28.8.14

MACADEMIAN GIRL COLUMNS:
'LUKSUS NA RATY'

7 comments:
 FOR ENGLISH VERSION PRESS 'READ MORE'
-----------------------------------------------------

LUKSUS NA RATY

Niby nie wszystko Chanel co się świeci, a jednak wieść gminna niesie, że każda markowa rzecz uchyla nam odrobiny nieba. Przynajmniej na chwilę. ‘To inwestycja’ – tak tłumaczy swoje drogie hobby większość znanych kobiet. Mówią, że droga torebka jest teraz tym, czym kiedyś dla zamożnego faceta był dobry samochód – oznaką władzy na własnym życiem. Podnosi samoocenę i status w oczach znajomych, a nawet magicznie leczy kompleksy. Parafrazując klasyka, absolutnie bezcenne uczucie, a za wszystko inne zapłacisz kartą MasterCard– dosłownie.  Właśnie dzięki temu, moda stała się najbardziej lukratywną ze współczesnych gałęzi biznesu. Nie ważne, że do pracy dojeżdżasz tramwajem, a Twój szef codziennie suszy Ci głowę. Wszystkie te problemy zdają się blednąć gdy na ramieniu wisi torebka Prady, a na ręce godzinę wybija zegarek od DKNY.

Złośliwi żartują, że zakupy i tak są tańsze niż terapia, więc po co się ograniczać? W Polsce luksus nadal pozostał prawdziwie luksusowy, niestety głównie ze względu na wysoką (a nawet wyższą niż w jakimkolwiek miejscu na świecie) cenę. Z jakością bywa różnie, bo Chiny są teraz potęgą nie tylko w sprzedaży T-shirtów. Większość jednak trzyma poziom z którym jest kojarzona. W tym samym czasie na zachodzie oraz w Azji, przemysł towarów luksusowych uległ demokratyzacji.  Razem z szybko rosnącą klasą średnią, pojawił się też nowy wynalazek XXI wieku: luksus na raty.

Jeśli torebka znanej marki, kosztuje tyle (lub często więcej) co pralka, czy telewizor to dlaczego nie kupić jej na raty? Sama uważam taki zakup za sensowny, jeśli ma to spełnić nasze marzenie. Nie ma jednej właściwej ‘potrzeby’ dla każdego. Ktoś potrzebuje egzotycznych wakacji, a inny woli zarobione pieniądze wydać na nowe buty. Zresztą od czasu do czasu trzeba sobie sprawić niespodziankę, żeby nie zapominać po co się pracuje. Więcej pracy w nagrodę za tę już wykonaną to słaba zachęta do rozwoju, ale już dobra materialne wręcz przeciwnie. Tak działa ten świat i walką z wiatrakami byłoby udawanie, że jest inaczej. Grunt to korzystać z tej wiedzy z głową. Problem pojawia się wtedy, gdy wpadamy w pułapkę nieustannych pożyczek na zakup rzeczy spoza naszego limitu budżetowego. A to już niebezpieczna gra.

Nie sama metka zdobi człowieka. Ona tylko pozwala na zlokalizowanie rzeczy ‘na czasie’ i o odpowiedniej jakości wykonania. Taki modowy sonar w oceanie możliwości. Luksus to jednak nie tylko metka, ale też sentyment i cała historia danego przedmiotu. Często wieloletnia jak najstarsze z kraciastych kuferków Louis Vuitton, a czasem całkiem nowa – jak piękne szpilki od Christiana Louboutina. To stan umysłu, który powoduje, że prostujemy plecy, a spojrzenie zamiast w podłogę z odwagą kierujemy przed siebie. Właśnie to jest ukryta wartość luksusu. Dlatego kluczem do zachowania zdrowego rozsądku w kupowaniu, jest pamięć o tym, że to najpierw w głowie rodzi się styl. Jest naturalnym przedłużeniem osobowości i wyrazem naszych upodobań. Drogie marki go nie stworzą, ale umiejętnie dobrane pomogą wyeksponować na lata.  



