Zadania w programie to nie bułka z masłem – tym razem trzeba było się wykazać doskonałą dykcją, dobrą pamięcią i sokolim wzrokiem. Najważniejsze to nie dać się zwieść tym, którzy najbardziej liczą na nasze potknięcia i pamiętać o… przepowiedniach.

Drukowanie

CAŁY ODCINEK DO OBEJRZENIA NA PLAYER.PL ->TUTAJ<-

DZIEŃ 8 – SPACER PO LINIE I MASKI

Chyba każdy słyszał, że dotlenianie mózgu dobrze wpływa na poprawę pamięci. Uczestnicy programu „Agent – Gwiazdy” sprawdzili ten sposób w dość ekstremalnych warunkach… 😀 Kolejne zadanie polegało na zapamiętaniu słów krzyczanych przez resztę uczestników w trakcie przejścia po linie rozpiętej nad rzeką i podaniu ich Kindze już po zejściu na ziemię. Wszystkie słowa były odczytywane z brzegu urwiska przez cztery osoby z najlepszą dykcją. Za te najtrudniejsze można było wygrać aż 500 złotych. Do roli lektora nikt nie musiał mnie namawiać – już wcześniej udowodniłam, że dobrze sobie radzę w przekazywaniu informacji – oczywiście tylko tym, którym chce je przekazać 😉 Na ochotnika zgłosił się też Hubert, Monika i Joanna. Słów było 32, nie mogły się powtarzać, dlatego podzieliliśmy się po równo i wspólnie ustaliliśmy, że będziemy podawać po dwa, maksymalnie trzy słowa spośród ośmiu przydzielonych do każdego z krzyczących. Lepiej skupić się na mniejszej ilości terminów, niż ryzykować, że przechodzący po linie nie zapamięta żadnego. A w końcu nie było im łatwo wkuwać słowniczka, kiedy całą uwagę skupiali na tym, żeby utrzymać równowagę 😉 Niestety okazało się, że Asia albo nie zrozumiała naszych ustaleń, albo już nawet nie stara się kryć z sabotowaniem misji. No bo jak inaczej nazwać to, co zrobiła? Podawanie wszystkich słów na raz, w dodatku szybko i bez upewnienia się, że osoba na linie w ogóle cokolwiek usłyszała, to najkrótsza droga to porażki. Antek, który przyniósł do puli najwięcej, stwierdził, że rozumiał wszystko, dopóki to ona nie zaczęła mówić… Maciek z kolei filozoficznie wzdychał: „Za mną wodospad, przede mną Joanna.” 😀 No cóż, znów okazało się, że niektórzy uczestnicy mogą okazać się bardziej nieobliczalni niż najgroźniejszy żywioł. Pod koniec dnia zastanawiałam się, co miałoby się stać, żeby Joanna Jabłczyńska raz na zawsze zdjęła z siebie ciężar naszych podejrzeń? A może Agentem jest jedyna osoba, która dzisiaj nie podołała zadaniu, czyli Dominika?

Drukowanie Drukowanie

Okazuje się, że da się wykonać zadanie z dobrym wynikiem, a do tego dostrzec to, czego nie widzą inni. Wielozadaniowość to moje drugie imię!

Drukowanie

MOJA STYLIZACJA: SUKIENKA SheIn | LEGINSY No Name | BUTY Wojas | KOLCZYKI No Name


