18.8.14

MACADEMIAN GIRL IN PARIS vol. 3/3:
VINTAGE SHOPPING

17 comments:
Dexys Midnight Runners - Come On Eileen 
 
Paryż to magia nie tylko pięknych miejsc, ale i pięknych przedmiotów. Bogata historia mody pozostawiła po sobie spuściznę w postaci sklepów vintage, a lokalne pchle targi od lat przyciągają łowców antyków z całego świata. Czasami miałam wrażenie, że całe miasto to jedno wielkie muzeum z eksponatami! Warto odłożyć sobie trochę pieniędzy, by móc przynajmniej niektóre upatrzone perełki i tym samym nie wpędzić się na miejscu w depresję, heh ;) Być może nie uwierzycie, ale na co dzień stronię od rzucania się w wir zakupów. Oszczędzam swoje fundusze i gdy napotykam odpowiednią okazję kupuję coś naprawdę niezwykłego - jak chociażby cuda vintage. Kocham je za to, że mają w sobie duszę, stanowią namacalny zapisek naszej historii. Kiedy mam na sobie rzeczy pamiętające czasy sprzed moich urodzin, mam wrażenie, że jestem częścią jakieś większej opowieści… To niesamowite! Im dłużej zajmuję się modą, tym większym szacunkiem darzę relikty przeszłości. A więc przechodzimy do tematu na który wszyscy czekali: zakupy w Paryżu! ;D

Paris isn’t only about the magic of beautiful places but it’s about the magic of beautiful objects as well. The vivid history of fashion has left a lot of both vintage shops and local flea markets behind. They have been attracting antique collectors from all around the world for some time now. During my visit to Paris I sometimes had an impression that the city is just like a big museum! It’s worth to save some money for the trip, at least to be able to get some of the rummaged treasures and not to get depressed at the same time, ha-ha ;) You might not believe me, but on a daily basis, I rather avoid shopping sprees. I save my funds and when the time comes, I get something really incredible- like, for example, vintage miracles. I love them for having their own soul, being a substantial part of our history. When I’m wearing things remembering the times before I was born I have an impression to be a part of some bigger story… It’s amazing! The longer I devote myself to fashion, the more respect I have towards the objects of the past. So we move to the topic that everyone’s been waiting for: shopping in Paris! ;D





17.8.14

LIME MEETS PRINTS

25 comments:
Maya Jane Coles - Comfort

There are these days in which heavy jewelry, unbelievably high stilettos and tight dresses just don’t fit. Says who? Me- the biggest supporter of bringing the haute couture style from the magazines’ pages straight to the streets. When my timetable is bursting at the seams, and the trip to the town starts to resemble a jungle adventure, complex outfits relinquish their place to the (not even a bit less extravagant) comfort. A way for casual Macademian Style? ;D Above all, as nothing draws our attention to such extent as a juicy colors cocktail, lively colors! That’s why the today look’s base is the lime blouse with smoothly falling furbelows. The multicolor collar, embroidered with a chain of shining stones, has taken the role of a heavy necklace. An even spot of color always leaves the place for the accessories show. Just take a look how the fuchsia belt contrasts with the neon yellow of the blouse. The bracelets in the colors of a sunset are the next to join the color battle- pure ethnic magic! The second part of success are the prints. Thanks to their distinct wallpaper pattern, the elegant cigarette pants complete the look, causing the effect of multilayer gradient. And what about the shoes? This time I decided to leave my favorite high heels to let the (relatively ;P) lower Vivienne Westwood stilettos have their moment. The metallic balls resembling Christmas Tree glass balls have turned out to perfectly make up for the change. And a little surprise for the end- an elegant toque, made completely out of… hair! ;D This ultramodern hairstyle is as if it was done for one of the Star Trek characters, ha-ha. If the future is going to look like the one from the science-fiction movies, my hair and I are all set! ;))