27.8.14

SHADES OF THE RAINBOW

21 comments:
Bruno Mars - Treasure

I believe that everyone has that treasure in their closet, which, if their apartment was on fire, they wouldn’t hesitate to save first. A bag in the shape of a golden fish, caught completely accidentally at the…. hairdresser’s is definitely my treasure to be saved ;) The flash of thousands of intricately placed trinkets and the fairytale aura have completely enchanted me. Up to the moment that I saw it I didn’t believe it could happen, but yes; it was love at first sight! ;D The today’s set is just as this purse: unpredictable, with a sense of humor, dipped in energetic shades of orange. Yet the devil’s in the detail! Therefore I started with choosing the accessories selectively. A fancy bracelet with soutache flourishes captivated me with its original shape and fair stones. The glamour quota is additionally enlarged by pastel rings and ethnic necklace resembling shiny fruit drops. You really have to take a look at the shorts as well! Intensifying the already a bit unreal atmosphere of the look, their colourful print looks almost as if it was an inside of a kaleidoscope. The shorts playfully contrast with the boots with nonchalantly undulating upper. The delicate golden gloss is giving them even more charm. Just makes you feel like singing Nancy Sinatra’s hit “These boots are made for walking" ;) The loose blouse with orange pieces has turned out to be a perfect background for this magical jewelry. Anticipating your question: it wasn’t me who did these cuts with scissors at a moment of emotional desperation (although I have to admit, it’s a very creative way of altering your clothes ;D). It’s a clever idea of a designer- Zuzanna Banasińska. But giving the final touch to the set with a pistachio green toque was completely my invention. Decorated with a red rose it perfectly fits the look. And the veil? Looks like a net, into which my golden fish got tangled up! ;)))

Wierzę, że każdy ma w swojej szafie jakiś skarb, który jako pierwszy uratowałby z płonącego mieszkania. Moim jest torebka w kształcie złotej rybki, 'wyłowiona' przeze mnie zupełnie przypadkiem w ... salonie fryzjerskim! ;) Błysk setek misternie ułożonych świecidełek i otaczająca je bajkowa aura po prostu mnie oczarowały. Do wtedy nie wierzyłam, że to się zdarza, ale tak: to była miłość od pierwszego wejrzenia! ;D Dzisiejsza stylizacja jest właśnie jak ta torebka: nieoczywista, z poczuciem humoru i skąpana w energetyzujących odcieniach pomarańczy. Diabeł tkwi jednak w szczegółach! Zatem zaczęłam od skrupulatnego doboru dodatków. Fantazyjna bransoletka i jej sutaszowe esy-floresy urzekły mnie oryginalną formą i pokaźnych rozmiarów kamieniami. Pulę glamour dodatkowo powiększyły pastelowe pierścionki oraz etniczna kolia przypominająca lśniące landrynki. Koniecznie przyjrzyjcie się też szortom! Ich kolorowy nadruk wygląda zupełnie jak wnętrze kalejdoskopu, co jeszcze bardziej potęguje lekko odrealnioną atmosferę stylizacji. Krótkie spodenki figlarnie kontrastują z botkami o nonszalancko pofałdowanej cholewce. Do tego uroku dodaje im lekki złoty połysk. Aż chciałaby się zaśpiewać przebój Nancy Sinatry "These boots are made for walking" ;) Fantastycznym tłem dla magicznej biżuterii okazała się luźna bluzka z pomarańczowymi panelami. Uprzedzając pytanie - to nie moje nożyczki dokonały tych zniszczeń w przypływie emocjonalnej desperacji (chociaż muszę przyznać, że to bardzo kreatywny pomysł na przerobienie ubrania ;D). To sprytny zamysł projektantki - Zuzanny Banasińskiej. Natomiast już zupełnie moją inicjatywą było wykończenie całości pistacjowozielonym toczkiem. Ozdobiony czerwoną różą wkomponował się idealnie w krajobraz całej stylizacji. No a woalka? Wygląda zupełnie jak sieć, w którą zaplątała się moja złota rybka ;)))






