Dzisiaj zajmiemy się składami kosmetyków, świadomym czytaniem etykiet i wykluczaniem szkodliwych substancji z naszego życia 😉 Brzmi to trochę strasznie i naukowo, ale wcale takie nie jest 😉 Weźcie pierwszą buteleczkę z szamponem czy żelem pod prysznic, jaka wpadnie Wam w ręce i zerknijcie na jej tył. Na pewno znajdziecie tam hasło „składniki” albo „INCI”, co oznacza dokładnie to samo 😉 Macie? To zaczynamy!

1. PARABENY

To nic innego jak konserwanty. Dzięki nim krem może stać pół roku na półce w łazience i nie porosnąć szarawym misiem 😉 Skrywają się pod hasłami: methylparaben, ethylparaben, butylparaben. Od wielu lat naukowcy zajmują się badaniem ich szkodliwości i niestety nie mają dla nas dobrych wieści. Parabeny są przede wszystkim silnie alergizujące, po dłuższym stosowaniu uwrażliwiają skórę na działanie czynników zewnętrznych. Istnieje także podejrzenie, że mogą być rakotwórcze. Jak więc ich unikać? Kupować kosmetyki o krótkim okresie przydatności, takie, które trzyma się w lodówce. Często kremy apteczne, przeznaczone dla alergików również nie mają ich w swoim składzie. Zapamiętajcie też nazwę metyloparaben, bo to owszem paraben, ale nie wykazujący cech szkodzących zdrowiu, on dostaje zielone światło 😉

2. SLS-y i SLES-y

Te dwie substancje to właściwie to samo, SLES-y są po prostu nieco łagodniejszą dla skóry  formą SLS-ów. To związki chemiczne, które odpowiadają za to, że szampon czy pasta do zębów lepiej się pienią i lepiej myją. Takie turbodoładowanie 😉 Niestety na ogół podrażniają i wysuszają naszą skórę. Zaburzają również wydzielanie potu i łoju, w kontakcie ze śluzówką wywołują uczucie pieczenia. Uszkadzają mieszki włosowe, przez co nasza czupryna może się lekko przerzedzać. Jeśli macie przesuszoną skórę albo problem z wypadającymi włosami mimo dobrych wyników badań, spróbujcie odstawić kosmetyki z SLS-ami i zobaczcie, co się będzie działo 🙂

1. SZAMPON Babuszka Agafia | 2. SZAMPON Dr Duda | 3. MASŁO DO CIAŁA Babuszka Agafia
4. KREM DO CIAŁA Body Desserts | 5. MYDŁO Babuszka Agafia

3. SILIKONY

Inaczej zwane olejami silikonowymi. Jeśli są, w składzie kosmetyku znajdziecie następujące hasła: dimethicone, dimethiconol cyclopentasiloxane, cyclohexasiloxane, lauryl methicone copolyol. Dodaje się je dla lepszej konsystencji: żeby podkład lekko rozprowadzał się na buzi, a odżywka do włosów zostawiała je delikatnymi i gładkimi. Nie mają teoretycznie żadnego (ani dobrego, ani złego) wpływu na nasz organizm, nie zawierają składników odżywczych, ale już wiadomo, że skóra nie potrafi ich wydalać, więc nie do końca wiadomo, co się stanie po dłuższym okresie używania. Lepiej nie stosować ich często, ale mogą być pomocne na przykład w duże mrozy, bo zostawią na włosach i buzi ochronną warstewkę.

4. PEG i PPG

Za tymi niewinnymi skrótami czai się prawdziwe niebezpieczeństwo. PEG to inaczej glikole polietylenowe, PPG glikole polipropylenowe. Oba związki są całkowicie sztucznie wytworzone. Pomagają kremom lepiej się rozsmarowywać i mieć lepszą konsystencję. Niestety przy okazji mocno rozpulchniają skórę, osłabiają barierę lipidową, uszkadzają strukturę komórek. Nieodwracalnie! Uznawane są za rakotwórcze. Wierzcie mi – lepiej kupić krem na bazie naturalnych olejów 😉

