Nie będę ukrywać, że to był mój absolutny debiut na Openerze. Wcześniej zawsze coś wypadało: a to termin nie ten, a to pieniędzy brak, a czasami też zwyczajnie chęci na długi wyjazd. Znacie mnie przecież nie od dziś – od sandałów wolę szpilki, a od namiotu wygodne łóżko (z tego drugiego ku nieopisanej radości nie musiałam rezygnować, heh). Oczywiście wszystko jest dla ludzi, ma swoje plusy i minusy, ale co będę ściemniać: jestem jaka jestem – typowo miastowa i wygodnicka ;P Mówię to jako była harcerka, która kiedyś rozpalała ognisko patykiem i spała na pryczy splecionej ze sznurka do snopowiązałki xD Ewidentnie nieubłaganie się starzeję, hehe. Czekam jeszcze tylko na strzykanie w stawach…
Jednak tym razem kiedy zobaczyłam planowany line-up, już w grudniu bez wahania kupiłam bilet! Zacierając ręce na przyjeżdżające do Polski zespoły, stopniowo wprawiałam się w festiwalowy nastrój. Możliwość zobaczenia na żywo (w jednym miejscu!) ukochanych Kings of Leon czy Arctic Monkeys ostatecznie skłoniła mnie do wpisania wyjazdu w grafik A co, w końcu taka okazja może się prędko nie powtórzyć, a ja nie lubię żałować że coś mnie omija! ;)))
No i… nie mogłam strzelić lepiej, bo festiwal okazał się niezapomnianym przeżyciem! Zaskakująco dobrze zaadaptowałam się w openerowej przestrzeni. Nie rezygnując jednak ani na chwilę z mody – po prostu swoje zestawy dopasowałam do okazji (i temperatury). Zestawy pozostały w moim charakterze, ale dostały nowy szlif w letnim stylu ‚boho’. Chociaż nie wszystkie koncerty spełniły moje oczekiwania KOL czy AM, pomimo cudownych wokali nie nawiązali praktycznie żadnej relacji z publicznością. Zawiodła też nieco Rihanna. Wprawdzie dała czadu, a ja potańczyłam z przyjemnością, szkoda tylko że mało było w tym prawdy, a więcej sztucznego show. To na szczęście naprawdę drobne minusy, bo więcej było zdecydowanie pozytywów! Zresztą czy może być coś bardziej optymistycznego w tę słoneczną pogodę niż dobra muzyka pod gołym niebem? Zdecydowanie nie, dlatego wiem, że do Gdyni wrócę jeszcze nie raz! ^^

P.S. Jeszcze raz dziękuję tym wszystkim SŁODZIAKOM, które znając mnie z bloga i postanowiły podejść! Takiej dawki wsparcia, pozytywnej energii i… darmowych przytulańców (nie oszukujmy się – jestem pieszczochem więc cała przyjemność po mojej stronie ;D) długo nie zapomnę!!! LOVE U i do zobaczenia za rok! ;***

RIHANNA the day before her concert
WEARING: Necklace – Anik Art; headband – no name
WATCH – Triwa
Visiting the designer ANIA DUD.ZIN.SKA
Kings of Leon concert
Wearing: SUNGLASSES – Primark; DRESS – Sheinside
WEARING: Top – Sheinside; pants – Miss:fi:t; shoes – Sequin; necklace – Anik Art; headband – no name
Kings of Leon ‚front row’! ;D
WEARING – Dress – Sheinside; shoes – Sequin; sunglasses – Primark