W tę niedzielę miałam przyjemność uczestniczyć w pokazie Ulicy Modnej, organizowanym podczas Warsaw Fashion Street! O tym, że Anja Rubik wybrała moją stylizację jako jedną z 8 nagrodzonych w konkursie, dowiedziałam się dosłownie w ostatniej chwili! :))) Przyznam, że ogromnej radości i szczęściu jakie towarzyszyło TAKIEMU wyróżnieniu (AAA!!!), do mojego serca wkradł się też lekki stres, związanym głównie z tym jak sobie poradzę na wybiegu itp. ;P W końcu to dla mnie z u p e ł n a  nowość! O tym jak ostatecznie wszystko się udało, opowiem Wam w drugiej, nieco bardziej backstage’owej części relacji ;***

‚PIKNIK’ I ‚PRZAŚNY’ TO DWA RÓŻNE SŁOWA

Teraz chciałabym się skupić na samym WFS i tym co wnosi taki event do polskiej mody. Było to zresztą pytanie wracające jak bumerang podczas kilku wywiadów, których miałam okazję udzielić. Myślę, że należy podkreślić, że Warsaw Fashion Street nie jest kolejnym Fashion Weekiem i nawet do takiego miana nie pretenduje.  Przede wszystkim nieporozumieniem jest w ogóle porównywanie tych dwóch wydarzeń. Oczywiście są tam m.in. pokazy kolekcji na nadchodzący sezon, ale sama idea przyświecająca WFS jest zupełnie inna! Stąd też sposób organizacji i forma, która nawiązuje luźniejszego, nieco festiwalowo-piknikowego charakteru. Dzięki temu, w tej edycji mieliśmy chociażby możliwość zobaczyć pokazy mody stretoowej (w ramach promocji nowej książki Doroty Wróblewskiej Fashion People Color, mody blogerów czy Ulicy Modnej właśnie), dziecięcej czy chociażby dla mam. Ma być na lekko, z przymrużeniem oka i ‚po ludzku’ po prostu! ;))) To trochę taki ‚Fashion Weekend Next Door’, jeśli wiecie co mam na myśli ;)))

ph by Daria Grzesiek

Chodzi o to, żeby z modą, wciąż dla wielu będąca czymś niedostępnym, co można zobaczyć tylko w telewizji (i to w najlepszym przypadku na Fashion TV), wyjść do zwykłych ludzi. ‚Zwykłych’ w rozumieniu ‚niezwiązanych z modą na co dzień’. Przez to powstaje w pewnym sensie taki ‚modowy kolaż’, gdzie to co elitarne przeplata się z tym co bardziej znajome. Uważam, że to świetny koncept i tego typu eventy, obok zdecydowanie bardziej zamkniętego i branżowego Fashion Weeku w Łodzi też są Polakom potrzebne. W ten czerwcowy weekend zamiast do supermarketu, można wyjść z rodziną na spacer i kto wie, może nawet oglądając pokazy, trochę złapać modowego bakcyla? ^^ Być może właśnie o to w tym wszystkim chodzi!

Choć brzmi to trywialnie, to tak naprawdę nie ma w tym nic oklepanego. Prosta ale fantastyczna inicjatywa! Wciąż musimy uświadamiać nie tylko sobie ale i innym, że i u nas są młodzi, zdolni projektanci. Ich dużo bardziej ‚indywidualne’ kreacje można kupić za takie same pieniądze, które wydamy chociażby w sieciówce (bo chyba wszyscy wiemy, że np. taka Zara do najtańszych nie należy)! Moda nie musi być droga i wbrew pozorom wciąż może być p r a w d z i w ą  modą, nawet jeśli nie zaczyna się od 1500 zł za sztukę. Mam cichą nadzieję, że jeszcze nadejdzie czas kiedy ‚polski’ nie będzie znaczyło ‚poza zasięgiem’, a ‚dobry, z pomysłem i w przystępnej cenie’. Zresztą już teraz coraz częściej tak jest, tylko jeszcze wiele osób o tym nie wie :)))

