Pierwsze poważne sojusze, strach, lekkomyślność i przebiegłe intrygi. Komu patrzeć na ręce, a w kim szukać sprzymierzeńca? W telewizyjnym show „Agent- Gwiazdy” jak w filmach Alfreda Hitchcocka – zaczyna się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie już tylko rośnie.

CAŁY ODCINEK DO OBEJRZENIA NA PLAYER.PL ->TUTAJ<-

Print

DZIEŃ 7 – REJS W CIEMNO

W programie „Agent – Gwiazdy” okazuje się, że nawet te kobiety, które wyglądają jak księżniczki, potrafią zaskoczyć mężczyzn wolą walki i intuicją. To nic nowego – słynny detektyw Sherlock Holmes mawiał, że „kobiece przeczucia bywają cenniejsze niż wnioski analityka” 😉 Jeśli o mnie chodzi, mogę pochwalić się szóstym zmysłem w stosunku do ludzi. Przyjaźnie, które zawarłam już od pierwszego dnia programu, nie tylko pozwoliły mi dotrzeć do czwartego odcinka, ale okazały się też cenne w moim prywatnym życiu. Z Maćkiem czy Kamilą (która odpadła ostatnio), od razu znalazłam wspólny język i utrzymujemy kontakt do dziś, a z chłopakami – Tomkiem i Antkiem – możemy zdobywać góry. Nic dziwnego, że niektórzy, jak Ewa i Sylwia, natychmiast dostrzegli w naszej relacji zagrożenie i zazdrośnie próbowali złamać nasz pakt. Wbrew temu, co dziewczyny o nas twierdzą, wcale nie jesteśmy kółkiem wzajemnej adoracji, a świetnie funkcjonującym sojuszem! 🙂 Mówiłam już, że to nie program dla solistów i powtórzę to raz jeszcze. Tym razem w jednej z dwóch drużyn stanęliśmy przed trudnym zadaniem: stojąc na brzegu kanionu rzeki Blyde, z pomocą krótkofalówek i lornetek mieliśmy nawigować płynącym po niej promem. Znajdowały się na nim Joasia i Monika – obydwie z dokładnie zasłoniętymi oczami. Dziewczyny, słuchając uważnie naszych wskazówek, miały podpłynąć do pięciu tablic z wypisanymi kwotami i zrobić im zdjęcie. Do dyspozycji miały aparat fotograficzny i zaledwie 15 klatek do wykorzystania, a działać musiały – oczywiście – „w ciemno”.

Print Print

Każdy ma własny styl gry: jedni zawiązują sojusze i opracowują strategię, inni węszą spisek, mącą i robią wszystko, żeby pokrzyżować reszcie plany.

Print

Print

Misja, w której można było wygrać aż 8 tysięcy złotych, nie obyła się bez wpadek. Tomek, pomimo sokolego wzroku, przez chwilę omyłkowo nawigował łódkę z operatorami kamer, zamiast prom z uczestniczkami gry… a w drugiej grupie największą trudność sprawiała decyzja: skręcać w lewo czy w prawo? 😉 Agent na pewno nie miał wątpliwości, bo w rezultacie większość zdjęć wyszła rozmazana i nikomu nie udało się zdobyć całej puli pieniędzy. A może tytułowy bohater programu był na łódce? Przy okazji tego zadania po raz kolejny mocno dało mi do myślenia podejrzane zachowanie Joasi – czy to jeszcze brawura, czy celowe działanie na szkodę grupy? Trudno uwierzyć, że tych kilka(naście) lekkomyślnie strzelonych fotek zrobiła przypadkiem… Muszę się temu przyjrzeć, zdecydowanie za często zdarzają się jej takie sabotaże. Zaniepokoiły mnie też próby zrzucania winy za błędy na innych i zazdrość o sojusznicze pakty, z którą część zawodników powoli przestaje się kryć. W takich sytuacjach trudno zachować spokój i trzymać rękę na pulsie. Mnie na szczęście udało się stonować złe nastroje w drużynie – w końcu nie czas na filozofowanie, kiedy wróg depcze Ci po piętach, prawda? 🙂

