Ok, wakacje się skończyły, żarty też. Kampania wrześniowa na horyzoncie! I mean polowanie na faceta, kolekcję Balmain dla H&M`u i stylóweczki w trendzie. Muszą wjechać na Snapchata zanim copy-paste zrobi z nimi reszta Warszaffki. Tyle się dzieje – po prostu EMEJZING! Prezesowa oprócz „aplauzu” od prezesa dostała nowe show w TVN-ie, Lisowska wyłączy niskie (o)ceny w „Tańcu z Gwiazdami”, Cara Delevigne rzuca modeling, a One Direction kończą karierę, bo jeden z Czterech Muszkieterów zdążył zmalować pierwsze dziecko, jeszcze zanim wyhodował pierwszy zarost. Jedno jest pewne: w sklepach jesień, a Lwica już ostrzy pazur na zamsz od Louis Vuitton. LV by Zara, bo hajs się musi zgadzać. No rejczel. Naśladujcie Lwicę i łapcie skilla!

1

I. BYWA I KONSUMUJE

Zasadę „Jesteś tym, co jesz” Lwica powtarza częściej niż PIN do karty ojca. Jeśli dalej chcecie jeść burgery z konfiturą z czerwonej cebuli, to powodzenia. Seriously, to jest SO last season! Lwica je tylko ramen w Enoce na Chmielnej. W smaku średnie, ale modne i pożywne, więc zalajkowała na fejsie. Taki rosół z makaronem, tylko japoński, bo pomidorowa z ryżem wieje cepelią i generalnie jest za mało glamour. Czasem podają w styropianie, więc jak jest lipa z kasą to zje go na deser. Generalnie woli waciki, ale co nie zabija to wzmacnia i za to Lwica kocha Warszawę – 2w1 all the time. W Zorza Bistro obczaja nowe zupy-kremy, ale nadal nie może zdecydować, czy brać imbirową, czy z dyni. W sumie żadna nie pasuje idealnie pod kolor jej nowych, koniakowych kozaków z zamszu i nawet filtr nie pomaga. Jak się kieszonkowe kończy to przerzuca się na lunchboxy, jak królowa Ann(a). Tylko nie ma czasu na perfekcyjne sałatki z komosą ryżową, chociaż czyste szyby myje lepiej niż Rozenek. Zresztą jest instagramową #GirlsWithGluten, jak Cara Delavigne, więc bez żeny wszamie nawet bułkę z szynką. Najlepiej na krawężniku jak Margaret, bo dobry hasztag potrafi wyleczyć nawet uczulenie na chleb i hemoroidy.

2

II. ĆWICZY

OK, fajnie pić Mohito leżakując w Na Lato, ale tyłek sam się nie zrobi 😉 Lwica jeździła na ostrym kole, ale wkręciła sobie frędzle od boho torebki. Dramat – Isabel Marant płakała jak robiła w Chinach, a jeszcze bardziej jak oglądała na Snapie. Pływała też ze znajomymi na kajcie i robiła workout z Mel B. Na nowy sezon zapisze się na crossfit, basen, power jogę i TRX. Pamiętajcie, że smart watch ogarnie fitness truckery! Lwica lubi zaoszczędzić, więc komentuje na profilu Jatomi, żeby wygrać darmową wejściówkę na siłke. Jak nie wyjdzie to zostaje McFit na Świętokrzyskiej. Do tej pory myślała, że to jakiś dietetyczny McDonald, ale Lwica też się uczy całe życie.

3

III. DRAMATYZUJE

Przejrzała ostatnie Glamour dwa razy i nawet pisała im na PRIV z anonimowego konta. I wiecie co? NIE, NIE JEST nominowana do Kobiety Roku Glamour. W ż a d n e j kategorii. Porażka na maxa. Nie wie, o co kaman, ale pewnie nie mogli się zdecydować, czy jest bardziej fashion icon, health&beauty icon czy Kobietą Roku Online (no helloł!). Sory, ale jak nie odróżniają prawdziwej trendsetterki od laski, która urodziła znane dziecko, to spoko. Lwica to żadna hejterka. Za rok wygra bez łaski, a BTW i tak powinni zrobić dla niej osobny plebiscyt. Kto jak kto, ale ona wie, jak być glamour! 😉 Plan jest prosty: trzeba mieć chłopaka, który jest hajpowanym aktorem, założyć blog parentingowy, wegańskie bistro, markę modową i kanał na YouTubie. A jeśli do tego potraficie biegać, gotować, w wolnych chwilach projektujecie biżuterię i zawsze macie promienną cerę – nawet Wy możecie startować. Dla Lwicy sky is the limit!

