Kochani, jak zapewne cześć z Was pamięta, na FW brałam udział w projekcie ‚Akcja Readkcja’, w ramach którego każde z 5 finalistów, pisało dziennie jedną recenzję z wybranego pokazu. Ponieważ czwartek mieliśmy zapełniony wykładami i ćwiczeniami, piątek był pierwszym dniem, w którym mogliśmy oglądać pokazy. Oprócz tradycyjnych, krótkich recenzji, będę więc wyszczególniać w osobnych postach także te, które pisałam na potrzeby konkursu – dzisiaj pierwsza z nich! :)))
(Ponieważ, nie znalazłam żadnego dobrego wideo z Fashion Philosophy, dołączam filmik Lizbony, gdzie Piotr także pokazywał swoją kolekcję – widać tam zdecydowanie więcej sylwetek)

PIOTR DRZAŁ, PIĄTEK, 17:00

O tym jak zachować pokorę i zdrowy rozsądek w świecie pełnym wygórowanych oczekiwań, opowiada nowa nadzieja polskiej mody i projektant Designer Avenue.

To miał być mój debiut w roli dziennikarki, dlatego z bijącym sercem podeszłam do niewielkiego stolika, gdzie siedział skromny, przyjaźnie uśmiechający się młody chłopak. Kiedy podjęłam nieśmiałą próbę przedstawienia się i wytłumaczenia, że zamierzam zająć mu trochę czasu, w odpowiedzi usłyszałam jedynie spokojne ‘Jasne, jasne, zapraszam’.

Usiadłam naprzeciwko, mając świadomość, że będę rozmawiać z osobą którą od długiego czasu podziwiam i stanowiącą idealny przykład, że pracowitość i talent, czasami jednak występują w parze. Jego projekty poznałam w zeszłym sezonie, kiedy oczarował mnie nonszalanckimi, lekko sportowymi sylwetkami – już wtedy pokazał, że doskonale wie, jak łączyć ze sobą przeciwieństwa. Kontrastowe zestawienia kolorystyczne i tkaninowe, już dzisiaj stopniowo stają się jego znakiem rozpoznawczym.  ‘Może to dlatego, że jestem zodiakalnym bliźniakiem’ – żartuje. Ja jestem jednak zdania, że kryje się za tym coś więcej. Zaryzykowałabym stwierdzenie, że jest w nim pewna niepohamowana potrzeba ciągłych, kreacyjnych poszukiwań.  Ta niespokojność ducha jaką czasami zdradzał w rozmowie, staje się motorem jego działań i często pcha go do podejmowania zaskakujących decyzji. Sam twierdzi, że nie potrafi długo usiedzieć miejscu i jego projekty, ową chęć eksperymentowania zdradzają. Pomaga też niezwykła dbałość o szczegóły którą wykazuje projektant  – od doboru muzyki, po doskonale zaplanowany moment inaugurujący pokazy. Regułą stało się już, ustawianie modeli i modelek w swego rodzaju konfiguracje.  Smaczku dodaje fakt, że na pokazie, wyświetlana była tajemnicza grafika, co ciekawe oznaczająca dokładne rozmieszczenie zawodników na boisku futbolowym – dlaczego właśnie to? O tym za chwilę.

‘TO WSZYSTKO DZIEJE SIĘ SPONTANICZNIE’
Przy tworzeniu projektant inspirował się wyglądem amerykańskiego futbolisty. To na co wpadł przypadkiem , zachwycając się starymi vintage’owymi zdjęciami,  okazało się niezwykle stymulującym odkryciem. Jak sam twierdzi, inspiracje znajduje w najróżniejszych miejscach: ‘Zazwyczaj nie szukam ich na siłę. Jest to spontaniczny proces, który często następuje już podczas realizacji bieżącej kolekcji’.  W zdjęciach futbolistów zafascynowały go przede wszystkim zaokrąglone formy i niezwykłe detale. Poczynione obserwacje zdecydowały o tym, że autor zastosował opuszczoną linię ramienia w praktycznie wszystkich swoich sylwetkach, a dodatkowo widoczne gdzieniegdzie pasowe podziały. Piotr Drzał, prócz uwzględnienia oryginalnej, pierwotnej kolorystyki strojów sportowców, postanowił zaproponować na nadchodzący sezon również własne typy. Niebieskie garnitury czy bordowe płaszcze, to tylko niektóre z widowiskowych zestawów, którymi kusi nas twórca. Mając na uwadze, że w zeszłym sezonie bezbłędnie przewidział powracającą modę na kolory fluo i transparentne materiały, tym razem także należy liczyć się z jego zdaniem.

‘ZAWSZE CIĄGNĘŁO MNIE ŻEBY SIĘ TU POKAZAĆ’
Jak twierdzi, od samego początku bacznie obserwował rozwój polskiego Fashion Weeku. Już wtedy, kiedy przyjeżdżał tutaj w zupełnie innym charakterze, zawsze ciągnęło go by się tu pokazać. W ostatnich dniach mamy do czynienia ze pewnym podziałem wśród młodych projektantów, popadających często w manierę krytykowania łódzkiego  eventu. Postawa Drzała wydaje się być światełkiem w tunelu, na drodze do zmiany sposobu myślenia w tym środowisku. ‘Gdyby mnie ktoś zapytał raz jeszcze, czy chcę wystąpić w Łodzi, bez zastanowienia odpowiedziałbym, że tak. Jako Polacy mamy naturę narzekaczy, ale należy pamiętać, że to jest dopiero VI edycja i z każdą kolejną więcej się uczymy – organizatorzy także. Ludzie nie zdają sobie sprawy, że organizowanie przedsięwzięcia na taką skalę, wymaga ciężkiej pracy przez cały rok. Musimy pamiętać, że w życiu trzeba się czasem sparzyć, żeby do pewnych rzeczy dojść’.

photographed by Przemysław Stoppa

Follow Macademian Girl