Doskonale mnie znacie i wiecie, że uwielbiam modę. Jest ona dla mnie czymś więcej niż tylko „ciuchami” na wieszakach. Pozwala wyrażać siebie, mówi kim jesteśmy, daje ujście kolorowej wyobraźni. Jeśli jednak myślicie, że większość czasu spędzam w galeriach handlowych, to muszę Was wyprowadzić z błędu 🙂 Nie mam na to ani czasu, ani ochoty (częściej spotkacie mnie w kinie niż w sieciówce z ubraniami 😉 ). Lubię komponować zestawy ubrań w ciszy i spokoju. Nie podejmuję decyzji pod wpływem chwili i nie przepadam za ciasnymi przymierzalniami, w których trudno się obrócić, a co dopiero porządnie obejrzeć z każdej strony! Stawiam na sklepy internetowe i zakupy online. Was też do tego namawiam. Jeśli czujecie, że jednak błądzicie w wirtualnej przestrzeni, boicie się różnego rodzaju wpadek i nieoczekiwanych sytuacji, koniecznie przeczytajcie mój przewodnik! 🙂

1. ZAPLANUJ ZAKUPY

Sklepy online sprzyjają zakupom w duchu ZEN 🙂 Możesz spokojnie, bez pośpiechu przeglądać ubrania, porównywać ceny i zastanawiać się czy wybrane rzeczy faktycznie do Ciebie pasują. Nie kupuj od razu. Zainstaluj w komputerze aplikację, która pozwoli Ci przechowywać linki do ubrań, które Cię zainteresowały. Wróć do nich po kilku dniach i przekonaj się czy dalej są tak atrakcyjne. Idealnie sprawdzi się na przykład Get Pocked. Jest darmowa i prosta w obsłudze. Po zainstalowaniu pojawia się ikonka w którą klikasz kiedy coś Ci się spodoba. Trafia do Twojego osobistego katalogu, który w dowolnym momencie możesz przejrzeć. Jeśli jednak jesteś tradycjonalistką, zrób tak zwaną „wish list”, czyli listę życzeń na papierze. Zapisuj, co Ci jest potrzebne i gdzie to widziałaś. Na przykład jeśli potrzebujesz czapki na zimę, zapisz: czapka w kolorze fioletowym, na Pakamerze, od projektanta „Brain Inside”. W ten sposób będzie Ci ją łatwiej odnaleźć. Te metody nie działają w jednym tylko przypadku: w vintage shopach takich jak Pyskaty Zamsz, czy Vintage Store. Tam ze względu na unikatowość oferty (pojedyncze egzemplarze) i pojawiające się „perełki” liczy się refleks 😉

Drukowanie

1.NASZYJNIK Republika Artystyczna | 2. SUKIENKA New Look

2. DOWIEDZ SIĘ JAKIE KOLORY I FASONY DO CIEBIE PASUJĄ

Jeśli dobrze poznasz swoje kolory i sylwetkę, pozwoli Ci to uniknąć nietrafionych wyborów i ograniczy ilość zwrotów (o których będę pisać za chwilę). Zrób koniecznie analizę kolorystyczną, choćby szybką, samodzielną, w domowych warunkach. Pomoże Ci w tym mój artykuł. Wystarczy, że określisz czy lepiej wyglądasz w ciepłych, czy w zimnych odcieniach, czy bardziej sprzyjają Ci stonowane, czy krzykliwe. Róż różowi nie jest równy, czerwień czerwieni też 😉 Musisz znać „swoje” natężenie barw i ich temperaturę. W niektórych sklepach można obejrzeć zdjęcia dziewczyn, które już kupiły interesujący Cię produkt. To dobry sposób na zobaczenie kolorów w różnych rodzajach światła. Podobnie postępuj z fasonami. Dowiedz się jaką masz sylwetkę (najlepiej rozwiązując TEN quiz) i wyeliminuj wszystkie kroje, które na sto procent źle wpłyną na jej kształt. Jeśli masz szerokie ramiona, zrezygnuj z bufek i poduszek, jeśli oponkę na brzuchu – wybieraj luźne, oversizowe góry, a jeśli jesteś typowym A, z masywnymi udami, zaprzyjaźnij się z luźniejszymi modelami spodni: cygaretkami, culottes czy z nogawkami zaprasowanymi w kant.

