KAKTUS, WANILIA I STARA APTEKA

 Mo61 to jedyne w Polsce miejsce, w którym można (dosłownie!) zrobić prawdziwe, pachnące zamieszanie. Czworo specjalistów, setki zapachów i tylko od Ciebie zależy, jak je tym razem połączysz.

 JAK TAM TRAFIĆ?

Mokotowska ze swoimi barwnymi witrynami jest tak inspirującym miejscem, że nawet przechodniom zdarza się tu zapomnieć o bożym świecie! 😉 Znacie to uczucie? Całe miasto przychodzi tu na zakupy do luksusowych sklepów i autorskich butików młodych projektantów. Znaleźć tu można dosłownie wszystko: od szortów projektu Ani Kuczyńskiej, po słynne torby z plecionki projektu Maćka Sieradzky’ego (finalisty pierwszej edycji Project Runway). A przy okazji wizyty zawsze można skusić się na pyszny deser od Magdy Gessler w „Słodki, Słony” 😉

Na tę lokalizację skusili się też Monika Zagajska i Michał Jeger – założyciele (nazwanej od adresu) Mo61, pierwszej w Polsce perfumerii określanej jako laboratorium zapachu. Tej wyjątkowej perfumerii od początku przyświecał jeden cel: każdy powinien mieć możliwość stworzyć własne, unikatowe perfumy. Markę z daleka można rozpoznać po minimalistycznym logo i chłodnym, turkusowym kolorze (trochę przypominającym błękit Tiffany’ego). W Mo61 wszystko zaplanowane jest z aptekarską precyzją 🙂 Skoro od dawna można już zaprojektować sobie buty (LOFT37), sukienki (marki Szyjemy Sukienki i Place for Dress) czy drukowane w 3D akcesoria do wnętrz (od Twórczywo), dlaczego nie skomponować autorskiej, aromatycznej mieszanki? Dość dyktatu nudnych drogeryjnych zapachów, które wszyscy do tej pory kupowali sobie na Gwiazdkę! 😀

mo61_6

 PRAWIE JAK W (SKANDYNAWSKIM) DOMU

Mo61 intrygowało mnie od dawna, a po rozmowie z kolejną zadowoloną znajomą też postanowiłam, że wreszcie się tam wybiorę. Skomponuję coś dla siebie, a przy okazji wypytam właścicieli, skąd właściwie pomysł na to całe pachnące „zamieszanie” 🙂 Od progu widać, że to wyjątkowe miejsce! Wygląda jak połączenie starej apteki z nowoczesnym i sterylnym laboratorium. Półki uginają się od szklanych flakonów, które wyglądają jak opakowania przedwojennych lekarstw, a nazwy receptur wypisuje się na maszynie do pisania. Może brzmieć groźnie, ale uwierzcie, że absolutnie nie ma czego się bać. Wszędzie wiszą lustra, które optycznie powiększają przytulną przestrzeń, a bielone cegły na ścianach dodają wnętrzu świeżości.

To musi być magia! Mo61 trochę przypomina starą aptekę, a trochę nowoczesne laboratorium,  a i tak każdy czuje się tu jak w domu.

mo61_5

mo61_3

Podejrzewam, że przyjazna atmosfera to też w dużej części zasługa wielkiego drewnianego stołu, który jakoś tak mimochodem skłania do ploteczek i zawierania nowych znajomości 😉 Jest ważnym miejscem w perfumerii i niemal zupełnie wypełnia przestrzeń. Prezenterce Agnieszce Szulim zdarza się nawet po domowemu przesiadywać na blacie w otoczeniu mnóstwa flakoników (dowód na Instagramie!). Wiele gwiazd jest uzależnionych od spersonalizowanych mieszanek i lubi w Mo61 „zamiesz(k)ać” 😉 Przychodzi tu m.in.: Anna Czartoryska, Olga Frycz i Kasia Stankiewicz, a brytyjski stylista Gok Wan nagrał tu nawet jeden z odcinków swojego programu.

mo61_10

JAKA JEST ICH HISTORIA? JAK Z BAJKI!

Spotkanie z założycielami perfumerii zamieniło się nieoczekiwanie w serdeczną rozmowę o wszystkim! Ale czemu się dziwić, skoro Monika, Michał i ich współpracownice (Alicja i Michel) to pozytywni ludzie pełni zaraźliwej pasji 🙂 Monika przez wiele lat pracowała w banku, ale ciągle marzyła o własnym biznesie. Po drodze założyła markę modową i sklep z wieczorowymi ubrankami dla dzieci, ale to perfumy były zawsze jej życiową pasją. Podzielaną zresztą przez jej wspólnika Michała, który z kolei długo pracował w korporacji. W międzyczasie oboje podróżowali, obserwując, jak działają niszowe perfumerie za granicą, kolekcjonowali perfumy i próbowali tworzyć własne domowymi sposobami. W końcu zdecydowali się wyjechać na trzy trwające po miesiąc staże do Grasse we Francji. Tam szkolili się pod czujnym okiem najlepszych specjalistów w branży, takich jak Gerard Anthony, autor m.in. słynnego zapachu XS dla Paco Rabanne. A już zaledwie kilka miesięcy po ostatnim, francuskim stażu pierwszy zadowolony klient wychodził z Mo61! 🙂

Monika długo pracowała w banku, po drodze założyła markę modową i sklep z ubrankami dla dzieci, ale to perfumy ciągle były jej największą pasją.

