Bogactwo baroku powraca na wybiegi jak bumerang, rzucając wyzwanie minimalizmowi. Zawsze powtarzam, że nie warto trzymać swoich skarbów w szufladzie z napisem „na wielkie wyjście”, bo błyszczeć można każdego dnia. Miło ozłocić sobie życie, nawet jeśli ma to się stać tylko za sprawą kawałka materiału. Zgodnie z tą dewizą dziś postanowiłam cofnąć się do pełnego przepychu renesansu. Ówczesna dyktatorka mody, królowa Elżbieta I, uwielbiała nosić biżuterię we włosach, a jej garderoba liczyła kilka tysięcy sukien. To dopiero fashionistka! 😉 Ja komponowanie królewskich szat rozpoczęłam od zjawiskowej bluzki przywiezionej z Paryża. Imponujących rozmiarów kryza i ociekający złotem materiał dają spektakularnie teatralny efekt. Żeby go jeszcze bardziej podkręcić (w końcu w pamięci mam czasy elżbietańskie) oplotłam szyję kolią mieniącą się kolorowymi kamieniami. Dotyk Midasa widać także na ozdobionych pierścieniami dłoniach. Dla kobiety renesansu równie istotna, co biżuteria jest sylwetka w kształcie klepsydry. Tutaj oszczędziłam sobie trudu i zamiast krynoliny sięgnęłam po rozkloszowaną spódnicę z wysoką talią ^^ ‚Narysowane’ na materiale złote róże subtelnie korespondują z błyszczącą górą stroju. Teraz brakuje już tylko odpowiednio szlachetnej ozdoby na głowę. Ciężki diadem z powodzeniem zastąpiła piękna opaska z perełkami. Jest (dosłownie!) ukoronowaniem tej stylizacji 😉

 

Iggy Azalea – Heavy Crown

1
2a

3aa

4b

7

8

9

10a

10c

11a

12

13

14

15

16

17

18

20

21

22

23

24a

25aa

27a

27b

30

30a