Trzydzieste urodziny to taki moment w życiu każdej kobiety, w którym niby nic się nie zmienia, ale jednak… Nadal jesteśmy piękne i młode, tylko cera trochę jakby bardziej szarawa, uda ciut mniej jędrne, a i te popękane naczynka na nogach jakoś się powiększyły… Zaczynamy zdawać sobie sprawę z tego, że dopadła nas … DOROSŁOŚĆ 😀 Może w związku z tym zrobić małe porządku w szafie? Ubrania pamiętające czasy licealne, zamienić na takie, które podkreślą gotowość do bycia Madame Chic 😀 Jest kilka spraw, o których powinnyście wiedzieć i kilka modowych grzechów, których trzydziestolatce się nie wybacza. Nie musicie się zmieniać, wystarczy mieć większą niż do tej pory świadomość własnego ciała, jego atutów i mankamentów. Tym właśnie różni się trzydziestka od dwudziestki 😉

I. ZAPAMIĘTAJ JAKA JEST „TWOJA” DŁUGOŚĆ SPÓDNICY

O ile dwudziestolatkom wybacza się mikromini obnażające pośladki przy każdej okazji (choć tak naprawdę nikomu nie powinno się tego wybaczać…), to w Waszym „wieku” (skądinąd cudownym!) trzeba już mieć stuprocentową pewność co do tego, że mikromini zakładamy do kryjących rajstop! Te dwie części garderoby od tej pory są dla Was jak bliźnięta syjamskie –  lepiej ich nie rozdzielać! I druga sprawa, ważniejsza. Musicie znać „swoją” długość spódnic i sukienek. Nie wypada pokazywać kolan jeśli nie jesteście z nich zadowolone i ud, jeśli walczycie z tłuszczykiem zwanym „bryczesami”. Przeprowadźcie prosty test. Weźcie sporą chustę, albo zwykły ręcznik, stańcie boso przed lustrem (takim, w którym widać całą sylwetkę). Rozłożony materiał przyłóżcie do siebie tak, żeby zasłaniał całe nogi, łącznie ze stopami i stopniowo podnoście coraz wyżej. W którym momencie Wasze nogi wyglądają najkorzystniej? W jakiej długości czujecie się najlepiej? Czy będzie to ołówkowa mini za kolano, która optycznie wyszczupla łydki, a może ciut przed, żeby pochwalić się wspaniałymi pęcinami? Jeśli macie sylwetkę A, założę się, że spodobacie się sobie w powłóczystej maxi 😉 

Drukowanie

II. KOLORY W TWOJEJ SZAFIE MUSZĄ BYĆ BEZBŁĘDNIE DOBRANE

Zastanawiałyście się kiedyś, dlaczego gwiazdy na czerwonych dywanach zawsze tak pięknie wyglądają? Oczywiście kosmetyczki, dietetycy, fryzjerzy itp. robią swoje, ale prawdziwym kluczem do sukcesu jest znajomość typu kolorystycznego. To punkt wyjścia w doborze idealnej sukni i makijażu. Jednym jest lepiej w pudrowych delikatnych kolorach, innym (znacie jedną taką;)) w mocnych, nasyconych, a jeszcze innym w bardzo kontrastowych. Koniecznie zróbcie analizę kolorystyczną, ale nie poprzestawajcie na niej. Wybierzcie dwa, trzy odcienie, które lubicie najbardziej i zainwestujcie w szal, albo chustę z nimi w roli głównej. To świetny początek. Nawet jeśli w Waszych garderobach króluje czerń, taki dodatek będzie pierwszym krokiem na drodze do świata kolorów. A co za tym idzie? Oczywiście promienna, wypoczęta, idealnie podkreślona cera 🙂 Odpowiednio dobrane kolory pomagają zniwelować sińce pod oczami i sprawiają, że nikt się nie dopatrzy zmarszczek na Waszych twarzach nawet za kolejne dziesięć lat 😉 Nauczcie się więc „swoich” kolorów tak samo dobrze jak tabliczki mnożenia!

