Podczas zwiedzania cukierkowego miasteczka Görlitz (a może bardziej Lutz ;)) nie mogłabym zapomnieć o ponad stuletnim domu handlowym Hertie Kaufhaus. Z pomocą magii kina i grafików komputerowych Wes Anderson przemienił go w słynący na całą „Zubrovkę” Grand Budapest Hotel. Kinomaniakom znany jako miejsce wypoczynku lokalnych elit i wpływowych przybyszów. Jak na rzetelną turystkę przystało i ja ruszyłam żeby zarezerwować sobie tam pokój 😉 Mając na uwadze eleganckiego do szpiku kości konsjerża Gustava, postanowiłam na stylizację pełną szyku. Jako Madame T. – tajemnicza dama z dalekiego kraju – zadbałam przede wszystkim o dostojną biżuterię. Musiała być na tyle widowiskowa i bogata by olśniewać od pierwszego spojrzenia! W ruch poszła barwiona masa perłowa: kolia z elementami w kształcie kwiatów, pasujące do niej kolczyki oraz pierścień pokaźnych rozmiarów. Oprócz klejnotów, egzotyczne pochodzenie właścicielki zdradza również… nakrycie głowy przypominające orientalny turban (kolejna vintage zdobycz z Paryża!). Doskonale pasuje zresztą do kimona w wyraziste etniczne wzory. I jeszcze te rękawy – praktycznie jak skrzydła kolorowego motyla! ^^ Jeden wzorzysty element to zdecydowanie za mało, więc z przyjemnością sięgnęłam po szorty z kalejdoskopowym motywem. Do tego bandażowy crop top eksponujący kunsztowny naszyjnik i sankcjonujący granatowy jako kolor przewodni całego zestawu. Teraz pozostało mi już tylko czekać na własnego lobby boya! ;D

 

Grand Budapest Hotel Soundtrack 

1
2a

3aa

4

5

6

8

9a

10a

12a

13a

14a

15

15a

16

17

18bb

19

20

23

23aa

24

26a

27

28

29

30

31a

32

PHOTOS – EWA MOTYLEWSKA PHOTOGRAPHY
PLACE – HERTIE KAUFHAUS

wearing: kimono – Choies; top – Choies; shorts – Sheinside; shoes – Aldo; bag & necklace & earrings – Parfois;
headpiece – vintage; ring – By Dziubeka