Dobrze wiecie, że jestem sroką: uwielbiam kolory, strojną biżuterię i dobrze wymieszane printy. Muszę Wam jednak przyznać, że w jednym pozostaję minimalistką: w kwestii pielęgnacji urody. Chociaż eksperymentowałam w swoim życiu z wieloma kosmetykami, designerskie słoiczki drogeryjnych kremów już dawno przestały mnie kusić 😉 Od kiedy przekonałam się, jak działają „Domowe Sposoby Na Piękno”, nie wyobrażam sobie życia bez ekologicznych kosmetyków. Po co, skoro Matka Ziemia daje nam wszystko, co potrzebne 😀 Pierwsze miejsce wśród moich ulubionych naturalnych kosmetyków od lat zajmują oleje. Podoba mi się, że przyjemnie pachną, naprawdę działają, a przede wszystkim są uniwersalne. Spokojnie mogą wędrować między kuchnią a łazienką, podkręcając smak sałatki i jednocześnie nawilżając cerę 😉 Do tego każdy z nich działa inaczej – można znaleźć idealny dla siebie  i stosować go samodzielnie albo pobawić się w autorskie mieszanki. Te oleje należą do moich ulubionych:

Drukowanie

Prawdziwy hit pielęgnacji? Uniwersalne, skuteczne i w stu procentach naturalne oleje. Moja cera je pokochała!

1. Olej kokosowy

Nie tylko świetnie zastępuje masło czy olej do smażenia, ale działa też jak balsam do ciała, krem pod oczy, odżywka do włosów, a nawet pasta do stylizacji fryzury. W zasadzie trudno zliczyć wszystkie jego zastosowania 😉 Ten zdrowy i uniwersalny olej otrzymywany jest w wyniku tłoczenia i podgrzewania kopry, czyli miąższu orzecha palmy kokosowej. W temperaturze pokojowej ma stałą konsystencję trochę przypominającą wosk, ale rozgrzany w palcach lub na patelni, już po chwili zamienia się w przezroczysty płyn. Jeśli chcecie, żeby czynił cuda, zainwestujcie w droższy, nierafinowany olej, który pięknie pachnie kokosem i jest bogatszy w składniki odżywcze.

Jak go stosuję? Olej kokosowy używam czasem jako bazy do cukrowego peelingu do ust, nakładam go na noc na przesuszoną skórę twarzy, a przede wszystkim litrami wcieram w ciało 😀 Pomaga mi też utrzymywać końcówki włosów w dobrej kondycji – wystarczy kilka kropel oleju wtartego we włosy.

2. Olej z czarnuszki

Jego wspaniałe właściwości doceniono już w starożytnym Egipcie, gdzie nazywany był „złotem faraonów”. Jest źródłem m.in. zdrowych, nienasyconych kwasów tłuszczowych, witaminy E i beta-karotenu. Potrafi zwalczyć łupież, trądzik i zmniejszyć dolegliwości związane z atopowym zapaleniem skóry. Ten tłoczony z ziaren czarnuszki siewnej olej z powodzeniem może zastąpić antybakteryjne kremy. Nie zapycha porów, bo należy do tzw. olejów schnących, które dość szybko się wchłaniają i nie zostawiają na skórze tłustej warstwy. Pachnie dość ostro i bardzo charakterystycznie. Ja uwielbiam ten zapach 🙂

Jak go stosuję? Olejek z czarnuszki traktuję jako pierwszą pomoc w przypadku skórnych “niespodzianek”. Wcieram go też kilka razy w miesiącu w skórę głowy, żeby zapobiec łupieżowi, a kilka kropelek dolewam do aromaterapeutycznych inhalacji. Relaks też wpływa na urodę! 😉

3. Oliwa z oliwek

O mojej miłości do oliwy z oliwek pisałam już wcześniej, np. TUTAJ. Zawiera całą baterię drogocennych składników: m.in. witaminę F oraz witaminy A i E. Odmładza, nawilża cerę i chroni ją przed utratą wilgoci. Łagodzi podrażnienia i pomaga mamom w pielęgnacji wymagającej, dziecięcej skóry. Działa dobroczynnie na włosy i paznokcie. Zewnętrzne stosowanie oliwy warto połączyć ze spożywaniem jej większej ilości wraz z jedzeniem – wtedy nawilży „od środka” i pomoże organizmowi lepiej wchłaniać witaminę A,D,E i K.

Jak ją stosuję? Oliwa z oliwek jest dyżurnym kosmetykiem w mojej łazience – stanowi składnik większości specyfików, które przygotowuję z myślą o swojej wrażliwej skórze 🙂 Szczególnie chętnie dodaję ją do maski na włosy, peelingu z kawy i wcieram w skórki paznokci, żeby je zmiękczyć.

Drukowanie

 4. Olej z dzikiej róży

Czyli olej młodości! Zwalcza wolne rodniki, uelastycznia skórę, spowalnia proces jej starzenia się i spłyca zmarszczki. Jest bogaty w witaminę C – świetnie sprawdzi się w mieście, gdzie cera narażona jest na wiele drażniących czynników, takich jak smog. Wzmacnia też naczynia krwionośne, więc działa wyśmienicie na skóry naczynkowe, z tzw. „pajączkami”. Rozjaśnia przebarwienia posłoneczne i pomaga ekspresowo wygoić rany. Olejek z dzikiej róży powstaje z procesie parowej destylacji lub chemicznej ekstrakcji świeżych płatków róży. Najlepszy jest ten damasceński, z kwiatów uprawianych w bułgarskiej Dolinie Róż. Jest podstawą skutecznej pielęgnacji w królewskim stylu 😀

Jak go stosuję? Zastępuję nim krem do twarzy lub używam po depilacji (łagodzi podrażnienia). Nakładam go na skaleczony palec 🙂

5. Olej z pestek winogron

Na szczęście coraz popularniejszy nie tylko w kuchni 🙂 Olej z pestek winogron zawiera nienasycone kwasy tłuszczowe i kwas linolowy, kóry przyspiesza odnowę komórkową i reguluje wydzielanie sebum. Stosowany jako maska na włosy nawilży je bez nadmiernego obciążania, a na skórze szybko się wchłania. Ze względu na swój delikatny zapach i stosunkowo niską cenę, stanowi konkurencję dla codziennego balsamu i oliwki do masażu. Jest też świetną bazą do kosmetyków DIY – spróbujcie zmieszać go z kawą i zrobić własny peelingujący kosmetyk pod prysznic 🙂

Jak go stosuję? Nakładam na twarz, włosy i ciało – bez opamiętania! 🙂

Drukowanie