Oglądając kolekcje na jesień-zimę 2012, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że projektanci naprawdę czują pod skórą zbliżający się koniec świata, bo większość utrzymana jest w ciemnych, ponurych barwach. Nie mam nic przeciwko czerni (choć sama unikam na sobie :P), natomiast lubię gdy jest czymś równoważona. Po 15 minutach pokazu Alexandra Wanga miałam ochotę wyjść na balkon i skoczyć z niego…-_-‚ tak bardzo jest mroczny (choć ubrania absolutnie fantastycznie skrojone!), dlatego generalnie odradzam osobom o słabych nerwach ;)))
No a teraz bardziej serio ;P Na szczęście jak to ja wybrałam się na poszukiwanie jakiejś harmonii we wszechświecie i radośnie oznajmiam, że znalazłam! :))) Jesienna kolekcja BCBG Max Azria, należy do jednych z moich faworytów! Przepiękne, panelowe suknie i lejące się szyfony, a do tego wszystkiego odrobina skór dla kontrastu. Podoba mi się, że to co proponują jest niesamowicie kobiece, choć głównie dzięki użytym materiałom, bo same kroje są dosyć obszerne. Wciąż nie mogę się zdecydować, który z propozycji to moja ulubiona, kocham je wszystkie :)))

P.S. Widzicie naszą śliczną Bijoch? ^^


Follow Macademian Girl