Drukowanie

3. BLUZKA Michael Kors | 4. BLUZKA Minimum | 5. KOSZULA Esprit

3. ZMIERZ SIĘ

Sklepy internetowe zazwyczaj podają standardowe rozmiary, czyli S, M, L albo 34, 36, 38 itd. Żeby sprawdzić który z nich jest Twój, zmierz obwód klatki piersiowej, talii i bioder, a następnie porównaj go z tabelą rozmiarów (zazwyczaj odnośnik do niej umieszczany jest pod ceną produktu). Oprócz tego sprawdź długość rąk i nóg bo w opisie często zamieszczane są i te parametry. Niejednokrotnie pojawia się informacja w stylu: „modelka ma 175 cm wzrostu i nosi rozmiar S” (co oznacza, ze jeśli bluzka sięga jej za pupę, to u mnie, przy wzroście 160 cm będzie sięgać kolan 😉 ). Szalenie cenne są komentarze użytkowników, którzy przed Tobą kupili oglądany produkt. Często padają sugestie co do rozmiarówki: jest standardowa, zaniżona (M na metce to tak naprawdę S), zawyżona (tutaj S na metce wejdzie spokojnie na M-kę). Kiedy kupujesz buty, świetną metodą na wybór rozmiaru jest postawienie stopy na kartce A4, narysowanie kreski w miejscu, gdzie stopa się zaczyna (koniec dużego palca) i kończy (za piętą) i zmierzenie jej centymetrem. Pamiętajcie, że skórzane buty zawsze się rozchodzą, nie inwestujcie w większe rozmiary (podobnie jest w przypadku dżinsów – lepiej ciut za małe niż za duże).

Drukowanie

4. CZYTAJ SKŁADY

Wybrałyśmy już kolor, fason, rozmiar, czas na decyzję w sprawie jakości materiału i jej stosunku do ceny. Przede wszystkim nie ufaj bezgranicznie zdjęciom. Chyba, że są to zdjęcia użytkowniczek, o których wspominałam wcześniej (na przykład na stronie Shein.com). One obnażają wady i zalety towaru. Zawsze zerkaj na opis produktu, czyli informacje o tym, z czego ubranie zostało uszyte. Jeśli widzisz tam tylko: poliester, elastan, akryl itp., oznacza to, że jest to potocznie mówiąc „sztuczne”. Nie powinno dużo kosztować (na przykład kupno sukienki z poliestru i elastanu za 800 zł to nie najlepszy pomysł). Nie przekreślaj ich jednak. Jeśli są niedrogie, to dobry sposób na hity sezonu, rzeczy które dziś nosimy a za pół roku wyjdą z mody. Jeśli jednak zależy Ci na bardziej ponadczasowej inwestycji, zwróć uwagę na domieszki (na przykład „44% wełna, 43% poliakryl, 13% poliamid”). Tutaj możesz liczyć na rzecz bardziej „oddychającą”, lepszej jakości i… w wyższej cenie. Szukaj bluzek z bawełną, płaszczy z wełną, swetrów z kaszmirem. One na pewno zostaną z Tobą na dłużej 🙂 Kupując biżuterię albo dodatki (buty, torebki) też dokładnie studiuj z czego zostały zrobione. Jeśli naszyjnik z plastiku kosztuje 200 zł, to go nie kupuj, ale jeśli ma w sobie na przykład kamienie półszlachetne i jest rękodziełem, warto się już zastanowić.

Drukowanie

6. SUKIENKA Closet | 7. PŁASZCZ Lost Ink | 8. BUTY Dune London | 9. NASZYJNIK Mokave

5. ZAPOZNAJ SIĘ Z REGULAMINEM

Spokojnie, nie musisz go studiować „od deski do deski” 😉 Wystarczy, że poczytasz o polityce zwrotów, promocjach i zdecydujesz jaka przesyłka Cię interesuje. Wiele sklepów daje zniżkę na pierwsze zakupy, pod warunkiem, że na przykład zapiszemy się do newslettera (na Answear aż 50 zł, na La Redute 10% zniżki podczas kolejnych zakupów). Warto to zrobić. Jeśli boisz się, że zostaniesz zasypana spamem, załóż darmową skrzynkę mailową na takie okazje (na przykład na WP albo Interii). Będziesz miała informacje od wszystkich sklepów w jednym miejscu, bez „zaśmiecania” częściej używanego adresu. Kiedy już zdecydujesz się na kupno ubrania, porządnie przemyśl sprawę przesyłki. Nie tylko jej ceny (chociaż warto sprawdzić czy nie ma jakichś promocji), ale też miejsca dostarczenia. Jeśli większość dnia spędzasz w pracy a nie chcesz, żeby tam przychodziły paczki, zastanów się nad paczkomatem albo usługą polegającą na dostarczeniu zakupów do pobliskiego sklepu czy kiosku (ma to w swojej ofercie Inpost). A co jeśli jednak zdecydujesz się zwrócić ubranie? Taką możliwość dają właściwie wszystkie sklepy, ale moimi faworytami są: Zalando (aż 100-dniowe prawo do zwrotu, za darmo!), Answear i Spartoo  (30 dni, za darmo), Sarenza (100 dni i też za darmo). W bonprix mamy 14 dni, w Showroomie i La Redute  30, w Asos 28, ale same płacimy za przesyłkę. Polityka zwrotów przeważnie znajduje się na dole strony. Jeśli kupujesz na firmę (fakturę VAT), koniecznie doczytaj czy w takim przypadku również możliwe będzie odesłanie ubrań (na przykład w sklepie DeeZee nie będzie). Bądź ostrożna w przypadku Allegro (tam każdy sprzedawca ma swój regulamin) i sklepów zagranicznych. W tych drugich proces zwrotu może trwać długo (szczególnie w sklepach z Chin czy USA) i kosztować dużo. Oczywiście nie jest to niemożliwe, ale warto wcześniej (już podczas zakupów) wiedzieć, na co się przygotowywać.

Drukowanie