Wszyscy walczyliśmy dzisiaj jak lwy, a stres i zmęczenie udzielało się każdemu. Na ostatnim odcinku zmagań najważniejsze to nie dać za wygraną i za wszelką cenę chronić źródło informacji. Chociaż została nas tylko czwórka, Agent nadal działa.

Drukowanie

CAŁY ODCINEK DO OBEJRZENIA NA PLAYER.PL ->TUTAJ<-

DZIEŃ 19 – ROZBIJANIE SZKLANEJ KULI

W ostatnim przed finałem odcinku zostało zaledwie czworo zawodników, w tym Agent, który ewidentnie coraz pewniej czuje się w swojej roli. Tym razem naszym zadaniem było rozbicie trzech umieszczonych na platformie kul za pomocą młota podczepionego do czterech lin. Asia miała najkrótszą linę, podczepioną tylko w jednym miejscu, ja i Antek – najdłuższe, z aż pięcioma karabińczykami. Tak jak powiedziałam na „setkach”: decydując się na udział w programie nie wiedziałam jak daleko zajdę, ale jak się czegoś podejmuję, to w 600%! Zakasałam rękawy i namówiłam pozostałych graczy do rozbicia kuli umieszczonej najwyżej i najdalej. Przypuszczałam, że to w niej ukryto największą sumę pieniędzy. W tym zadaniu najważniejsza była komunikacja i logiczne myślenie. Szybko okazało się, że nieustanne pociąganie za wszystkie liny wcale nie jest skuteczne, a tylko destabilizuje młot. Uzgodniliśmy więc, że przy pierwszej kuli dwie liny (w tym moja i Huberta) powinny być zaczepione na stałe, a ciągnąć za swoje powinni Asia i Antek, wprawiając młot w ruch wahadłowy i rozbijając wybraną kulę. Było w niej aż 3 tysiące złotych, czyli połowa z tego, co można było wygrać w tej konkurencji – na więcej zostało nam zbyt mało czasu.

Drukowanie Drukowanie

Decydując się na udział w programie, żadne z nas nie przypuszczało, jak daleko może zajść. Skoro jednak dotarliśmy aż tu, to idealnym zwieńczeniem tej przygody byłoby miejsce na podium.

Dzisiejsze zadanie w opuszczonym teatrze w Johannesburgu nie było łatwe. Z jednej strony wymagało wysiłku fizycznego (w pewnym momencie musiałam prosić Antka, żeby pomógł mi przy mojej ciężkiej linie przechodzącej przez aż pięć karabińczyków), z drugiej – umiejętności komunikacji. Wbrew insynuacjom ani Antek, ani ja, będąc w podziemiach, absolutnie nie słyszeliśmy większości komend wydawanych nam przez Joasię. Ta konkurencja wymagała też dużej dozy zaufania do zawodników, którzy już wielokrotnie pokazywali, że sabotowanie zadań to dla nich bułka z masłem. Szczególnie mącił w tym odcinku Hubert, który zamiast pracować, najchętniej stałby z rękoma w kieszeniach. Przez cały dzień prowokował, dekoncentrował innych, narzekał i podsycał niepewność. Doskonale wie jak niewinnymi wątpliwościami wprowadzać zamieszanie. Oczywiście od razu zrozumiałam, że to szczególnie przebiegła taktyka, a nie osobowość Huberta. Muszę w tym miejscu stanowczo podkreślić – nasz jednorazowy „konflikt” to nic osobistego, a jedynie nieodzowny element gry związany z wykonywaniem zadań! Na chwilę przed finałem muszę być przecież stanowcza: w końcu jestem w tym programie po to, żeby przeszkodzić innym w… przeszkadzaniu mi 🙂 Hubert w show „Agent – Gwiazdy” wielokrotnie działał na szkodę grupy i robił wszystko, żebyśmy nie zarobili pieniędzy, a czasem wręcz rezygnował z podejmowania wyzwań. W tej kwestii ma wiele wspólnego z Antkiem. Chociaż metody ich działania są zupełnie różne, efekt jest podobny 😉  W życiu prywatnym obu z nich darzę  dużą sympatią i szacunkiem, ale w programie muszę mieć przytomny umysł i otwarte oczy! Nauczyłam się ufać swojej intuicji. W końcu gdzieś kończy się strategia uczestnika, a zaczyna działanie Agenta.

