MOSCHINO

‚Moskino’, nie ‚moszino’ 😉 Włoska marka, założona w 1983 roku przez Franco Moschino, zasłynęła ze swojego ironicznego podejścia do mody. W jej projektach nic nie jest na serio: przesadzona biżuteria sąsiaduje z zabawnymi nadrukami, dżinsem i seksownymi fasonami. W większości kolekcji pojawiają się złote łańcuchy, pikowania, noszone w talii paski z logo i t-shirty z hasłami. Dziewczyna Moschino lubi żartować i zwracać na siebie uwagę, a seksapil podkreśla tylko w przewrotny i nieoczywisty sposób. Dokładnie tak, jak blogerka Chiara Ferragni, redaktorka i ikona stylu Anna Dello Russo czy piosenkarka Miley Cyrus. Nawet dziś rzeczy z metką Moschino wyglądają jak vintage z lat 90. Z ulubionej dekady marki pełnymi garściami inspiracje czerpie aktualny dyrektor artystyczny, szalony wizjoner Jeremy Scott. To on jest autorem swetrów ze SpongBobem, które polubiła Rita Ora i dedykowanej lalce Barbie kolekcji na wiosnę-lato 2015. Moschino ma też siostrzaną, tańszą linię – Love Moschino.

Drukowanie

GIVENCHY

Czytamy ‚żiwąszi’! Dom mody założył w 1952 roku w Paryżu Hubert de Givenchy, uczeń Cristóbala Balenciagi. Jego muzą była Audrey Hepburn. Ubrania zaprojektowane przez Francuza aktorka miała na sobie m.in. na rozdaniu Oscarów w 1954 roku i na planie filmu „Zabawna buzia”. Od samego początku rzeczy marki charakteryzował wysublimowany szyk i perfekcyjnie wymodelowane sylwetki. Styl Givenchy odświeżył Ricardo Tisci (czyt. ‚rikardo tiszi’), który od 2005 roku romansuje z gotyckim stylem i awangardową estetyką a la tajemnicza artystka. O zmianie kursu za sterami domu mody świadczyć może samo przeniesienie pokazów marki z fashion weeku w Paryżu do nowoczesnego i tętniącego życiem Nowego Jorku. W Paryżu nadal można obejrzeć zjawiskowe projekty haute couture Givenchy, po które na wielkie gale sięga m.in. Cate Blanchett. Fanką kreatywności Tisciego są też piosenkarki Beyonce i Ciara, a także polska stylistka Joanna Horodyńska. Obiektem pożądania kobiet na całym świecie niezmiennie pozostaje model torby Givenchy – Antigona.

Drukowanie

CHRISTIAN LOUBOUTIN

Czyli ‚kristią lubutę’. Nazwisko projektanta tylko pozornie jest takie trudne. Podobnie jak spacer w zabójczych szpilkach jego projektu! 😉 Król wśród szewców projektuje buty od 1991 roku. Ich cecha charakterystyczna – jaskrawoczerwona podeszwa – to jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli luksusu na świecie. Swoją miłość do „louboutinów” wyznawała Jennifer Lopez w piosence „Louboutins” z 2009 roku i raperka Iggy Azalea w utworze „Work”. Na kultowe szpilki od Francuza oszczędzała Carrie Bradshaw w serialu „Seks w wielkim mieście”, a pisarka Danielle Steele ma ich w szafie… kilka tysięcy! Są najczęstszym wyborem gwiazd, szykujących stylizacje na czerwony dywan. Sięga po nie i Rihanna, i Nicole Kidman. Aktorka Black Lively miała na sobie już chyba wszystkie pary szpilek z metką Louboutin! Trzeba przyznać, że do najtańszych nie należą: np. klasyczny model „So Kate” kosztuje około 2500 złotych za parę. „Louboutiny” są jednak warte swojej ceny. Produkowane we Włoszech, z dbałością o najmniejszy detal i z najwyższej jakości surowców, są synonimem dobrego designu. Nawet te z 12-centymetrowym obcasem są dobrze wyprofilowane do stopy i podobno wygodne. Nic dziwnego, że modelka Naomi Campbell miała je na sobie nawet w trakcie wykonywania prac społecznych 🙂 Niedawno paryski szewc dodał do swojej kolekcji rewolucyjny projekt – baletki nude Solasofia, dostosowane do każdego odcienia skóry. Chapeau bas, panie Louboutin!

Drukowanie

BALMAIN

Czytaj ‚balmę’. Założyciel domu mody, Pierre Balmain, ubierał m.in. aktorki Avę Gardner i Brigitte Bardot, a także tworzył kostiumy do filmów (np. do „Rzymskiej wiosny pani Stone” z Vivien Leigh). Jego dopasowane do sylwetki projekty, utrzymane w duchu oszczędnego glamour, zawsze były perfekcyjnie skonstruowane i odszyte. Obecny dyrektor artystyczny domu mody, Olivier Rousteing (czyt. ‚oliwier rustę’), od 2011 roku skutecznie odmładza wizerunek firmy. To on wpadł na pomysł założenia konta Balmain na Snapchacie (szukajcie: Balmainofficial), kolaboracji z siecią sklepów H&M i współpracy z kontrowersyjną ikoną stylu, Kim Kardashian. Udało się: jego nowoczesnych, kobiecych projektów (charakterystyczne plecionki a la rattan, zaznaczone ramiona i talia, cekiny i ultrakrótkie długości mini) pożądają coraz młodsze klientki. Rousteing dobrze wiedział, czego potrzebuje pokolenie dwudziestolatków – w końcu sam objął stanowisko w wieku zaledwie… 24 lat!

Drukowanie

 SAINT LAURENT

‚Są lorą’. Markę założył w 1961 roku we Francji Yves Saint Laurent, który zaczynał swoją przygodę z projektowaniem od pracy dla Christiana Diora. W latach 60. i 70., już pod własnym nazwiskiem, stworzył najbardziej charakterystyczne i przełomowe kolekcje. Wypromował damski smoking, tweedowe marynarki i styl „na bitnika” (m.in. cygańskie, boho sukienki i cienkie szaliczki wiązane wokół szyi). Yves całe życie współpracował ze swoim życiowym i biznesowym partnerem, Pierrem Berge. O losach wizjonera ze smakiem opowiada film „Saint Laurent” w reżyserii Bertranda Bonello. W 2012 roku dyrektorem artystycznym domu mody został niepokorny Hedi Slimane (czyt. ‚edi sliman’), który skrócił nazwę marki, zmienił logo i porządnie przewietrzył głowy projektantów. Muzą Saint Laurent stały się grunge`owe ikony: Courtney Love, Kurt Cobain i Taylor Momsen. Na wybiegach, zamiast eleganckich garniturów pojawiły się porwane rajstopy, kraciaste koszule i przykrótkie sukienki w kwiaty. Ale uwaga: każda przygotowana przez niego kolekcja była tak dobra, że nawet najbardziej sceptyczni krytycy mody dali się w końcu przekonać! 🙂 Niedawno Hedi Slimane odszedł z domu mody Saint Laurent, ustępując miejsca za sterami Anthony`emu Vacarello, który tym samym zakończył współpracę z marką Versus Versace. Zmiany, zmiany…:)

Drukowanie

Sprawdźcie więcej w poniższej tabeli i dajcie znać, z którymi nazwami mieliście największy problem! 🙂