Symbol dziewczęcego uroku, ulubienica wielkich domów mody  i zdecydowanie najsłynniejsza z kreacji Carrie Bradshaw – przed Wami tiulowa spódnica! Niegdyś noszona głównie przez baletnice, ostatecznie już zeszła ze sceny by zająć należne jej miejsce w szafach fashionistek. Uwielbiam jej magiczną frywolność i tą lekką jak piórko objętość – od razu mam wrażenie, że przemieniam się w disney’owską księżniczkę! 😉 Chociaż prawdą jest, że tiul nie musi być słodki i świetnie współgra także z rockowym pazurem, to dzisiaj zdecydowałam się na lukrowaną odsłonę. Śmiałam się, że czuję się jak primabalerina przygotowująca się do roli „Czerwonego Łabędzia” 😀 Zapewne karminowy kolor spódnicy wyglądałby pięknie podczas piruetów.  Jak yjin i yan zderzają się w tym zestawie dwa światy: ognisty dół i chłodna góra, w stonowanych odcieniach błękitu. Okrągłe cętki przywodzą na myśl taflę wody, w której migotliwie odbija się światło. Jeden błysk to jednak za mało na gwiazdę estrady! Jak na divę przystało postawiłam na pełną przepychu biżuterię. Wielowarstwowa (czytaj dwunaszyjnikowa 😉 kolia z perłami, opaska w kształcie diademu i kryształowe pierścienie od razu zdradzają kto tu gra pierwsze skrzypce ^^ Gdyby jednak pojawiły się wątpliwości wystarczy spojrzeć na buty – klasyczne baletki zamieniłam na szpilki mieniące się wszystkimi kolorami tęczy. To już koniec przedstawienia, ale jeszcze zanim opadnie kurtyna, kopertówka z Damą Kier pomoże mi skraść serca  publiczności! 😉

 

Julia Marcell – Dancer
2

1

12

4

5a

6a

14

8 SP

8aa

8AAAA

11

3

13

7

15

19 NP

20

21a

22

23

 

wearing: top – Mohito; skirt – Mosquito; shoes – Renee; belt – Moschino; bag – Choies; headpiece  & earrings – Primark; necklaces – Iloko; bracelets – SIX;