Drukowanie Drukowanie

DZIEŃ 20 – ZADANIE W BIBLIOTECE

W kolejnym zadaniu ukryto w bibliotece nasze ulubione książki, których mieliśmy szukać, korzystając z bibliotecznych fiszek. Najwyżej punktowane były te należące do uczestników pozostających jeszcze w programie, a potem wartość pozycji malała proporcjonalnie do kolejności odejścia zawodników. Przy każdej z lektur znajdowały się nasze pamiętniki, czyli prawdziwy biały kruk dla Agenta 😉 Można było zabrać zeszyt, ale wtedy nie zarabialiśmy pieniędzy za znalezioną książkę. Od początku wiedzieliśmy z Antkiem, że najważniejsze jest zdobycie mojego notatnika, zanim znajdą go inni – w takim wypadku wszystkie cenne zapiski dostałyby się w niepowołane ręce.  Szczególnie, że jak prawdziwy detektyw mam w zwyczaju skrupulatnie notować każdy detal, od pytań z testu wiedzy o Agencie, po szczegółowy opis jego garderoby. Takimi rewelacjami mogłabym się podzielić tylko ze swoim sojusznikiem Antkiem, który zresztą wiedział, że jego zeszyt ma zdecydowanie mniejszą wartość – jako aktor z łatwością zapamiętuje informacje i nie musi ich nigdzie notować. Ze swoich aktorskich zdolności skorzystał również i dzisiaj, żeby siać zamęt i dekoncentrować wszystkich dookoła. Podczas kiedy ja skupiłam się na poszukiwaniach swojej książki, on dał prawdziwy popis swojego talentu 😉

Drukowanie Drukowanie

Szczegółowe notatki to skarb równie cenny, co lojalny sojusznik. Mam to szczęście, że udało mi się ocalić i jedno, i drugie.

Ostatecznie przyniosłam do wspólnej puli nie tylko swojego ukochanego Harry`ego Pottera (moja prawdziwa, literacka miłość! 🙂 ), ale też książkę Tomka. Antek z kolei odnalazł książkę Rafała Maślaka i Vienia („Buszujący w zbożu”), którą wziął za swoją. Różnica teoretycznie niewielka, ale w praktyce zamiast 1500 zł, do puli wpadło za nią tylko 100 zł. Hubert przyniósł jedynie swoją książkę, co też wydało mi się podejrzane – w końcu miał najwięcej fiszek!

Drukowanie Drukowanie

Jak przystało na półfinałowy odcinek, nawet test wiedzy o Agencie był trudniejszy niż zwykle. Żeby go rozwiązać, musieliśmy otworzyć skrzynkę z komputerem za pomocą klucza, który z kolei mogliśmy otrzymać, odpowiadając na pytanie o to, w którym roku urodził się Nelson Mandela (1918). Odpowiedzi umieszczone były na końcu trzech kolorowych linek. Każdy z nas ostatecznie zdobył klucz, ale karą za opieszałość były „karne sekundy”, doliczane do czasu rozwiązania testu. Tym razem najgorzej rozwiązała go Joasia, która odpadła tym samym z programu. Cóż, Asia spisywała się w grze świetnie, nic więc dziwnego, że o mały włos, a nie znalazłaby się w finale. Chociaż wielokrotnie mieszała szyki i ściągała na siebie podejrzenia, walczyła jak każdy z nas i tak samo ciężko pracowała nad powiększeniem wspólnej puli. Chciałam w tym miejscu podziękować za wspólnie spędzony czas nie tylko Joannie, ale też wszystkim pozostałym uczestnikom. Program „Agent – Gwiazdy” był niesamowitą przygodą, która wiele nauczyła mnie o ludziach i o mnie samej. Przeżyłam kilka tygodni w RPA skacząc na bungee, ustalając nowe strategie i 24 godziny na dobę strzegąc się Agenta. I oto stało się – JESTEM W FINALE! 🙂

CAŁY ODCINEK DO OBEJRZENIA NA PLAYER.PL ->TUTAJ<-

Drukowanie Drukowanie