Wyobraźmy sobie, że jest rok 2100. Życie pokazało, że jeśli coś na świecie zwalnia swój bieg to paradoksalnie właśnie moda jest teraz bardziej uniwersalna niż kiedykolwiek. Trudno w tym gąszczu odróżnić czy coś pochodzi sprzed dwóch czy sprzed dziesięciu sezonów. Zniknęły tak charakterystyczne jeszcze kilkadziesiąt lat temu granice pomiędzy kolejnymi dekadami. Nie ma lat 20, nowego XXI wieku. Gdybym jednak mogła przez chwilę pomarzyć i zabawić się w stworzenie nowoczesnego obrazu kobiety przyszłości, byłaby ona zdecydowana, ostra, czasem minimalistyczna. Niezależnie od wcielenia zawsze ultraseksowna z nutą awangardowego szyku. Nie bałaby się odsłaniać ciała, rozumiejąc jednocześnie magnetyczne przyciąganie tego, co dyskretnie zakryte. Równowaga jest kluczem. Dlatego właśnie byłaby zmienna, ale jej ubrania musiałyby odzwierciedlać wszystkie, nawet te najbardziej paradoksalne wcielenia. Co więcej łączyć je w jedną, spójną całość. Drapieżne piękno kolekcji Jacob Birge Vision AW 2015/16 polega na równomiernym wyważeniu wszystkich tych pierwiastków.

3

Czas zapomnieć o nudnych kolekcjach, w których projektanci odmieniają bezwstydnie jeden (zazwyczaj niezbyt oryginalny) pomysł przez wszystkie możliwe przypadki

Bartnik doskonale odnajduje się w tym co użytkowe, choć nie pozbawione futurystycznego ekshibicjonizmu. Surowe, asymetryczne cięcia na przemian zmysłowo odsłaniają i zaborczo zasłaniają najbardziej ponętne fragmenty kobiecego ciała. Spektrum jest szerokie: od kusych, dopasowanych sukienek mini, których sznurkowa konstrukcja zostawia niewiele wyobraźni, do zamaszystych, trapezowych sukni maksi – wszystkie były jak powiew świeżości w dusznym świecie polskiej mody. Przy szokująco głośnym akompaniamencie różnorodnych faktur i kolorów, na wybiegu pojawiały kolejne wcielenia marynarek, płaszczy i skórzanych kurtek. W AW 2015/16 JBV próżno szukać dwóch bliźniaczych sylwetek. Jest za to miła odmiana od wielu rodzimych kolekcji, w których nawet topowi projektanci często odmieniają bezwstydnie jeden (zazwyczaj niezbyt oryginalny) pomysł przez wszystkie możliwe przypadki. Pomimo tego Bartnik ani na chwile nie gubi się w tym gąszczu możliwości – wręcz przeciwnie, z chirurgiczną precyzją spójnie prowadzi swoją myśl od początku do końca. Unikając wrażenia chaosu skórę lakierowaną miesza z licową, dorzucając do kompletu dzikie zwierzęce nadruki falujące zmysłowo w rytm lekkich kroków.

 

4
Nie da się ukryć, że kolekcja wzbudziła emocje. W końcu jest to pierwsza półfinałowa kolekcja zwycięzcy pierwszego polskiego Project Runway. Wychodząc, wśród pomruków podziwu usłyszałam w tłumie opinie, że wydaje się ciekawa, ale nieco ‘szkolna’. Wyjaśnijmy coś: gdy mowa o high fashion, każda dobra kolekcja potrzebuje solidnej podstawy, ale podanej w towarzystwie widowiskowego spektaklu. Mikstura idealna powstaje kiedy projektantowi udaje się równocześnie zrealizować twórczą potrzebę kreacji, zdobyć zainteresowanie koneserów mody, stylistów i dziennikarzy, a przy okazji trafić w gust klienteli bardziej sprzedażowymi sylwetkami. Projektując nie można o tym zapominać. Uważam, że proporcje między wyrazistymi sylwetkami typu statement, a tym co nadaje się stricte na co dzień, są tu niezwykle dobrze wyważone. Co nieco widziałabym nawet w swojej szafie, choć kolorystycznie nie ukrywam, że czekam na propozycje wiosenne. Z drugiej strony, rozumiem jak mógł się narodzić taki wniosek.

 

5

To nie są ubrania dla grzecznych kokietek. Raczej dla świadomych i ekstrawaganckich femme fatale pokroju Anji Rubik

Tak, to w większości nie są tradycyjne ubrania dla grzecznych kokietek. Raczej dla świadomych i ekstrawaganckich femme fatale pokroju Anji Rubik. Owszem, niektóre sylwetki wymagają jeszcze dopracowania (czy raczej dopasowania do meandrów kobiecego ciała) i nie każdy z materiałów udało się Bartnikowi w stu procentach okiełznać (choć jest na dobrej ku temu drodze). Nie da się jednak ukryć, że gdy wziąć pod uwagę research, różnorodność i złożony rozmach tej kolekcji, to są to ubrania na światowym poziomie. Potraktujmy więc dla odmiany przymiotnik ‘szkolny’ w końcu tak jak na to zasługuje – jako komplement. Zresztą obserwując pokazy dyplomowe i rozmaite konkursy, mam wrażenie, że w tym kraju tylko studenci kierunków projektowych mają jeszcze siłę i polot by w tym stopniu eksperymentować z materiałami. Zamiast serwować co sezon te same beżowe (i jałowe) jak pustynny piach kiecki – naprzemiennie doklejając przy tym koronkę lub cekiny w zależności od nastroju – w a l c z ą. Z własnymi umiejętnościami, horyzontami i nieustannymi próbami zdefiniowania tego czym dzisiaj jest high fashion. Ten pokaz powinien zamknąć usta wszystkim, którzy mieli jakiekolwiek wątpliwości na temat wygranej Kuby Bartnika w ‘Project Runway’. Swoją najnowszą kolekcją rzucił wyzwanie – już nie młodemu, polskiemu narybkowi, ale doświadczonej starej gwardii. Kości zostały rzucone, pytanie tylko kto będzie miał odwagę i kunszt by podjąć grę.

 

P.S. No i brawo za autorskie, kosmicznie spektakularne buty (zaprojektowane przez Jacoba we współpracy z marką MYS). Nie wiem z jakiej planety pochodzą, ale proszę żeby zaczęła ona orbitować wokół mojej!