Czerwona pantera powróciła! Wcześniej uzbrojona w ćwieki grasowała na Powiślu, teraz podejmuje gości w pałacu jako elegancka dama 😉 Przemiana z dzikiej bestii w salonową lwicę nie jest łatwa. Na szczęście z odrobiną kreatywności (i przepastną garderobą) wszystko jest możliwe! Metamorfozę zaczęłam od esencji każdej stylizacji, czyli dodatków. Wytworne rękawiczki z koronki zakryły pazurki, a gładko upięte włosy dodały twarzy powabu. Jako prawdziwa arystokratka nie mogłam się obyć bez dwóch rzeczy: dobrych manier i dostojnej biżuterii. Pierwszy aspekt wymaga czasu i praktyki, ale błyskotki dają efekt natychmiastowy 😉 W ruch poszły kryształowe kolczyki, kolia wysadzana niebieskimi kamieniami, a nawet… tiara! Niemal każda dziewczyna na którymś etapie swojego życia marzy o byciu księżniczką – nawet najbardziej nieokrzesana chłopczyca, od wielkiego dzwonu też potrzebuje wybrać się na wielki bal ^^ Żeby zachować cząstkę dawnego charakter(k)u postanowiłam nie rezygnować cętek, tylko lekko je okiełznać. Zadziorność ogniście czerwonego płaszcza z powodzeniem zmiękczyła słodka kokardka pod szyją. Prosty krój i subtelne bufki na ramionach sprawiły, że moja sylwetka momentalnie nabrała królewskiego powabu. To jednak nie wystarczy by dumnie kroczyć po pałacowych korytarzach. Jak to w życiu bywa, najważniejsze są odpowiednie buty! Parę ostrych szpilek zamieniłam na długie kozaki. Zastanawiacie się co z klejnotami rodowymi? Oczywiście wybrałam najokazalszy diament, który w innych okolicznościach służy mi jako torebka 😉 W końcu Marylin Monroe nie bez powodu śpiewała, że „diamonds are girl’s best friends„!

Rihanna – Diamonds
0 2a 3aa 4aaaa 5 5a 5aa 7 7a 7b 7c 8 9a 10aa 11 12 13 14a 14aa 15aa 16 17 18 18aa 20 21 22 23a