4

IV. POLUJE

Lwica czasu nie traci. Zdążyła zrobić pierwszy botox i zaliczyć urlop w Malibu, ale celebrytki robią jej ciśnienie na dziecko. Konkurencja jest ostra :/ Nawet Kobieta Roku Glamour projektuje śpioszki i uczy, jak przewijać, nie niszcząc hybrydy z efektem syrenki. Kandydat do noszenia toreb z Zary może się znajdzie, ale ona mierzy w górną półkę 🙂 Król TVN-u odpada, zaręczył się kapslem od Tymbarka. Leśny Dziadek ma gest, chociaż Lwica wolałaby czerwone Ferrari. Taylor Swift dopiero co poznała Calvina Harrisa, a już grilluje mu na Instagramie i kupuje zamek za 27 milionów, żeby mieszkać obok. No tak, trzeba sobie wychodzić i nie spuszczać z oka – Lwica uczy się od najlepszych. Zamiast pałacu, obleci mieszkanie, byle w okolicy Taco Hemingwaya. To ten, co jest na dobrej drodze do upragnionych sześciu zer, ale póki co, tyle pękło mu tylko na YouTubie. Na mieście mówią, że to niby meksykański krewny tego pisarza od jakiejś książki o starym gościu i morzu. Moby Dick czy jakoś tak. Lwica i tak wolała czytać Harry’ego Pottera na lekcjach. Jego starzy mają podobno Taco Bell, ale nawet spoko mówi po polsku. Lwica się jara zagranicznymi chłopcami. Lubi facetów, co i ugotować i napisać wiersz potrafią. Oczywiście tylko tych z ekstraklasy nie żadnych tam, co jeżdżą metrem, chociaż kartę miejską ofkors ma. Just in case. Jak nie wypali to może być jacht, byle z producentem filmowym do kompletu. Ważne, że taki zawsze płaci za szampana, a wyglądać może nawet jak syn. Myślicie, że ma przez to gorzej? 😉

5

V. CZYTA

Lwica czyta nowy magazyn o ojcostwie „Fathers”, bo jest sooo cute! Mają tam słodkie zdjęcia gałęzi i książek, i udają, że są ze Szwecji. Przejrzała też „Zwykłe życie” (chciałaby takie prowadzić, ale nie ma czasu, dba o followersów) i „Copyfighter” Łukasza Krakowiaka, bo się jara kulisami branżuni reklamowej. Sama robiła chwilę w agencji, więc wie, o co kaman z darmowym stażem. Po tygodniu co prawda zrezygnowała, ale ASAP wjechało do jej słownika na stałe. Do tej pory myśli, ze to jakiś dziwny skrót na ASP, w końcu studiowała na Akademii jeden semestr 😀 Więcej książek Lwica nie przeczytała, ale planuje, żeby nie zostać w tyle. Tylko teraz za gorąco, generalnie too lazy i 36 stopni w cieniu, ale we wrześniu Lwica poleca poczytać coś o kompleksach architektury. Bądźcie czujne, warszawscy intelektualiści już wracają z grilla nad Zegrzyńskim.

VI. OGLĄDA

Lwica była w kinie na „Barbie. Rockowa księżniczka”, bo miało tyle gwiazdek na Filmwebie, co nowy Woody Allen. Artystyczne filmy odpuściła po „Nimfomance”, bo poszła na komedie romantyczną o dziewczynie z problemami, a okazało się, ze z opisu zgadzają się tylko problemy. Stop! Sztukę szanuje (wiadomo) ale to już było too much. Wydała hajs na bilet, a i tak siedziała na Fejsie. I to na własnym 3G, bo w kinie do tej pory nie ma wifi. WTF, trzeci świat. Teraz Lwica ogląda „Trudne snapy” i nowy klip Lany del Rey, w którym biega w piżamie i strzela do śmigłowca. Po prostu lanowe-love *.* Po każdym evencie obczaja też „Ściankę myśli”, żeby sprawdzić, czy nie załapała się na tło zamiast green screena. Miała jechać na Woodstock, ale festiwale muzyczne są tylko dla szafiarek, kulinarne siedzą w domu z Thermomixem. Lwica mówi, że to nudne i nierozwojowe, więc w sierpniu pojechała na Nowe Horyzonty. Na seans nie dotarła, bo utknęła w kolejce do Polish Lody, ale spox – widzała trailery na Snapie.