III. ZNAJDŹ SWOJE ZNAKI ROZPOZNAWCZE

Świadomość swojego ciała, to nie tylko odpowiednia długość spódnicy i zasłanianie nielubianych wałeczków 🙂 To przede wszystkim umiejętność podkreślania tego, co piękne! Dlatego, jeśli Waszym atutem są zgrabne dłonie, uczyńcie piękne czerwone paznokcie swoim znakiem rozpoznawczym! Macie ładne oczy? No to może kocie kreski na co dzień? A co tam! Pokazywałam Wam już w tutorialu, że zrobienie idealnych kresek elyelinerem to tylko kwestia wprawy,  a pomogą Wam je podkreślić! Jeśli lubicie kolorowe, szalone oprawki do okularów, a przy okazji macie wadę wzroku, nic tylko przekuć to w sukces wizerunkowy – TUTAJ krótki poradnik jak je dobrać do kształtu twarzy 🙂 A może całe życie wszyscy komplementują piękny blond na Waszych włosach? Dorzućcie czerwoną szminkę, która go podkreśli i kupcie odżywkę pogłębiającą blond refleksy! Spójrzcie na kolaż. Wszystkie te gwiazdy mają coś, co pozwala od razu je rozpoznać. Często nie są to rzeczy powszechnie uważane za piękne, ale odpowiednio pokazane, sprawiają że mamy swój styl i wyróżniamy się z szarego tłumu 😉 Ja mam kolory, biżuterię i nakrycia głowy, a Wy? 😀

IV. WPROWADŹ ODROBINĘ EKSTRAWAGANCJI TAKŻE NA CO DZIEŃ 

Dorosłyście do niej? Zapewniam Was, że tak! 🙂 Nie przejmujecie się już tak bardzo tym, co powiedzą inni, więc nie boicie się odważniejszych fasonów i kolorów. Czym jest ekstrawagancja? Dla niektórych będą to spodnie w kratę i bluzka ala ptak z ulicy sezamkowej, a dla innych buty w męskim stylu. Co by nie było – zróbcie to! 😉 Przestańcie zwracać w sklepach uwagę na bezpieczne bejziki i zachowawcze sukienki. Zaszalejcie! Jeśli nie teraz, to kiedy? Wbrew pozorom kobietom po 30. wolno więcej – nareszcie nie musicie się przed nikim tłumaczyć! 🙂 Polubcie się z młodymi projektantami, sięgnijcie po trzy razy większe kolczyki niż zwykle, załóżcie baleriny w kwiaty zamiast klasycznie cielistych. Cekinowa spódnica, która ostała Wam się po Sylwestrze? Noście na co dzień do eleganckiej koszuli! I doprawcie czerwonym paskiem w talii… grubym na dziesięć centymetrów 🙂 Takie odważne ciuchy odwracają uwagę nawet od podkrążonych oczu czy przesuszonej po zimie cery 😉 A jeśli połączymy je z matową, czerwoną szminką, efekt będzie piorunujący!

Drukowanie

V. ZAWSZE DORZUĆ ELEGANCKI SZLIF

OK, powiedzmy to stanowczo: macie d o p i e r o trzydziestkę. Jesteście młode i to jeszcze nie czas na grzeczne garsonki i nudne kostiumy (zresztą czy na nie w ogóle kiedykolwiek jest czas?), ale powinnyście wprowadzić kilka bardziej eleganckich elementów do swojej garderoby. Do ulubionych dżinsów załóżcie szpilki zamiast adidasów i upolujcie jakieś ładne materiałowe spodnie (może w kwiaty, spójrzcie jak pięknie Olivia w nich wygląda). Bawełnianą, praktyczną sukienkę z sieciówki, zamieńcie na dobrze skrojoną princeskę. Nie porzucajcie całkowicie luzu i nonszalancji, jedynie delikatnie oszlifujcie i uszlachetnijcie. Pamiętajcie o dodatkach i biżuterii. Kobiety z klasą zawsze ją noszą. Jeśli nie lubicie naszyjników, spróbujcie pierścionki. Zegarek na pasku, zamieńcie na złoty na bransolecie, który jest bardziej ozdobny. Nawet na co dzień lepiej się sprawdzi ładna, kolorowa torebka – kuferek niż byle jaki shopper z jutowego worka 😉 Myślicie, że sama sobie zaprzeczam, bo przed chwilą namawiałam Was do ekstrawagancji? A z czym niby najlepiej będzie wyglądało futerko ala ptak z ulicy sezamkowej? Oczywiście, że z eleganckimi cygaretkami!

Drukowanie