W szafie jak w życiu – nie zawsze wszystko do siebie pasuje 😉 Czasem ubrania dogadują się ze sobą bez problemu, innym razem lepiej trzymać je od siebie z daleka. Zupełnie jak z ludźmi 😉 O takich właśnie „toksycznych związkach” dzisiaj porozmawiamy. Gotowe? To start!

1. KOZAKI I OBCISŁE RYBACZKI

Pierwsza para, która nie za bardzo ma ze sobą o czym rozmawiać. Na porozumienie nie ma szans 😉 Dlaczego? Kwestia proporcji. Rybaczki sięgają za kolano, kozaki mniej więcej do połowy łydki (bo o takich tutaj mowa). Noga zostaje bezlitośnie „pocięta” w kilku miejscach, nic już tego nie uratuje, nawet wysokie obcasy. Rybaczki to spodnie typowo letnie i niech tak zostanie (o innych modelach letnich spodni przeczytasz tutaj). Nosimy je z klapkami, balerinami, sandałami. Kozaki, wiadomo, są na zimę. Dobrze wyglądają z sukienkami, spódnicami, wąskimi spodniami. Co zrobić jeśli jednak masz ulubione rybaczki i chcesz je nosić w chłodniejsze dni? Zakładaj do nich buty z długą, sięgającą za kolana cholewką. Taki kompromis 😉

2. WIECZOROWA SUKIENKA I PUCHOWA KURTKA

Może gdyby ubrała się tak Bella Hadid i Mario Testino sfotografowałby ją dla Vogue, to wyszłaby z tego ciekawa sesja. Wybierając się jednak na wielki bal w normalnym życiu, lepiej do sukni założyć elegancki płaszcz 😉 Jeśli nie lubisz płaszczy, możesz wybrać sztuczne futerko albo etolę i wpiąć ozdobną broszkę. One lepiej połączą się z błyskiem, wieczorową biżuterią i czerwienią na ustach. Później suknię zamienisz na dżinsy i skompletujesz dzienny look. Pamiętaj tylko, że futra najzwyczajniej w świecie pogrubiają, dlatego najkorzystniej prezentują się w nich filigranowe sylwetki F, szczupłe I albo gruszki, czyli A, które powinny dodawać sobie objętości w górnych partiach ciała.

3. WIECZOROWA SUKIENKA I BALERINY

Kolejny zestaw z suknią wieczorową w roli głównej. Wiem, że baleriny są wygodne a w wersji lakierowanej nawet super szykowne, ale to i tak za mało, żeby założyć je na bal. Skoro wydarzenie jest tak doniosłe, że wyjmujemy z szafy elegancką suknię, to powinnyśmy też dobrać do niej szpilki. Jeśli chcemy wysmuklić i wydłużyć sylwetkę, załóżmy cieliste, jeśli zależy nam na stonowanym, subtelnym wyglądzie, możemy wybrać kolor zbliżony do koloru kreacji. Jeśli natomiast chcemy się nieco wyróżnić i wyglądać bardziej ekstrawagancko, odcień może kontrastować z resztą stylizacji.

4. ELEGANCKIE BOTKI I SPORTOWE SKARPETKI

Każda z nas miewa zimą pokusę, żeby do „codziennych” krótkich, eleganckich (o zgrozo – może nawet lakierowanych!) botków założyć ulubione, białe, sportowe skarpety. Na przykład te z dziurą na palcu, w których tak dobrze się biega 😉 Są ciepłe, miłe i akurat pod ręką. No to teraz sobie wyobraź, że ubierasz się w nie a w ciągu dnia zauważasz piękne kozaki na wystawie sklepu. Postanawiasz wejść i je zmierzyć. UPS… Czy właśnie nieopatrznie zdjęłaś botka pokazując światu co masz pod spodem? 😉 Kochana! W życiu zawsze kieruj się zasadą – ubieraj się tak, jakbyś za chwilę miała spotkać wroga 😉 Nie ryzykuj majtasami Bridget Jones, bawełnianym stanikiem, który pamięta czasy liceum ani skarpetkami frotte! Możesz je zastąpić kolorowymi podkolanówkami, kabaretkami albo cienkimi skarpetkami w kolorze spodni (tak, tak, dobieramy je raczej do spodni niż butów).

5. BIAŁA KOSZULA I BIAŁY, KORONKOWY BIUSTONOSZ

Jeśli chcemy, żeby biustonosz seksownie wystawał spod koszuli, możemy założyć kolorowy, ozdobny model. To wygląda świetnie w casualowych, ulicznych stylizacjach. Czasem jednak sytuacja wymaga od nas nieco bardziej stonowanych połączeń i dyskretnej elegancji (na przykład podczas rozmowy o pracę). Wtedy zawsze, ale to ZAWSZE pod białe bluzki i koszule zakładamy gładkie, cieliste biustonosze. One są praktycznie niewidoczne nawet jeśli materiał, z którego uszyte jest ubranie, lekko prześwituje. Więcej na temat rozmiarów i modeli biustonoszy pisałam tutaj, jeśli nie czytałaś, to koniecznie zajrzyj bo jest tam kompendium wiedzy na ten temat 🙂 

6. LEGGINSY I KRÓTKIE BLUZKI

Wyjaśnijmy to już na początku – legginsy to nie spodnie. Bliżej im do rajstop i podobnie powinno się je nosić. Są idealne do codziennych, lekko sportowych stylizacji, szczególne te kolorowe, wzorzyste (na przykład takie). Na górę zawsze zakładamy ubrania, które zakrywają pupę – bluzy, tuniki, długie koszule, sukienki. Odrobinę bardziej eleganckie od legginsów, ale równie wygodne są jegginsy – pisałam o nich tutaj. To spodnie, które wyglądają jak dżinsy, ale mają gumkę w talii (idealne rozwiązanie dla sylwetki O, czyli jabłka). Do nich możemy już założyć krótszą bluzkę, szczególnie jeśli mają kieszenie z tyłu. Nadal jednak uważamy żeby nie przesadzić.