6

VII. PLOTKUJE

Ostatnio głównie o wyprzedaży u Witkowskiego. Niby słabe, ale czerwoną kopertówkę Moschino i tak zamówiła po kryjomu. Teraz wszyscy się emocjonują nowym wizerunkiem Michaśki – jeszcze nikt nie widział, ale już wszyscy wiedzą, że to kolejny fejk. Lwica rozkminia chrzest Dżoany Krupy w Dżordanie, deportację Ewy Chodakowskiej (milion pytań… zero odpowiedzi …) i ile siostry Bogusz wydają miesięcznie na lateks i zabawki. Na ostatnim brunchu plotkowała o Edzi Górniak w stylówie na RiRi i Kim Kardashian, która buli 1600 dolarów na kosmetyki, żeby wyglądać jak Kim Kardashian. LOL. 50 etapów make-upu to too much nawet dla Lwicy. Poza tym wiadomo: co na tapecie, to na telefonie, dlatego kupiła zestaw słuchawkowy 🙂 Wyliczyła ostatnio, o ile lepiej poderwać założyciela Snapchata, niż założyć tam konto. Miranda wie, co robi, chociaż Lwica i tak wolała Orlando Blooma. Nawet Kim Kardashian zafarbowała się na blond, żeby wyglądać jak Legolas. Do tej pory nie może zrozumieć dlaczego ostatnio rozstania wiszą w powietrzu. Wprawdzie od początku uważała, że Masny nie pasował Ekscelencji do outftów, ale w głębi grzywy Lwica to romantyczka. Przecież miłość nie powinna wybierać, a jednak znowu przeszła do Play [*].

7

VIII. RADZI

Konturowanie twarzy już się skończyło, teraz robi strobbing. Do selfie stosuje technikę squinchingu i nawet kiedy śpi, mruży oczy jak Kim Kardashian. It-girls sandały łączą ze skarpetkami z lureksu, więc Lwica podłapała, że lepiej być cheap niż chic. W razie „w”, można w tym trendzie przechodzić do grudnia! Jak już się odstawi, to wieczorami chodzi łowić na Mazowiecką. Ewentualnie bywa w Patio i na Zbawixie, bo tam są WSZYSCY. Lunch „przegryza” u Najsztuba, krem z selera zawsze spoko. Jak starczy czasu to wbija na olaplex do Korzeniowskiej, chociaż jak pół Warszawy się zleci, to o termin trudniej niż o dim sumy w Parniku. Dzięki temu Lwica ma teraz włosy jak Khaleesie, tylko Khala Drogo brak 🙁 Jakby ktoś pytał we wrześniu – jej opalenizna jest z Bali. Plażing nad Wisłą jest dla mas. Lwica nigdy nie rozłożyła parawanu w Dębkach, bo instrukcja obsługi była po chińsku. Zresztą nie będzie siedziała na jednej plaży z ignorantami co nie znają podstawowych zasad sałuwarwiwr! Nawet nie kumają, że biały jest teraz passe, a skarpety nosi się brokatowe i w banany. Ona kocha słońce, piasek i wyższe sfery, więc woli jeździć na Mazury.

8

# LISTY DO LWICY

Q: Kochana Lwico! Boję się, że niedługo jesień i jak co roku dostanę depresji… Czuję się wtedy samotnie, bo knajpy nad Wisłą zamknięte na cztery spusty, a do Warszawy wracają słoiki. Nie wiem co robić, po lecie został mi tylko piasek w crocsach… 🙁

A: Moja droga @Madziulka, jedź na Santorini! Wygoogluj najlepsze miejscówki, łap oksy od Choparda i bądź królową życia! Przedłuż lato, jedz lody i koniecznie poderwij jakiegoś surfera. Gałka solonego karmelu to lepszy afrodyzjak niż karta Multisportu. I koniecznie zapisz się na ten nowy program coachingowy Mateusza Grzesiaka. Ja doznałam oświecenia i dopiero na jego warsztatach zrozumiałam, że kasa nie ma w ogóle żadnego znaczenia. Wprawdzie 2350 zł za trzy dni, ale co się zobaczyło to już się nieodzobaczy. Ta mądrość zostanie z Tobą na zawsze! A, i zaglądaj na mojego Snapchata: LWICASALONOWA1!

To hejka i do zobaczenia next time.
Wasza Lwica, kisski!
XOXO

*Wszelkie podobieństwo do prawdziwych postaci i zdarzeń jest celowo przypadkowe.