Zanim poukładałam sobie wszystko w głowie, już musiałam zmierzyć się z następnym zadaniem. W dwuosobowe zespoły dzieliła nas tym razem Kinga. Wylądowałam w duecie z Ewą, która od początku próbowała wyeliminować mnie z gry – z każdym odcinkiem coraz bardziej. Uznałam jednak, że dobro zadania jest najważniejsze i wolę współpracować, zostawiając osobiste sympatie (i antypatie) na boku. Maciek i Sylwia mieli za zadanie jak najdokładniej opisać przez walkie-talkie wygląd konkretnej afrykańskiej maski (mając przed sobą tylko jej zdjęcie), a pozostałe pary – w ciągu 5 minut odszukać ją na targu z lokalnym rękodziełem. Maskę, opisywaną nam przez Maćka, znalazłyśmy bez większego problemu (wygrało stwierdzenie „usta jak do loda” 😀 ), ale co najważniejsze  wróciłam do grupy z… aż trzema „ponadprogramowymi” tubami z napisem „NIE OTWIERAĆ”. Od początku dostaliśmy informacje, że mamy mieć „oczy szeroko otwarte”, a ja pamiętając przepowiednię szamana, wiedziałam że na pewno czegoś jeszcze mamy szukać na tym straganie. Sądziłam, że może chodzi o immunitet lub jokery, ale niespodzianka okazała się lepsza. Może to Ewa pierwsza dostrzegła właściwą maskę, ale zupełnie zapomniała o dodatkowej zagadce. Mnie praca nad blogiem nauczyła robić kilka rzeczy na raz 😀 Co zabawne, wcześniej działała na moją szkodę, a teraz oczekiwała, że powinnam się z nią podzielić – cóż, w tym programie zdobycze zawsze należą do zdobywcy! Swoją drogą w tej konkurencji szczególnie popisały się dwa ancymony – Hubert i Antek, zamiast szybko wybrać właściwą maskę i wrócić do bazy, spacerowali po targu w ‚zakupowym’ tempie. Myślę, że po prostu wykorzystali swój czas maksymalnie na szukanie tubek i… Antek jedną znalazł. Ostatecznie to zadanie wszyscy wykonali poprawnie, a do wspólnej kasy wpłynęło aż 3200 złotych.

Drukowanie

DZIEŃ 9 – „POLOWANIE” NA SAFARI

Tego dnia oprócz Agenta, tropiliśmy też… Wielką Piątkę, czyli jeden z symboli Afryki – najbardziej rozpoznawalne zwierzęta na kontynencie (słoń, lew, nosorożec, bawół i lampart). Decyzją Kingi w bazie zostali Hubert i Monika, a reszta wyjechała na safari do Parku Narodowego Krugera i dostała dwie godziny na sfotografowanie zwierząt. Po każdej wykonanej przez nas fotografii duet w centrum dowodzenia mógł otworzyć jedną kopertę ze wskazówkami dotyczącymi miejsca ukrycia wygranej sumy pieniędzy. Monika i Hubert otwierali je na przemian. Kiedy Monika znalazła w swojej immunitet i jokera, początkowo chciała wszystko zostawić dla siebie, jednak Hubert zbuntował się, postawił na swoim i w rezultacie podzielili znalezisko między siebie. Przepowiednie o piątej kopercie też usłyszeliśmy od szamana w pierwszym odcinku. W tej grze warto zbierać wszystkie, nawet pozornie nieistotne informacje! Dlaczego to właśnie Hubert i Monika zostali na miejscu? Czy przypadkiem w tej dwójce nie ma Agenta? Poza tym, dlaczego Antek chciał wracać do bazy przed końcem zadania? Nic dziwnego, że Maciek typował go na Agenta. Nam nie udało nam się „ustrzelić” wszystkich zwierzaków, ale i tak wygraliśmy sporo – 3700 złotych.

Drukowanie Drukowanie

Kiedy nawet kłótnie przestają być przypadkowe, a jokery pojawiają się znikąd, to informacja staje się najcenniejszą walutą.

Drukowanie Drukowanie

W trakcie zadania doszło do kłótni między Antkiem i Tomkiem. Później twierdzili, że „rozłam” był przez nich sprytnie wyreżyserowany. W trakcie testu okazało się, że Sylwia i Ewa dostały w zeszłym tygodniu od swojego sojusznika Michała Szpaka jokery, które dotąd trzymały dobrze ukryte. Chwileczkę, czy ktoś przed chwilą nie miał przypadkiem pretensji, że nie podzieliłam się swoimi tubami? Chyba właśnie zaczęła się twarda gra o zwycięstwo… W tym odcinku odpadł mój przyjaciel Maciek Sieradzky. Chociaż Maciek wiedział kogo ja typuje na Agenta, powiedział, że woli zaufać własnej intuicji. Żałuję, że straciłam tak ważnego dla mnie sojusznika. Jestem dumna z każdego jego osiągnięcia w programie!

CAŁY ODCINEK DO OBEJRZENIA NA PLAYER.PL ->TUTAJ<-

Drukowanie

MOJA STYLIZACJA: SUKIENKA SheIn | SPODNIE Flying Tomato | OPASKA No Name | KOLCZYKI No Name

Drukowanie Drukowanie Drukowanie

NA ZDJĘCIACH MAM NA SOBIE: