21.3.14

MACADEMIAN GIRL IN PARIS WITH CLAIRE'S
STARRING in 'SUMMER FESTIVAL LOOK BOOK 2014'

 FOR ENGLISH VERSION PRESS 'READ MORE'
-----------------------------------------------------  

Jak już wiecie, na początku tego miesiąca po raz pierwszy odwiedziłam Paryż – więcej o wrażeniach odnoście samego miasta przeczytacie w TYM POŚCIE. Dzisiaj natomiast, chciałabym napisać trochę więcej o powodzie mojego wyjazdu, czyli o inauguracji ‘Letniego Festiwalowego Look Booka’ Claire’s.

Każdy kto mnie zna wie, że prawdopodobnie wyczerpuję zużycie dodatków na zestaw dla co najmniej kilkanastu osób – zgodnie z moją dewizą MORE IS MORE ;) Nie ma się co spinać i ograniczać – w modzie chodzi o zabawę estetyką, o eksperymentowanie. Właśnie dlatego tak świetnie bawiłam się na wyjeździe z Claire’s do Londynu w zeszłym roku. Tym razem marka zaprosiła mnie ponownie do samę stolicy haute couture, na wieczorną, ‘maskową’ imprezę połączoną z świętowaniem wyjątkowego wydarzenia. Jako reprezentantka Polski, razem z 3 innymi dziewczynami z Francji, Angli, Hiszpanii, znalazłam się w międzynarodowym Festiwalowym Look Booku marki! To wielkie wyróżnienie, tym bardziej, że mogłam trochę podpromować nasz rodzinny Opener Festival – jeśli ktoś za granicą jeszcze o nim nie słyszał, teraz będzie musiał przyjechać do Polski i przekonać się na własnej skórze ile stracił! ;D W Look Booku można zaleźć też moje festiwalowe ‘must have’ z oferty Claire’s na lato 2014, oraz wskazówki dotyczące stylu właśnie na takie okazje. Nie muszę chyba dodawać, że wybrałam dużo i kolorowo…? ;)

Podczas tego wyjazdu Claire’s zadbało jednak nie tylko o szampańską zabawę wieczorem, ale także o kreatywny poranek. W dzień wyjazdu, ekipa zorganizowała zaproszonym blogerom i gwiazdom zajęcia z gotowania! Tak jest ! Wszystko odbyło się w cudownej cukierni o nazwie Briochine. Tam, podzieleni na 4 drużyny, przygotowywaliśmy bezglutenowe babeczki –przyznaję, że dawno się tak nie ubawiłam ;D Po takich zgromadzeniu tak miłych wspomnień, tym bardziej szkoda było mi opuszczać Paryż… Jednak bez obaw – jestem pewna, że jeszcze nie raz tam wrócę, a kiedy tak się stanie ponownie zabieram Was ze sobą! ;***










































 -----------------------------------------------------
ENGLISH VERSION

As you already know, at the beginning of the month I visited Paris for the first time- if you want to read about it some more, click HERE. Today I would like to write about the reason of my trip, namely the opening of the “Claire’s Summer Festival Lookbook.”

Everyone who knows me is aware of the fact that when I prepare an outfit, the accessories I choose would certainly do for a dozen of people. It’s no wonder with my motto being “MORE IS MORE”. I think that there’s no place for any restrictions or putting oneself together- fashion is all about experiments and playing with aesthetics. That’s why I had so much fun when Claire’s invited me to London last year. This year I got an invitation as well, but this time the event (along with its main attraction- a masque party) was held in the capital of haute couture. As I was picked to be Poland’s representative together with 3 other girls from France, England and Spain I managed to get into the brand’s International Festival Lookbook. I really appreciate this distinction. Well, and I also I got a chance to promote the Polish “Opener Festival.” If someone from abroad hasn’t heard about it yet, now he would certainly have to come to Poland and make up for it! ;D My festival Must-Haves from the Claire’s 2014 summer collection along with some tips concerning the outfits for such occasions are to be found in the lookbook. I think I don’t have to mention that I chose a lot and focused on colors? ;)

During the trip Claire’s not only organized the masque party but also took care of the following morning, so that the guests could do something productive. On the day of the departure, the crew organized a cooking class for the invited bloggers and stars! That’s it! It all took place in an amazing candy shop called Briochine Divided into 4 groups we were preparing non gluten muffins. I have to admit, that I haven’t had so much fun for a long time ;D Having collected a bunch of wonderful memories, I was really sad to leave Paris… But no worries- I’m sure, that I’ll be back there someday, and when I do- I’ll take you with me! ;****