MINITRENDY

Co do samych pokazów, to z powodu tej całej przed-wybiegowej gorączki oraz głównie dlatego, że do Warszawy dotarłam w niedziele po 15, miałam okazje zobaczyć jedynie te w ramach Gali Wieczornej (następnym razem zdecydowanie zamierzam być od początku do końca!). Patrząc na to co zaprezentowano, jednego możecie być pewni – rozkloszowane spódnice szyte z koła będą absolutnym HITEM nadchodzącego sezonu.  Pojawiały się wprawdzie już wcześniej (chociażby TUTAJ w wersji ‚grubo-futrzanej’ jak u Jakuba Pieczarkowskiego – do której zresztą do tej pory wzdycham), ale tym razem szturmem zdobyły wybieg i pojawiły się w wielu kolekcjach! ;)))Trochę za kolano, typowe dla stylu lat 50 – bardzo kobiece i BARDZO Carrie Bradshaw ^^

od lewej Łukasz Jemioł i Zuo Corp;  ph by A. Mroziński Photography & me


POLSCY INIEMAMOCNI 

Wracając do tematu, która kolekcja najbardziej zwróciła moją uwagę? Nie skłamię jeśli powiem, że nowe Zuo Corp absolutnie wbiło mnie w fotel! Taka wirtuozeria z jaką oni grają fakturami i krojami, jest czymś niemal wyjątkowym w skali nie tylko naszego kraju ale także światowej. Uwielbiam to, że choć zawsze zaskakują, wciąż pozostają wierni pewnej charakterystycznej stylistyce, która sobie wypracowali. Sztywne tkaniny, zdecydowane cięcia i zabiegi układania warstw czasami przywodzące na myśl origami, nie pozwalają przejść wobec ich projektów obojętnie! Zuo Corp doskonale zdaje sobie sprawę, że miarą projektanta jest dbałość od detale i nienaganne wykończenia. Według mnie jest to jedna z najbardziej innowatorskich i bezkonkurencyjnych w swoich pomysłach marek na naszym rynku. Są świadomi, że moda to nie tylko ubrania, ale także cała ich oprawa. Umiejętnie z tej wiedzy korzystają, a co za tym idzie ich pokazy to za każdym razem niezapomniane SHOW.

Co do mnie – KOCHAM mięsiste tkaniny, modułowe łączenia i pudełkowe tyły płaszczy i marynarek. Te subtelne szczegóły, które z każdą kolejną sylwetką sprawiały, że miałam ochotę wyciągnąć rękę do góry i przez chwile poczuć te cuda w rękach ;))) A końcowy biały płaszcz z ciemnymi ramionami i okrągłymi wstawkami na wysokości biustu jest moim absolutnym faworytem! To się nazywa SZTUKA! <3

SUBTELNA RÓŻNICA MIĘDZY TYM CO BYŁO, A TYM CO BĘDZIE

Rozczarowała mnie niestety kolekcja Łukasza Jemioła, na którą niezwykle liczyłam. Wydaje mi się, że gdzieś po drodze na szczyt nieco zgubił swoją młodzieńczą świeżość. Zbyt mocno jego nowe propozycje stały się po prostu ‚gotową receptą’ do założenia przez celebrytów na czerwony dywan. Rozumiem, ze czasami ciężko jest gdzieś zachować siebie w lawirowaniu pomiędzy tym co ktoś chce zrobić, a co się brzydko mówiąc sprzeda, jednak czasami ma wrażenie cena jest zbyt wysoka. Od designerów oczekuję czegoś więcej niż poruszanie się na poziomie prostych skojarzeń zima->sylwester->cekiny. I tak, prawda, że kocham glamour i świecidełka, ale czasami proste odpowiedzi są tymi które należy wyrzucić do kosza. Moda to wieczne poszukiwanie, więc po co powtarzać coś co ‚było, jest i będzie’, jeśli nie ma w tym dostatecznej reinterpretacji? Szanujmy prawo projektantów do bycia trensetterami i co więcej apeluję do nich by sami takie  należne im prawo szanowali. Czuję, że kogoś tak kreatywnego jak Jemioł stać na więcej,udowodnił to zresztą chociażby zeszłosezonową kolekcją. Tym razem czuję niedosyt, a cekinowa maksi bez pleców zdecydowanie nie zaspokaja mojego apetytu na ‚high fashion’.

 ph by A. Mroziński Photography 

NIEŚMIERTELNY NEON

Ostatnim elementem programu o którym chciałabym wspomnieć, był przegląd trendów według InStyle. Trzeba przyznać, że magazyn na wybiegu zgromadził prawdziwą śmietanką polskich designerów.  Szefowa działu Moda, Joanna Ciesielska przygotowała stylizacje bazujące na kolekcjach jesień-zima 10 wybranych projektantów: Hi-End, Łukasza Jemioła, Ani Kuczyńskiej, Agnieszki Maciejak, MMC Design Studio, Konrada Parola, Michała Szulca, Agaty Wojtkiewicz, Wioli Wołczyńskiej i Zuo Corp. Doskonały wybór ubrań i świetnie dobrane zestawy! Jeśli tak kolorowo mają wyglądać nasze ulice w przyszłym sezonie, to ja już zacieram ręce! ;)))


Follow Macademian Girl