Ponieważ mam całą masę zdjęć z Łodzi, postanowiłam podzielić to na jakieś mniejsze części i dodawać przez jakiś czas posty codziennie (lub prawie), zamiast zasypać Was milionem zdjęć na raz ;)) Tym razem jeszcze bez właściwego zestawu na tzw. dzień 1 (będzie w następnym razem).

Do hostelu dotarłyśmy z Magdą w środę późnym wieczorem. Po wstępnym rozpakowaniu naszych kreacji (ku uciesze współlokatorów, których serdecznie pozdrawiam ;)) ), wyruszyłyśmy ‚na miasto’ uczcić między innymi moje urodziny (22 juuuhu!!) i szczęśliwy przyjazd ;D Dotarłyśmy do supertaniego pubu Meduza (chyba? ;P), przy głównej ulicy. Co zabawne piwa były tak dobre i tanie, a obsługa tak szczodra, że zaledwie po dwóch na głowę wracałyśmy do domu lekkim slalomem xD

Ku naszej uciesze wieczorem, jednak już ku nieco mniejszej uciesze rano, gdy okazało się, że razem z nami obudził się kac. Haha – po dwóch piwach, wciąż nie mogę w to uwierzyć ;P Mam nadzieję, że pierwszy raz i ostatni, bo choć wiem, że jestem ekonomiczna, to wolałabym, jednak nie AŻ tak. ;D

Pierwszego dnia pokazów (czwartek) poszwendałyśmy się trochę po show roomach, które są prawdziwą kopalnią inspiracji! W jednym miejscu zgromadziło się mnóstwo rewelacyjnych ubrań od młodych projektantów (często wraz z samymi projektantami <3 ), ciekawych gadżetów i darmowej kawy (to ostatnie pozwalało nam przetrwać dzień ;P). Można było wszystkiego dotknąć, przymierzyć i porozmawiać z twórcami. Jednak prawdziwą kulminacją tego dnia, był rewelacyjny pokaz Custo Barcelona. Przyznam, że kiedy tylko światła zgasły a na wybiegu pojawiła się pierwsza modelka, poczułam lekkie ukłucie w środku 😉 Chociaż stałam na palcach, a kolekcję oglądałam zza głów kilku osób przede mną, wiedziałam, że jestem w domu ;)). Nie wiem czy rozumiecie, o co mi chodzi? Macie czasem takie ściskanie w dołku, kiedy z niewiadomego powodu bierze was lekkie wzruszenie? Tak właśnie było wtedy ze mną ^^ Pokaz był piękny, podobało mi się wszystko – od kolorowych, odważnych ubrań po niesamowite dodatki. Powaliły mnie też buty, które z ręką na sercu pochłonęły mnie nie mniej niż same ubrania. Tak naprawdę wszystko co tu piszę, jest jedynie szczątkiem tego co chciałabym Wam przekazać. Mimo wszystko mam nadzieję, że choć trochę dotrze do Was ta cała energia, którą zgromadziłam podczas pobytu, a teraz chciałbym przekazać ją dalej ;))) W następnym poście mój strój z pierwszego dnia – potraktujcie ostatnie zdjęcie jako mały spoiler ;)))
Ściskam <3,
Tamara

ph by me & Ams


Follow Macademian Girl