24.8.14

TROPICAL PIN UP

42 comments:
Calvin Harris - Summer

Summer is inevitably coming to an end but I have some good news for everyone concerned about the leaves becoming yellow. The hottest season of the year is like an endless story for Macademian- it lasts an eternity! ;D Regardless of how fast the temperature drops, I never stop surrounding myself with an exotic aura. You’d better reach for a sunscream- I’m taking you straight to the seaside! ;) An expressive necklace in the color of a blue lagoon has prompted me to have this exotic trip. It bears some African ethnic, which, at the very beginning, shaped the character. After my last American Pin-up girls inspiration, I decided to smuggle some typical for them feature in a completely different edition into my today’s outfit as well. The violet neckerchief done up in a bow brings not only coquettish Americans but also exotic beauty of dark skinned women to mind. So it’s time for some real tropical heat! The rambling flowers pattern of the short trouser skirt warms the outfit up. Its floristic ornaments become delicate embroideries on the blouse. In the stimulating your senses ethno mix, juicy colors are the first in line! The candy-pink bra contrasts with the lemon yellow of the blouse; the hot color volcano is additionally enforced by colorful bracelets. The observant ones should spot that there are real sea horses… hanging from my ears ;) Although I’m currently not planning taking a siren plunge into the sea, thanks to this unusual jewelry my tropical scenery is finally completed! Welcome to the tropical Macademian island- aloha! :D

Lato nieuchronnie dobiega końca, ale dla wszystkich zaniepokojonych widokiem żółknących liści mam dobrą wiadomość. U Macademian najgorętsza pora roku jest jak niekończąca się opowieść - trwa wiecznie! ;D Niezależnie od tego jak szybko spadają kreski na termometrze, nigdy nie przestaję otaczać się egzotyczną aurą. Lepiej sięgnijcie po krem z filtrem, bo zabieram Was nad sam ocean! ;) Bezpośrednim impulsem do wycieczki w ciepłe kraje okazał się wyrazisty naszyjnik w kolorze błękitnej laguny. Ma w sobie afrykańską etniczność, która już na wstępie zarysowała charakter stylizacji. Po ostatnich inspiracjach amerykańskimi Pin Up Girls postanowiłam przemycić typowy dla nich akcent w zupełnie nowej odsłonie. Fioletowa chusta przewiązana na kokardę kojarzy się nie tylko z kokieteryjnymi Amerykankami, ale również z egzotycznym pięknem ciemnoskórych kobiet. Właśnie dlatego nadeszła pora na prawdziwy żar tropików! Krótkie spódnico-spodnie w całości ozdobione motywem pnących się kwiatów rozgrzewają już samym wzorem. Florystyczne ornamenty przechodzą dalej w delikatne hafty na bluzce. W pobudzającej zmysły etno-mieszance obowiązkowo prym wiodą soczyste barwy. Cukierkowo-różowy biustonosz kontrastuje z cytronową żółcią bluzki, a gorący wulkan kolorów dodatkowo podsycają wielobarwne bransoletki. Ci bardziej spostrzegawczy zauważą, że na moich uszach zawisły... najprawdziwsze koniki morskie ;) Chociaż w najbliższym czasie nie planuję syreniego skoku w morską toń, to dzięki tak niecodziennej biżuterii mój tropikalny krajobraz nareszcie jest kompletny! Witajcie na macademiowej tropikalnej wyspie - aloha! :D

P.S. Jeśli lubicie kolorowe świecidełka to nhasło 'MACADEMIAN GIRL' -50% rabatu w sklepie www.Coccola.pl na wszystkie bransoletki! :)





21.8.14

PINK FLAMINGO

38 comments:
Christina Aguilera - Candyman

The beginnings of rock’n’roll, pink Cadillacs racing through the city and ubiquitous cult of Coca Cola. Ladies curling their hair, men putting brilliantine on their, evening drive-in theater meetings… Who wouldn’t want to go back in time to America from the 50s even for once? ^^ I have to admit that, from time to time, I would eagerly jump into that decade myself! Of course, having swapped closets with Betty Draper first ;D This time I didn’t need a time machine as, during my walk in the Szczęśliwicki Park, I managed to get to –completely without a visa- an American diner! If Elvis is alive somewhere, you will surely find a piece of his soul in Pink Flamingo. Red sofas, jukebox, sipping milkshakes at the bar- the owners fascinated with earlier America have decided to pattern themselves upon its climate in the smallest details. Planning my look I immediately pictured the famous Pin Up girls. Always coquettishly smiling, exposing their charms in short, fitted outfits. I couldn’t let my look be less effective! ;) I started my transformation into one of these poster girls from picking a flowery hairband and making my lips up with a cult, red lipstick. In those days, the deeply regretted coquette, Marilyn Monroe used to sing that ‘diamonds are a girl’s best friend.’ Inspired by her, I decided to give myself some shining, putting pearl mass earrings on. Why not? Maybe I can’t afford real diamonds yet, but it doesn’t mean that I have to jealously peek at their shine until they’re in my reach.  As the classic goes: ‘You can't always get what you want. But if you try sometimes well you might find. You get what you need'! Where do I know that from, ha-ha? Despite all the circumstances, the item that shines the most today is the newest star in my closet- a navy spotted dress. Ultra-feminine, made out of delicate satin, sensually exposes the neckline, coquettishly hiding everything else, including the knees ;) Its pencil cut outlines the owner’s shapes and bears so much grace in itself that I felt completely like a Hollywood film star on the red carpet! The effect is enforced by high stilettos, finished with golden chains. A handful of bright accessories perfectly matches the dark color of the dress. Wide bracelets and juicy yellow clutch have blown a bit of Californian sunny energy into the whole. Now all that’s left to do is go to the boulevard and make my ‘American Dream’ come true! ;)))

