Plisy to jeden z najwdzięczniejszych detali kobiecego stroju: sprawia, że ubranie nabiera lekkości i zalotnie „tańczy” wokół sylwetki. Plisowane tkaniny rozsławił projektant Issey Miyake. W 1993 toku zaprezentował kolekcję „Pleats please” (tłum. plisy poproszę) – były to ubrania z materiału splisowanego już po zszyciu. Dzięki temu nie tylko zachowywały nadany im kształt, ale też lepiej dostosowywały się do kształtu sylwetki. Mojej sukienki co prawda nie zaprojektował Miyake, ale leży równie dobrze i nawet ma jeden z ulubionych kolorów japońskiego designera – energetyczny pomarańczowy! 🙂 Dziewczęcy, rozszerzany fason można nosić z paskiem (dla podkreślenia talii), albo bez – dla swobodnego, wakacyjnego looku oversize. To też świetna opcja… dla kobiet w ciąży (sprawdź TUTAJ)! Do sukienki dodałam etniczną biżuterię i niebanalne sandałki na szpilce. Frędzelki pojawiają się i wokół kostki, i przy kolczykach – ten prosty zabieg podtrzymuje spójność stylizacji. Okulary przeciwsłoneczne (podobnie zresztą jak optyczne) dobieram do kształtu twarzy, ale niezależnie od tego pozwalam sobie na małe eksperymenty! Dzisiaj kocie oprawki w stylu kobiety-wampa z lat 50. zamieniłam na lustrzane aviatory a la Kendall Jenner na festiwalu Coachella.

UBIERZ SIĘ PODOBNIE:

plisowana pomaranczowa

1. SUKIENKA Mango | 2. SANDAŁY Body Flirt | 3. PASEK Simple
4. OKULARY Mango | 5. OPASKA ALDO | 6. KOLCZYKI Cloe

NA ZDJĘCIACH MAM NA SOBIE: