Ostatnio pogoda w Szczecinie nie dopisuje specjalnie, na pocieszenie można sobie tylko powiedzieć, że chyba w całym kraju. Nie żebym miała coś przeciw deszczom, wręcz przeciwnie kocham mieć wolne w deszczowy dzień, bo wtedy mogę się skulic na fotelu z kubkiem herbaty i nacieszyć się spokojem.

Mimo wszystko postanowiłam się nie dać deszczom i wspólnie z moja ukochaną Lily, (która robi mi te cudowne zdjęcia) wybrałyśmy się na małą sesję. Mam coś takiego, że im bardziej jest ponuro tym więcej kolorów mam ochotę na siebie założyć 😉 – widać taka moja przekorna natura. Nie było inaczej i tym razem, bo chyba najspokojniejszym elementem mojego stroju jest biały płaszczyk. Tak dla małej równowagi ^^ Poza tym nie było zmiłuj, więc efektem jest totalny misz masz, ale mimo wszystko sądzę, że udany. Przynajmniej mi poprawił się humor, a o to przecież chodziło! 🙂

photographed by Lily
wearing: coat – next, sweater – promod, shirt and necklace – camaieu, pants – jacqueline riu, 
bag – ochnik.pl, shoes and belt – allegro.pl
Lately there’s such a lousy weather in Szczecin, that consolation prize can only be the fact, that it’s like this in the whole country. Don’t get me wrong, I like rain, especially when I have a day off at school, because it brings such a nostalgic atmosphere and calms me down. However it’s not so great when speaking about going out.  
Despite of that, I and my beloved Lily (the author of these wonderful photographies) dared to get outside the house and made some shots. The funny thing is that the uglier the weather gets, the more colorful I wanna dress – I guess it’s in my rebellious nature 😉 Anyway, it got me in better mood and that was the whole point, so I’m embracing it! 🙂