17 comments:

  1. Skąd jest ta piękna sukienka w kwiatki?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wszystko jest podpisane w poprzednim poście ;***

      Delete
  2. Padłam. Przy garach wyglądasz bardziej apetycznie niż Nigella! Bardziej perfekcyjna niż PPD :-)
    Aż mnie zawstydziłaś i w ramach tuningu swojego wyglądu właśnie zrobiłam fuksjowe pazury. A co!
    Pozdrawiam ciepło!
    M.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Hahaha, oj oby tylko czekał mnie lepszy koniec niż jej... ;))) A na poważnie, to uwielbiałam Nigelle - pamiętam te wieczory z jej programem :333 Co do pazurów, słusznie! Akcent musi być! :)))

      Delete
  3. Wow zazdroszczę Ci takich wyjazdów ;)
    Plus cudowna sukienka w kwiaty <3

    ReplyDelete
  4. Fajne wspomnienia pozostały :D Intrygująca kobaltowa maska przyciąga mą uwagę :)

    ReplyDelete
  5. zazdroszcze zabawy u mnie ostatnio tylko praca i praca monotonna ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jak u każdego i u mnie jest czas na zabawę i na pracę, grunt to równowaga! ;))) Jestem pracoholikiem, ale staram się pamiętać, że 'all work and no play makes Jack a dull boy, and Jane a dull girl' ;D

      Delete
  6. Tamaro, przez większość swojego trzydziestoletniego życia uważałam, że spodnie w kwiatki, kolorowe marynarki, różowe szpilki i złote bransoletki są szczytem bezguścia i zastanawiałam się, kto to w ogóle nosi. Aż ostatnio trafiłam na Twoje zdjęcia i przeczytałam całego bloga - od początku do końca. Boże, ja całe życie tkwiłam w takiej straszliwej ciemnocie.... Najpierw wyrzuciłam wszystkie brązowe sweterki, na drugi dzień czarne, potem szare. Wyrzuciłam wszystkie rozciągnięte bawełniane koszulki, polar i dwie kurtki. Zostało mi tylko kilka rzeczy, więc zaczęłam wszytko kompletować od nowa :) Kupiłam seledynowy żakiecik, fuksjowe spodnie, botki z ćwiekami i apaszkę w tygrysa ;) Pewnie nigdy nie odważę się pójść na całość, ale już teraz nie poznaję siebie w lustrze.
    Bardzo dziękuję za cudnego bloga i ogromną inspirację. Wyglądasz jak dzieło sztuki.
    Pozdrawiam,
    Marysia

    ReplyDelete
    Replies
    1. AAAAAA!!!! Marysiu, dziękuję Ci ogromnie za ten niesamowity komentarz - nawet sobie nie wyobrażasz jaka jestem z Ciebie dumna!!! ;*** Moda, ubieranie się itp. jest czymś absolutnie pięknym i rozwijającym osobowość, jeśli tylko odrzucimy wszystkie te durne schematy, które po drodze w dorosłość wkłada nam się do głowy! Ja bylam w liceum gdzie wychowawca powiedzial nam kiedyś, że 'ubiór jest najbardziej prymitywnym sposobem wyrażania siebie' - nie muszę chyba mowić, że jedyną prymitywną osobą w tej klasie był on? Mam nadzieję, ze miło mu się teraz patrzy w telewizor i może z czasem przyszedł po rozum do głowy ;))) Ubiór mówi wiele o naszym charakterze, potrafi zmienić nasz nastrój, nie można uważać zę to prymitywne - nikt nie chce czuć się bezkształtnie i bezbarwnie prawda? A stój jest pierwszym sposobem, żeby to zmienić!! Dziękuję Ci, że napisałaś, takie osoby jak Ty są dla mnie ogromną inspiracją do działania!!! ;***

      Delete
  7. Gdzie można zakupić tę piękną sukienkę jeśli można zapytać ?;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zapraszam, żeby zajrzeć do poprzedniego postu :)))

      Delete
    2. Chodzi o sukienkę z Gali :)

      Delete
    3. Misiak, ale o którą sukienkę z Gali? Z jakiej gali? :D Wklej mi link do foty ;***

      Delete
  8. Łał, ale super! :D Taki słodki ten wpis.. ;)

    ReplyDelete
  9. Przepiękne zdjęcia! Wszystkie z taką klasą i elegancją.
    Widać, że dobrze się bawisz :)


    http://pinkbackpacker.blogspot.com/

    ReplyDelete