Są dni, w których ciężka biżuteria, niebotyczne szpilki i sukienki ściśle przylegające do ciała nie mają racji bytu. I mówię to ja - gorąca zwolenniczka wynoszenia  haute couture ze stron magazynów prosto na ulicę! ;) Kiedy grafik pęka w szwach, a wyprawa do  miasta zaczyna przypominać przeprawę przez dżunglę, rozbudowane stylizacje ustępują miejsca (nie mniej ekstrawaganckiej) wygodzie. Sposób na casual w wersji Macademian Style? ;D Przede wszystkim żywe kolory, bo nic nie przyciąga wzroku tak jak soczysty koktajl barw! Właśnie dlatego bazą dzisiejszego zestawu jest limonkowa bluzka z gładko opadającymi na ramiona falbanami. Rolę ciężkiej kolii przejął wielobarwny kołnierzyk, wyszywany łańcuchem połyskujących kamieni. Jednolita plama koloru zawsze daje dodatkom pole do popisu. Spójrzcie jak fuksjowy pasek kontrastuje z neonową żółcią bluzki. Zaraz za nim do bitwy na kolory dołączają bransolety w barwach zachodzącego słońca - etniczna magia sama w sobie! Druga połowa sukcesu to printy. Eleganckie cygaretki dopełniają stylizację dzięki wyrazistym tapetowym wzorom, dając efekt wielowarstwowego gradientu. A co z butami? Tym razem zeszłam z piedestału wysokich obcasów na rzecz niższych (relatywnie ;P) szpilek od Vivienne Westwood. Metaliczne kulki przypominające choinkowe bombki okazały się niezłą rekompensatą ;) Na koniec  mała niespodzianka - elegancki toczek wykonany całkowicie z ...włosów! ;D Ta ultranowoczesna fryzura spokojnie nadawałaby się na uczesanie przeznaczone dla postaci ze Star Treka, hah. Jeśli przyszłość będzie wyglądać jak w filmach science-fiction to ja i moje włosy jesteśmy przygotowani! ;)))





15.8.14

MACADEMIAN GIRL COLUMNS:
'FOLKLOR - DAJ SIĘ PONIEŚĆ!'

24 comments:
  FOR ENGLISH VERSION PRESS 'READ MORE'
-----------------------------------------------------

FOLKROL – DAJ SIĘ PONIEŚĆ!

‘Ludowe wzory? Przecież to kicz i tandeta! "Teraz trzeba się nosić nowocześnie" – brzmiała opinia  eleganckiej pani w średnim wieku, którą usłyszałam jakiś czas temu stojąc na przystanku. Przez chwilę zaczęłam się zastanawiać skąd właściwie bierze się dzisiaj takie podejście?  Obecnie miesza się wszystko ze wszystkim, a kolejne bariery tabu upadają jedna po drugiej. Białe kozaczki, niedopasowanie butów do torebki czy hipsterski styl na bezdomnego, już nie są oznaką braku gustu, a po prostu kolejnym,  akceptowalnym elementem modowego krajobrazu. I dobrze! W końcu klasyk mawiał, że zasady są po to, żeby je łamać, zwłaszcza  te stereotypowe. Z drugiej strony jeśli ktoś dorastał w czasach kiedy wszystko było na kartki, a para jeansów stanowiła rzadki rarytas, trudno oczekiwać, że doceni współczesny ubraniowy eklektyzm. Tym bardziej słysząc tę znamienną wypowiedź, uśmiechnęłam się tylko do siebie. Przed nami jeszcze długa droga, żeby w pogoni za tym co lepsze, nie tracić z oczu tego co rodzime.  

Znowu cudze chwalicie a swego nie znacie. Takie proste, a jednak zazwyczaj prawdziwe. W październiku byłam gościem  Lviv Fashion Week i  od tamtej pory nie dawała mi spokoju myśl, o tym jak bardzo ukraińska moda przesycona jest ich narodową estetyką.  To co u nas jest powodem  drwiących uśmiechów, tam jest wręcz eksponowanym symbolem dumy. Projektanci prześcigają się w pomysłach na wykorzystanie tradycyjnych haftów. Nawet moda offowa, jeśli nie w deseniu to w formie, nosi znamiona charakterystycznego wschodniego szlifu. Roksolana Bogutska ubiera największe tamtejsze gwiazdy w swoje bogato wyszywane suknie w stylu haute couture. My z kolei, mamy zwyczaj zamykania ludowej estetyki do archiwalnej teczki z napisem ‘Folklor – nie ruszać bo parzy i prawdopodobnie grodzi śmiercią’.  Ja bym powiedziała, że raczej utratą dobrej zabawy!

Nie taki diabeł straszny, przecież nie chodzi o dosłowność. Nikt nie oczekuje, że nagle Polki ubiorą się w góralskie sukienki i zaczną tańczyć, wesoło łapiąc się pod boki. Rosyjskie ‘it girls’ udowadniają, że można czerpać z tradycji zachowując jednocześnie swój styl i współczesnego ducha. Właśnie za to podziwia je cały świat! Miroslava Duma, ikona stylu i była redaktor naczelna Harper’s Bazaar (obecnie serwisu Buro 24/7), bez kompleksów zakłada wschodnią chustę do płaszcza z najnowszej kolekcji Diora. Projektantka Ulyana Sergeenko, lubuje się w niebotycznych obcasach, kapeluszach i obszernych, haftowanych spódnicach w stylu retro. Była modelka i żona jednego z tamtejszych oligarchów - Elena Perminova, umiejętnie łączy etnicznego ducha z awangardową współczesnością. Tylko się od nich uczyć. 

