I rarely fall in love. Mainly because I know exactly what I want. That’s why my monochromatic affairs you can probably count using one hand. But when something feels right I just do it! Luckily for me, unlike in love, in fashion that not always mean getting in trouble 😉 And I have to be honest – dear Audrey has a little bit to do with that. I just miss good old days elegance. Who knows – maybe this is the look that modern Holly Golightly would wear? ;)))
Rzadko się zakochuję. Tym bardziej moje romanse z monochromatyzmem można policzyć na palcach jednej ręki. Jestem stała w uczuciach, ale słucham swojego serca. Kiedy mam na coś ochotę… po prostu to robię! Na szczęście inaczej niż w życiu, w modzie wcale nie oznacza to kłopotów 😉 Jak widać nasz mały przystanek w retro stylizacjach nieco się przedłuża, ale to tylko dlatego że tak uwielbiam elegancję. No i przyznaję, Audrey trochę maczała tu swoje palce. To był jeden z tych zestawów, który kompletowałam przez kilka miesięcy, ale wiedziałam dokładnie czego szukam. Kto wie, może tak właśnie wyglądała by dzisiejsza Holly Golightly? Świat marzeń jest taki piękny… ;)))

photographed by Arek Rząd via Red Room
wearing: top – Sheinside; skirt – Choies; shoes – Guess & bag – Armani Jeans via Schaffashoes;
hat – H&M; peplum belt – Asos; necklace/arm jewelry – River Island; earrings – SIX; ring – By Dziubeka;
bracelets – Fleq; NAILSNailArch / Kornelia Adamczyk