9.odcinek to kluczowy moment gry. W grupie sześciu uczestników wszystkie spiski i przekręty widać jak na dłoni. Kto tym razem okazał się świetnym strategiem, a kto znów nie zrozumiał zasad programu? Atmosfera się zagęszcza, a gracze mają coraz większy problem z ukrywaniem swoich emocji.

Print

CAŁY ODCINEK DO OBEJRZENIA NA PLAYER.PL ->TUTAJ<-

DZIEŃ 16 – JOKEROWA ZGADYWANKA I ZADANIE W SIODLE

Tym razem Kinga zdziwiła wszystkich, rozdając każdemu po jednym jokerze, a przy okazji przekazując Antkowi tubę Tomka. Jednak w życiu (a już na pewno w tym programie!) nie ma nic za darmo 😉 Warunek był bezwzględny: każdy może zdobyć po 3 jokery, ale najpierw… musi oddać tego, którego przed chwilą dostał! Pierwsza ochoczo zgłosiła się Monika, podkreślając, że „albo wygrywa się wszystko, albo zostaje z niczym”. No cóż, akurat ona dobrze wie, co mówi – już kilka razy zdarzyło jej się lekką ręką przegrać pieniądze grupy (np. w 8 odcinku) 😉 Zadanie walkowerem oddał Antek, który ciągle nie mógł zapanować nad rozczarowaniem po odejściu Tomka z programu. W konkurencji można było wygrać 3 jokery, 1 jokera, ale równie dobrze pozostać z niczym. Trzeba było „tylko” zadecydować, w którym momencie w zasłoniętej dłoni Kingi znajdują się 3 jokery. Pozostali mogli widzieć, ile jokerów ma w ręku prowadząca i tę wiedzę wykorzystać. Kiedy jako pierwsza stanęłam do zadania, reszta uczestników wykorzystała czas, żeby zawrzeć umowę: mieli sobie podpowiadać, pokazując ilość krążków na migi. Ja na żadne podpowiedzi grupy nawet nie liczyłam – w końcu mam świadomość, że siły rozkładają się teraz 2 (mój sojusz z Antkiem) do 4 (pozostali). Przy tak dużej przewadze liczebnej walka jest coraz trudniejsza. Na szczęście fortuna mi sprzyjała – ku rozczarowaniu reszty zdobyłam wszystkie 3 jokery. Zrządzeniem losu i własnym wyczuciem, udało mi się to bez niczyjej pomocy.

Print

O „pakcie”, który zawiązał się podczas zadania dowiedziałam się dopiero podczas emisji odcinka. Trzeba przyznać, że chociaż zauważyłam gesty graczy, to nie uznałam ich za coś alarmującego.  Stwierdziłam, że jeśli faktycznie chcą sobie dawać sygnały, mają do tego pełne prawo, szkoda tylko, że nie zrozumieli przy okazji istoty konkurencji. W niczyim interesie nie leżało przecież to, żeby każdy miał po 3 jokery – to w końcu tak, jakbyśmy nie mieli żadnego! Z drugiej strony doskonale wiedziałam, że nawet jeśli teraz pozostali uczestnicy zawiązali chwilowy sojusz, za chwilę i tak będą próbowali się wzajemnie wyeliminować. Ja przynajmniej wiedziałam na co mogę z ich strony liczyć, więc trudniej było mnie zaskoczyć. Ostatecznie każdy (oczywiście poza Antkiem) zdobył komplet krążków. Nikt też nie przystał na propozycję Kingi, że doda do naszej puli po 1000 zł za każdego oddanego przez nas jokera lub 10000 zł, jeśli oddamy po 2. Na tym etapie gry trzeba analizować każdy ruch przeciwnika – jeśli on idzie w zaparte, czemu Ty miałbyś rezygnować ze swojej wygranej? Przy okazji na „setce” Dominika argumentowała, że nie chciała mi pomóc, bo nie opowiedziałam jej, co robiliśmy z Hubertem w hotelu w poprzednim odcinku. Biorąc pod uwagę, że ona do tej pory nie przyznała się jak brzmiało jej nieprzeczytane pytanie o Agenta w odc. 8, trudno oczekiwać, że ja będę rozdawać TAKĄ wiedzę na lewo i prawo. Zresztą, to nie ona jest moją sojuszniczką. Czyżby Hubert, z którym podobno bardzo się zbliżyła, też nie chciał jej udzielić tych cennych informacji? 😉

Print Print

Dużo szumu, mało pracy. Niektórzy uczestnicy nawet w 9. odcinku nie zorientowali, że „Agent – Gwiazdy” to nie wycieczka krajoznawcza.