Monika i Michał sprowadzają wszystkie pachnące komponenty z francuskiego Grasse. Mają powodu do dumy, bo swoje zapachy produkują w tym samym miejscu takie marki jak Chanel czy Tom Ford. Jeśli czytałyście „Pachnidło” Patricka Suskinda, możecie kojarzyć stolicę światowego perfumiarstwa – tam rozgrywa się finałowa scena książki 🙂 Zaprzyjaźnieni specjaliści z Francji trochę jednak powątpiewali w sukces Mo61. Dlaczego? W Grasse dobór składników jest jak matematyczny rachunek różniczkowy, a tworzenie perfum przebiega całkowicie bez udziału klienta. Pomysł, żeby samemu mieszać swoje kompozycje, po prostu nie mieścił im się w głowach, ale w Polsce okazał się strzałem w dziesiątkę! 😀 Ludzie pokochali zabawę w „przyjdź i namieszaj” (hasło Mo61), a w księdze receptur znajduje się już ponad 6000 wpisów i każdego dnia przybywa kolejnych!

mo61_8

TESTOWANIE CZAS ZACZĄĆ

Tworzenie autorskiego zapachu na Mokotowskiej to sposób na podkreślenie własnego stylu i przy okazji świetna zabawa. Niektórzy przychodzą tu odkryć nowe zapachy, inni odnaleźć taki, który towarzyszy im całe życie. Jedna z klientek zleciła nawet stworzenie kompozycji, która kojarzyłaby jej się z czerwcowym urlopem w Juracie. Wyobrażacie sobie coś przyjemniejszego, niż wrócić po urlopie do biura z zapachem lasu, piasku i mokrego molo, zamkniętymi w butelce? Musicie tego spróbować na własnej skórze 🙂 Ceny w Mo61 są przystępne: 30 ml to 169 zł, 50 ml – 239 zł, a 100 ml 399 zł, a macie gwarancję unikatowości. Perfumy możecie stworzyć nawet w przerwie na lunch, bo trwa to zaledwie 30-40 minut.

Mo61 ma powody do dumy: wszystkie składniki sprowadzają z francuskiego Grasse, gdzie swoje zapachy produkują takie marki jak Chanel czy Tom Ford!

W znalezieniu „Macademian Sense” (a jakże!) pomagała mi ciemnowłosa Michel, która entuzjastycznie chichocząc, podsuwała mi kolejne flakony. Zresztą jej własna kompozycja perfum jest najlepszą reklamą Mo61 – zdradziła mi, że pod ich wpływem nawet spotkany na imprezie były chłopak zaczyna wysyłać tęskne SMS-y 😉 Łatwo nie było, bo w końcu zapach w stylu Macademian Girl musiał być mocno zakręcony! Od początku wiedziałam, że w swoich perfumach muszę wykorzystać nutę „Mustang Tabac”. Nie wiem, czy to ze względu na jej oszałamiający zapach, czy opowieść Michel, ale dodałam do niej jeszcze świeży zapach kaktusa i zmysłowy irys i wiedziałam, że to właściwy wybór! Jak przystało na wielbicielkę pstrokatych kolorów, na zakończenie wybrałam pudełeczko w kolorze neonowego różu. Jeśli chcecie podobne, spieszcie się, bo są z limitowanej edycji i szybko znikają! 😀

mo61_4

mo61_2

 NA CO SIĘ PRZYGOTOWAĆ?

Na szczerą rozmowę… o zapachach oczywiście 🙂 Ktoś z Mo61 wypyta Was, z jakimi perfumami nie możecie rozstać się od liceum, co robicie w życiu i jak lubicie się nosić. To ważne, żeby znaleźć zapach, który dopełni Wasz charakter i styl, a nie całkowicie go zdominuje! Potem wybieracie te spośród zapachów, które najbardziej Was urzekły, a pracownicy wymieszają je dla Was w odpowiednich proporcjach i voila: autorskie perfumy gotowe! Jeśli od nadmiaru aromatów zakręci Wam się w międzyczasie w głowie, troskliwy ekspert poda Wam pod nos rozgniecione ziarenko kawy i po problemie 😉 Podobno to najlepszy sposób na neutralizowanie nadmiaru zapachów. W Mo61 każdą próbkę zapachu sprawdza się na zewnątrz, na wolnym powietrzu. Pewnie już widzieliście fotki z plotkarskich portali, na których gwiazdy na środku ulicy wąchają sobie ręce? Teraz wiecie dlaczego! 🙂

mo61_7

mo61_9