Zresztą, my też nie mamy się czego wstydzić. Kiedy podczas międzynarodowych targów Expo w 2010 roku w Szanghaju, furorę zrobił polski pawilon inspirowany ludową wycinanką, poczułam, że oto powiał wiatr zmian. Polacy po raz kolejny udowodnili, że potrafią. Co więcej zostali za to docenieni! Od jakiegoś czasu we wzornictwie widać wyraźny zwrot w kierunku folkloru. Także w modzie powoli staje się oczywiste, że nie ma sensu odcinać się od przeszłości. To nasze bogactwo, a wykorzystywane z umiarem stanowi fantastyczną alternatywę dla zachodnich wzorców. Szał na filcowe torebki marki Farbotka, czy te od Goshico, ozdabiane łowickimi motywami, dowodzi, że jest  takie zapotrzebowanie.

Sama uwielbiam mieszać style, to wręcz mój znak rozpoznawczy. Dlatego na co dzień noszę sukienki w ludowe nadruki i uzupełniam je etniczną biżuterią. Czasem swoje zrobi  już mały akcent w postaci torebki z haftowanym kogutem. Niewiele, ale wystarczy żebym nie zapomniała skąd pochodzę. 




13.8.14

GOLD OF VERSAILLES

34 comments:
 
Lorde - Royals

Royal ornaments, lavish decorations and ubiquitous gold are- as you probably already know ;)- very close to my heart. Although the toady’s fashion is dominated by the: ‘Less is more’ maxim and comfortable basics have forced the feminine chic out, I’m faithfully guarding the old elegance. Luckily, as I’ve got a whole army of toques accompanying me, I’m not alone in this fight,! ;D When on our last day in Paris we visited the Versailles Gardens I was 100% sure that the dress that I chose is going to be the queen of the look. Dignified velvet sprinkled with an excellent mixture of gold and navy just required bowing down! ;) And the ornaments… Don’t they look almost as if someone calqued them from the Palace’s gate, being right behind my back? Such a royal outfit needs an equally aristocratic retinue. A retro toque decorated with feathers and royal rings shining with jewels did perfectly in that role. The outfit wallows in riches thanks to the Midas Touch, which rested on the stilettos and jewelry as well. Yet it can’t be predictable, so I decided to cause a bit of confusion in the court etiquette! Glittering with neon pink lips, wild spotted clutch and metallic glasses have shown a completely new meaning of the word ‘lady’. It’s like a little French Revolution! ;)))

Królewskie ornamenty, bogate zdobienia i wszechobecne złoto to - jak zapewne już zdążyliście się zorientować ;) - motywy bardzo bliskie mojemu sercu. Chociaż dzisiejszą modę zdominowała maksyma "Less is more", a wygodny bacic wyparł kobiecy szyk, ja wiernie stoję na straży dawnej elegancji. Nie jestem w tej walce osamotniona, bo do towarzystwa mam całą armię toczków! ;D Kiedy ostatniego dnia w Paryżu odwiedziliśmy Ogrody Wersalskie, nie miałam najmniejszych wątpliwości, że wybrana przeze mnie sukienka będzie królową sesji. Dostojny aksamit okraszony szlachetną mieszaniną złota i granatu aż prosił się o pokłony! ;) I te ornamenty... Czyż nie wyglądają zupełnie jakby ktoś przekalkował je z pałacowej bramy, rozciągającej się tuż za moimi plecami? Tak królewska kreacja potrzebuje asysty w postaci równie arystokratycznej świty. W tej roli obsadziłam toczek w stylu retro, ozdobiony piękną dekoracją z piór oraz mieniące się klejnotami, majestatyczne pierścienie. Dotyk Midasa spoczął także na szpilkach i biżuterii, dzięki czemu stylizacja wręcz opływa w złoto. Nie może być jednak przewidywalnie, wobec czego postanowiłam trochę namieszać w dworskiej etykiecie! Bijące neonowym różem usta, drapieżna kopertówka w cętki i metaliczne okulary ukazały zupełnie nową odsłonę słowa 'dama'. Taka mała francuska rewolucja! ;)))