Następne zadanie wykonywaliśmy konno. To było jedno z moich ulubionych doświadczeń w programie 🙂 Nie wychodząc z siodła, musieliśmy zebrać 6 elementów, składających się na mapę. Zależało mi, żeby to było pierwsze od dawna wykonane na 200 procent zadanie. Niektórzy podczas ostatnich personalnych rozgrywek zapomnieli chyba, że program „Agent – Gwiazdy” to nie wycieczka ani kolonie, ale przede wszystkim wymagająca gra. Moje skupienie okazało się przydatne – na teście pojawiły się m.in. pytania o to, na którą stronę miał przewieszoną torbę Agent podczas jazdy, w której kolejności wsiadał na konia i czy jego wierzchowiec był posłuszny! Liczył się też refleks. Monika nie mogła zapanować nad swoim koniem, więc ja sięgnęłam po element za nią. Niestety, znów oberwało mi się za skuteczność i inicjatywę, ale dla mnie najważniejsze w tym momencie było zespołowe granie do jednej puli. Kiedy zebraliśmy wszystkie puzzle, dostaliśmy… 3 minuty na ułożenie z nich mapy! Okazało się, że strzałka na niej wskazuje najwyższy szczyt Smoczych Gór, gdzie producenci programu ukryli koperty z pieniędzmi. Największa kwota miała znajdować się w tej z imieniem Agenta. Helikopterem poleciał na miejsce wyznaczony przez Kingę skarbnik-Antek, co poważnie zaniepokoiło pozostałych graczy. Czy zdobędzie informacje, które przydadzą się na teście? Z kim się nimi podzieli? Te wątpliwości wyraźnie nie dawały im spokoju. Tak jak przypuszczałam Antek zabrał kopertę osoby, którą typuje na Agenta i dodał do puli 3100 zł, ale nie podzielił się z resztą żadnymi informacjami. Nikt nawet nie wiedział, czy to CAŁA suma, jaką zdobył. Skoro Antek kombinował w przeszłości, czemu nie miałby zrobić tego teraz? Jestem doskonale świadoma, że nawet mój sojusznik ma swoją ciemną stronę. Na szczęście, wbrew nadziejom grupy, nasz pakt trwa i po raz kolejny Antek także przekazał wiadomości swojej sojuszniczce. A kto według niego jest Agentem? To się jeszcze okaże 😉

Print Print

DZIEŃ 17 – SPOTKANIE Z AGENTEM W RATUSZU

Następnego dnia wszyscy byliśmy osobno wiezieni do ratusza Pietermaritzburg na spotkanie z Agentem, który – ubrany w czarne szaty i w otoczeniu nastrojowych świec, czekał na nas przed zabytkowymi organami. Prawdziwy „Upiór w Operze”! Mogliśmy mu zadać po 3 pytania, na które odpowiadał za pomocą dźwięków: wysokie oznaczały „tak”, niskie – „nie”. Agent na co najmniej jedno pytanie musiał odpowiedzieć zgodnie z prawdą, na resztę mógł, ale nie musiał. Doskonała okazja, żeby wypytać go o wszystko, co do tej pory pojawiało się na teście. Ale uwaga! Tylko od nas zależało, jak zinterpretujemy odpowiedzi. Wbrew pozorom spotkanie oko w oko z Agentem mogło narobić więcej zamieszania, niż pomóc. Niby czegoś się dowiedzieliśmy, ale tak naprawdę jak można mieć pewność, KTÓRA odpowiedź była prawdziwa?

Bliskie spotkanie trzeciego stopnia z Agentem może przynieść więcej szkód niż pożytku. Czyżby Monika ostatecznie dała mu się wywieść w pole?

Gra zaczęła wymagać od zawodników logicznego myślenia i intuicji. W moim przypadku Agent tylko potwierdził wcześniejsze podejrzenia. Podziękowałam mu za słodkie kłamstwa, bo dobrze wiedziałam, która odpowiedź była prawdziwa, a która nie 😉 Tym razem test najgorzej napisała Monika. Do tej pory wielokrotnie mieszała i sabotowała zadania ale ostatecznie doszła aż do 9. odcinka, więc była zawodnikiem, z którym należało się liczyć. Po ogłoszeniu wyników  Antek żartował, że… odpadł Agent 😉 Czy Wy też właśnie ją typowaliście?

P.S. Angielski filozof, Francisa Bacon mawiał: „Są tacy, którzy umieją tasować karty, ale nie umieją grać”. Z odcinka na odcinek coraz bardziej przekonuję się, ile prawdy jest w tych słowach!

CAŁY ODCINEK DO OBEJRZENIA NA PLAYER.PL ->TUTAJ<-

Print Print

Print