Print

Print

MOJA STYLIZACJA: KOSZULA Oasap | SPODNIE Oasap | BUTY Palladium | OPASKA Claires | KOLCZYKI Iloko | OKULARY Reserved

DZIEŃ 8 – SKOK NA KASĘ

Tym razem musieliśmy obstawić komu najbardziej, a komu najmniej spośród uczestników ufamy. Cieszy mnie, że zdobyłam wiarę tylu osób, ale w MOJEJ taktyce nie ma miejsca na sentymenty. Mocno się zżyłam z chłopakami i podziwiam ich za serce włożone w grę, jednak zwycięzcą programu może być tylko jedna osoba. Najbliższa przyszłość pokaże, czy moja strategia rzeczywiście działa… Ja, realizując swój potajemny plan, tym razem postawiłam na Monikę, chociaż prawdą jest, że najbardziej wierzę Tomkowi i Antkowi. Obawiałam się, że jeśli na kartce napiszę imię jednego z nich, a kolejne zadanie będzie w parach to… na pewno nie przydzielą do mnie żadnego z nich. Ten program bywał już bardziej przewrotny 😉 Na szczęście nic takiego się nie wydarzyło. Naszym zadaniem drugiego dnia było złapanie worka z pieniędzmi podczas skoku na linie nad przepaścią. Osobą typującą „pewniaków” w tej konkurencji, wyłonioną spośród nas jako ta, której grupa ufa najmniej (daje do myślenia!), była Ewa. Zaskakująco nie postawiła na mnie ani grosza, chociaż wcześniej wykonałam z sukcesem każde zadanie na wysokości. Od razu się domyśliłam, że zrobiła to z premedytacją, tylko nie bardzo wiedziałam, w jakim celu. Teraz mam pewność – najzwyczajniej w świecie próbowała rozbić mój sojusz i zrobić wszystko, żeby inni zaczęli podejrzliwie patrzeć mi na ręce! Ewa najwidoczniej wybrała taktykę mącenia, w czym wtóruje jej Sylwia. No cóż, sama w końcu powtarzam, że w miłości i na wojnie wszystkie chwyty są dozwolone, a karma… ZAWSZE wraca 😉

Print

MOJA STYLIZACJA: BLUZKA Beginning Boutique | SPODNIE Choies | BUTY Wojas | KOLCZYKI Aladyn Design | SWETEREK Mohito

Print

Księżniczka glamour, detektyw czy wojowniczka? W RPA udowodniłam, że każda z moich twarzy jest prawdziwa. Zaskakująco dla wielu, tropię Agenta i skaczę w przepaść z taką samą skutecznością, co dobieram stylizacje.

Print

Print

Po czwartym odcinku cieszę się szczególnie z tego, że tak mocno postawił na mnie Tomek, który już przekonał się, jakim fighterem jestem. Teraz nie tylko docenia moje stylizacje, ale też uznaje mnie za czarnego konia programu i swoją zasłużoną konkurentkę 😀 Przyznam Wam, że sama byłam pod wrażeniem swojej determinacji w skoku po worek z pieniędzmi. Szczególnie, że zanim rzuciłam się w przepaść, w trakcie rozbiegu lina zdążyła mnie pociągnąć w górę (byłam po prostu za lekka, stąd wrażenie potknięcia), przez co musiałam się jeszcze raz odepchnąć od barierki. W tej misji niestety znów zawiódł Hubert. Moja kobieca intuicja podpowiada mi, że tylko się zgrywa na wiecznego pechowca i ciekawa jestem, czy to tylko chwilowa strategia? I jeszcze jedno: tak jak Michał uważam, że prawdziwymi zwycięzcami tego odcinka byli: Sylwia, Dominika i Maciek. Przełamali swoje lęki, a to koniec końców jest ważniejsze od gotówki. Mocno trzymałam kciuki za dziewczyny, bo kobieca solidarność jest czasem silniejsza od rywalizacji. Sam Michał, nasz kolorowy ptaszek, odfrunął za to z programu. Będę za nim tęsknić, ale przy okazji nie zapominam o czujności. Do zobaczenia za tydzień!

CAŁY ODCINEK DO OBEJRZENIA NA PLAYER.PL ->TUTAJ<-

Print Print Print

NA ZDJĘCIACH MAM NA SOBIE: