To co mnie zawsze zachwyca w pokazach Chanel, to niezwykła dbałość o szczegóły, jaką Karl Lagerfeld wykazuje nie tylko projektując ubrania, ale także  przygotowując pokaz każdej kolejnej kolekcji. Każdorazowa prezentacja nowego sezonu, to swoisty spektakl, gdzie zapierająca dech w piersiach scenografia, odgrywa wcale nie mniejszą rolę niż ‚aktorzy i kostiumy’.

Próżno szukać u niego prostego wybiegu, po którym z pośpiechem przechadzają się w tą i z powrotem znudzone modelki. O nie! On uwielbia za każdym razem, przenosić nas do bliżej niezidentyfikowanej, wyimaginowanej krainy, która czasem jest ucieleśnieniem bajkowego świata, który pamiętamy z dzieciństwa, a innym razem futurystyczną wizją jakiejś odległej, być może jeszcze nieodkrytej planety. 15 magicznych minut w podwodnym świecie albo w pałacu rodem z ‚Baśni tysiąca i jednej nocy’ – nigdy nie wiecie, gdzie Karl postanowi zabrać Was tym razem. Całości towarzyszy zawsze doskonale dobrana (często także bardzo oszczędna) muzyka, której tempo i nastrój, dyktuje rytm i odzwierciedla to, co dzieje się na wybiegu. Przepięknie ucharakteryzowane modelki idą niespiesznym, niemal powłóczystym krokiem, jakby widząc, że oto zostały ubrane w najbardziej kosztowne dzieła sztuki. Niosą je więc spokojnie i z godnością, pozwalając jednocześnie spragnionej widowni delektować się każdym kolejnym kostiumem. To wszystko pokazuje, że Karl Lagerfeld nie bez powodu jest nazywany ‚wizjonerem’, który ma świadomość, że odpowiednie wyeksponowanie dzieł, daje im dodatkową siłę przekazu. Jego kolekcje, są osadzone w niecodziennej, jednak niezwykle spójnej przestrzeni, która pozwala odbiorcom na odcięcie się od tego wszystkiego co zostawili ‚za drzwiami’ i co mogłoby im zakłócić odbiór. Dzięki temu projektant za każdym razem dostaje czystą kartę, na której rysuje tylko to co i jak chce. Uwielbiam jego podejście do mody, bo właśnie taką postawą przez wiele już lat udowadnia, że ta dziedzina nie ustępuje w niczym innych, nawet najbardziej elitarnym gałęziom sztuki.


Follow Macademian Girl