie - więcej wymagam od siebie i bardziej intensywnie realizuje swoje marzenia. Od kiedy bloguję niemożliwe stało się możliwe, a każda przeszkoda jest dla mnie jedynie kolejnym wyzwaniem. Zawsze byłam ambitna i pracowita, ale nie oszukuję się – gdyby nie to, że tu jesteście i codziennie dajecie mi siłę do walki z szarą (mniej lub bardziej;) ) rzeczywistością, to wszystko nie byłoby możliwe. Mam wiele planów, marzeń i wiem, że jeszcze wiele podróży przed nami. Tym bardziej nieustająco wierzę, że będziecie mi w tym wszystkim towarzyszyć :)))

Ten blog to moje kreatywne okno na świat - nieustannie dostarcza mi nowych inspiracji. Właśnie przez to okno (z niekłamaną radością) codziennie wyciągam do Was rękę - DZIĘKUJĘ, ŻE ODWZAJEMNIACIE TYM SAMYM GESTEM!!! ;*** Oby kolejne tyle wspólnych lat i jeszcze więcej czekało przed nami!




-----------------------------------------------------
ENGLISH VERSION

My dears, we ‘see’ each other so often, that if it wasn’t for the fact, that today it’s been 3 years since I started my blogging adventure, this day would be like every other. But it’s not what I want to thank you for. If it wasn’t for the support, motivation and positive energy that you give me everyday, my fashion adventure wouldn’t have turned into what it is today- the biggest love of my life and definitely the best job I could have ever dreamt of (well, maybe besides working in the Polish Vogue, but give me about 10 years and I’ll be there ;D). I really appreciate it and sometimes when I wake up I still can’t believe it all has happened to me.

During the last 3 years I’ve been travelling more than ever before, I’ve met (and am still meeting) incredible, inspiring people, including these that I used to admire before. I’ll never stop learning- I have higher expectations of myself and make my dreams come true more intensively. Ever since I started to blog the impossible became possible and every obstacle that I come across is just another challenge that I face. I’ve always been ambitious, but, let’s not cheat, if it wasn’t for the fact that you’re here and give me strength to fight with the grey everyday reality, all of this wouldn’t be possible. I have a  lot of plans, there are a lot more travels in front of us,  and I truly believe, that you’d be accompanying me in that.

This blog is my creative window on the world, it constantly brings me new inspirations. Through this window I wave to you everyday. Thanks that you keep waving back.
I hope that there are many more years left in front of us!
 


9.4.14

MACADEMIAN GIRL FOR 'GRAZIA'
'FASHION IS NOT A FAST FOOD'

24 comments:
  FOR ENGLISH VERSION PRESS 'READ MORE'
----------------------------------------------------- 

'MODA TO NIE FASTFOOD'

Żyjemy w ciągłym niedoczasie. Gonimy za samorealizacją, karierą, pieniędzmi. Cały czas chcemy więcej, lepiej, łatwiej. Niewiele zostaje miejsca na dokładność. Nie inaczej jest z modą. Ubiór, który kiedyś wyznaczała etykieta i dress code, teraz bywa traktowany po macoszemu. Zasady uległy rozluźnieniu, a wszystko stało się bardziej "casualowe" i niezobowiązujące. Ma być wygodnie. Trudno oprzeć się wrażeniu, że tzw. streetwear to globalna tendencja. Na światowych tygodniach mody furorę robią zestawy łączące np. elegancką sukienkę z adidasami, a szpilki noszone są do spodni dresowych. Dla mnie to zwiastun, że moda powoli dołącza do sfer życiowych traktowanych jako swoisty fastfood.

Przyzwyczailiśmy się, że do wszystkiego jest łatwy dostęp: pieniądze wybiera się z bankomatu, zakupy można zamówić z dostawą do domu, a naprawą ubrań mało kto się już przejmuje. Rzeczy są jednorazowe, dlatego stopniowo się rozleniwiamy. Moda także ma być łatwa i wygodna, do czego przyzwyczaiły nas sieciówki. A o stylizacji - tak jak o gotowaniu - wypowiada się teraz niemal każdy, bez względu na kwalifikacje. Przez to ulegamy złudzeniu, że stylizacja jest czymś prostym, czymś, na czym każdy się zna. Moda się strywializowała. Z drugiej strony, codziennie mijam kobiety sukcesu: dobra praca, prawdopodobnie fajne mieszkanie, być może partner, rodzina. Ale sam sukces można odczytać raczej na wyciągu z rachunków bankowych niż na ich twarzach. Są rzeczowe, nie mają czasu na 'drobnostki' - w tym także na 'zbytnie' dbanie o wygląd. Wiem, że w pracy często obowiązuje je uniform: ascetyczny kostium i minimum makijażu. A przecież wystarczy kilka trików, by  nawet w obliczu ciągłego niedoczasu podrasować nieco swój wygląd! Przede wszystkim makijaż: choćby cień o ton jaśniejszy niż kolor skóry, do tego eyeliner, wytuszowane rzęsy, no i nieoceniony róż (nawet zmęczonej twarzy doda blasku). I zawsze pomadka, bo ma w sobie tyle wyrafinowanej klasy i elegancji, że nie dorówna jej żaden błyszczyk. Buty na obcasach można wziąć do torebki i założyć w pracy. No i najważniejsze - biżuteria, która jest największym sprzymierzeńcem kobiety. Kolczyki, naszyjnik czy bransoletka to nieodzowne wykończenie kompozycji.  Wystarczy zarzucić odrobinę blasku na szyję. 

Wedle słów stylistki gwiazd Rachel Zoe 'styl jest powiedzeniem kim jesteś, zanim się w ogóle odezwiesz'. Właśnie to ma obrazować ubranie. Ja w to wierzę. Sama zakupy traktuję jak inwestycję: wolę kupić mniej, ale postawić na dobrą jakość, która mi zagwarantuje, że rzecz nie rozpadanie się po pierwszym praniu. Nie ma większego sprzymierzeńca elegancji niż wysoka jakość. Gdy zdobędę coś wyjątkowego, chcę się tym cieszyć latami. Wam też proponuję - na chwilę zapomnijcie o okazjach, kupujcie rzadziej, za to w bardziej przemyślany sposób. To jest właśnie dewiza ruchu slow fashion, przestrzegającego przed kompulsywnym kupowaniem. I to jest metoda!

-----------------------------
PAMIĘTAJCIE ŻEBY ZAGLĄDAĆ DO MOJEJ STAŁEJ KOLUMNY W MAGAZYNIE 'GRAZIA'
 - W KAŻDYM NUMERZE ZNAJDZIECIE NOWY FELIETON! :)