P.S. My travel in the search for inspiring, unconventional places in Warsaw is still in progress. If you have any ideas - write in the comments- you surely know some incredible places in the capital, which I still haven’t visited- I’m counting on you! ^^


Początki rock'n'rolla, różowe Cadillaki mknące przez miasto i wszechobecny kult Coca - Coli. Panie zakręcają loki, panowie wcierają brylantynę, a wieczorem wszyscy spotykają się w kinie samochodowym. Któż nie chciałby chociaż raz przenieść się do Ameryki lat 50-tych? ^^ Przyznam, że sama chętnie wskoczyłabym raz na jakiś czas w tę dekadę! Oczywiście wcześniej zamieniając szafą z Betty Draper ;D Tym razem jednak wehikuł czasu nie był potrzebny, bo spacerując po Parku Szczęśliwickim trafiłam - zupełnie bez wizy - do amerykańskiego dinnera! Jeśli Elvis gdzieś żyje, to na pewno w Pink Flamingo odnajdziecie cząstkę jego ducha. Czerwone kanapy, szafa grająca i milkshake sączony przy barze - właściciele zafascynowani oldskulową Ameryką postanowili odwzorować jej klimat w najdrobniejszym szczególe. Planując stylizację od razu stanęły mi przed oczami słynne Pin Up Girls. Zawsze zalotnie uśmiechnięte, eksponowały swoje wdzięki w kusych, dopasowanych strojach. Mój look nie mógł być mniej efektowny! ;) Przemianę w dziewczynę z plakatu zaczęłam wpinając we włosy kwiatową opaskę i malując usta pomadką w kolorze kultowej już, ognistej czerwieni. W tamtych dniach nieodżałowana kokietka Marilyn Monroe śpiewała, że diamenty są najlepszym przyjacielem kobiety. Zainspirowana postanowiłam dodać sobie blasku biżuteryjnymi kolczykami z masą perłową, a co! Może na prawdziwe diamenty jeszcze mnie nie stać, ale to nie znaczy, że do tego czasu muszę zazdrośnie patrzeć w stronę ich błysku. Jak śpiewał klasyk: 'You can't always get what you want. But if you try sometimes well you might find. You get what you need!' Skąd ja to znam, hah. Mimo wszystko najmocniej w całej stylizacji lśni najnowsza gwiazda mojej garderoby - granatowa sukienka w grochy. Ultra-kobieca, wykonana z delikatnej satyny sensualnie eksponuje głęboką linię dekoltu, zalotnie zakrywając jednak wszystko pozostałe aż po same kolana ;) Jej ołówkowy fason obrysowuje figurę i ma w sobie tyle gracji, że poczułam się zupełnie jak filmowa gwiazda Hollywood na czerwonym dywanie! Efekt dodatkowo spotęgowały wysokie szpilki, wykończone złotymi łańcuszkami. Do ciemnego koloru sukienki, idealnie pasuje garść jaskrawych dodatków. Szerokie bransolety i soczyście żółta kopertówka wpuściły odrobinę kalifornijskiej, słonecznej energii. Teraz pozostało mi tylko wyjść na bulwar i zacząć spełniać swój 'Amercian Dream'! ;)))

P.S. Moja podróż w poszukiwaniu inspirujących, niecodziennych miejsc w Warszawie nadal trwa. Jeśli macie dla mnie jakieś pomysły wklejajcie w komentarzach - na pewno znacie jakieś niesamowite lokalizacje w stolicy w których jeszcze nie byłam - liczę, że pomożecie! ^^