twenty one pilots: House of Gold

Never enough pastels! Especially when everything is gray and gloomy. I love them, because although fragile they give so many opportunities to combine. Lately, I am obsessed with lavender! If I have to visualize how much I love this color, please imagine this situation: it absorbs almost like eating ice creams out of the box with spoon and watching your favorite movie in the same time. In any quantity tastes same good 😉 Oh and probably deters mosquitoes Wait, or maybe it’s about the smell? For me, sometimes things turned upside down, heh. On the other hand I didn’t meet mosquitoes so maybe something is in it 😉

Pasteli nigdy dość! Szczególnie kiedy wszystko jest szare i ponure. Uwielbiam ja, bo choć delikatne – dają mnóstwo możliwości łączenia. Szczególnie zachorowałam ostatnio na lawendowy! Gdybym miała Wam zobrazować jak bardzo, wyobraźcie sobie taką sytuację: pochłaniam go niemal tak, jak się je łyżką lody prosto z pudełka, podczas ogladania ulubionego filmu. W każdej ilości smakuje tak samo dobrze 😉 No i podobno odstrasza komary… Czekajcie, chyba, że to o zapach chodziło? U mnie zawsze wszystko na opak, heh. Z drugiej strony komarów nie spotkałam, więc może coś w tym jest 😉

photographed by Krzysztof Adamek Photography

wearing: coat – Pretty Girl; playsuit – Motel Rocks, shoes – Paul & Betty; headpiece – Misstery;
sunglasses – Cubus; bag – Armani Jeans va Schaffashoes; gold necklace & earrings – SIX;
leopard necklace – Aldo; ring – slOWLshine; leopard bracelet – Fleq; jewel bracelet – By Dziubeka;
NAILS by Nail Spa