5. FORMALDEHYD

Tutaj powinno się Wam zapalić czerwone światło, kiedy zobaczycie na etykiecie hasła: formalin, methanal, methyl aldehyde, methylene oxide, morbicidacid, oxymethylene. Najczęściej możemy go spotkać w lakierach i odżywkach do paznokci (zbyt często stosowany niszczy płytkę), gdzie dopuszczalne stężenie wynosi 5%, w innych kosmetykach może być go tylko 0,2%. Czai się także w ubraniach, szczególnie tych, które mało się gniotą (non iron), nylonie, zamszu, irsze. Jego opary działają drażniąco. W kontakcie ze skórą często wywołuje wysypki, stany zapalne. Stosowany w odżywkach do paznokci może powodować oddzielenie się płytki paznokcia. Najprawdopodobniej jest substancją rakotwórczą. Koniecznie wypróbujcie ekologiczne lakiery do paznokci, na przykład takie.

 

1. OLEJEK Ayuuri | 2. OLEJEK Nacomi | 3. OLEJEK Orientana

6. TALC (talk)

Najczęściej jest składnikiem antyperspirantów, pudrów (dobrze matuje). Występuje naturalnie  w przyrodzie (pochodzi z grupy krzemianów) ) i nie uważa się go za składnik, który bezpośrednio zagraża zdrowiu. Blokuje jednak pory skóry, nie pozwala jej oddychać. Wraz łojem, potem, innymi kosmetykami tworzy na skórze „zapychającą”, wysuszającą warstwę. Szczególnie szybko i dotkliwie odczuwają to dziewczyny z suchą skórą, bo zostaje ona mocno przesuszona już po 2, 3 użyciach pudru. Cera trądzikowa natomiast naraża się na wysyp pryszczy, krostek, stany zapalne. Wyobraźcie sobie jak wygląda ręka czy noga po trzytygodniowym noszeniu gipsu. Podobny efekt, może nieco delikatniejszy, ale bardziej rozciągnięty w czasie funduje talk naszym buziom (i pachom). Fuj! Nie chcemy cię, talku 😉

7. ALUMINIUM

Najczęściej stosuje się je w antyperspirantach (aluminium chlorohydrate), bo podobnie jak talk, blokuje pory skóry, nie przepuszczając przez nie potu. Działa szybko, skutecznie czyli dokładnie tak, jak chcemy. Należy jednak zastanowić się nad tym chwilę dłużej, bo okazuje się, że nie jest obojętne dla naszego zdrowia. Wchłaniane latami przez skórę ma niestety działanie rakotwórcze. Udowodniono, że w komórkach guzów u kobiet chorych na raka piersi można znaleźć między innymi ślady aluminium. To, co teraz nie dotyczy nas bezpośrednio, ale za jakiś czas może okazać się przerażające – aluminium zwiększa prawdopodobieństwo zachorowania na Alzheimera. Co więc stosować w zamian? Znowu uśmiecha się do nas natura  – zerknijcie tutaj, tutaj i tutaj. Wybór bio-dezodorantów jest naprawdę ogromny, wypróbujcie je. Działają może odrobinę słabiej, mają nieco mniej przyjemną konsystencję, ale dla własnego zdrowia – warto!

8. ALKOHOL

Alkohol często dodawany jest do kosmetyków, bo dobrze je konserwuje, chroni przed bakteriami, rozpuszcza tłuszcz (serie przeciwtrądzikowe), zmniejsza stany zapalne. Pisałam o nim w tym artykule. Jest mnóstwo rodzajów alkoholu, dlatego nie możemy z góry powiedzieć, że wszystkie są złe. Należy być po prostu ostrożnym i czytać etykiety. Etanol to alarm! Trzeba unikać go jak ognia: przesusza, podrażnia cerę, ale już alkohole tłuszczowe i woskowe silnie nawilżają i mają na nią zbawienny wpływ. Występują pod nazwami: alkohol behenylowy, cetearyl alcohol (Stearolum), cetyl alcohol, lanolin alcohol, alkohol stearylowy. Co ciekawe te drugie mogą być na liście składników w kosmetykach oznaczonych jako „bezalkoholowe”.

1. DEZODORANT Equilibra | 2. DEZODORANT Acorelle | 3. DEZODORANT Jason