Wiecie, że nawet mi zdarzają się chwile słodkiego modowego lenistwa? 😉 Nigdy jednak nie zobaczycie mnie w dresie (chyba, że na treningu 😀 ). Mam swój sprytny patent na stylizację w te dni, w które w ogólnie nie mam ochoty zastanawiać się, CO mam na siebie włożyć! 🙂 To… kombinezon. W tym sezonie rządzą te w klimacie lat 70. – proste, o niemal geometrycznym fasonie, ale z awangardowym pazurem. Ja wybrałam dziś żółty kombinezon w delikatne prążki. Ma szerokie nogawki o długości 7/8 i krótkie rękawy typu „nietoperz” (wykrojone z całości, nie osobno doszywane). Sylwetka zachowuje proporcje dzięki głębokiemu wycięciu w serek, wiązaniu w pasie, a przed wszystkim – wysokim obcasom. Jak przystało na miłośniczkę kontrastów, zmiksowałam ze sobą biżuterię pozornie pochodzącą z różnych światów 😉 Obok subtelnych cienkich naszyjników, o których więcej pisałam TUTAJ, pojawiły się kolczyki z wełnianymi chwostami i minimalistyczna bransoletka w formie metalowego mankietu. Paleta kolorów, w której króluje odcień miodowy, uzupełniony akcentami bordo, jest zgaszona i podobnie jak krój kombinezonu, nawiązuje do lat 70. Kropką nad i są tu spięte w koczek włosy i ciemna pomadka do ust. Stworzenie tej stylizacji zajęło mi dosłownie kilka chwil, a efekt na pewno robi większe wrażenie niż bluza i dresowe spodnie 😀

NA ZDJĘCIACH MAM NA SOBIE:

KOMBINEZON Daisy Girl | KOLCZYKI Parfois | PIERŚCIONKI By Dziubeka | NASZYJNIKI Forever 21
BUTY DeeZee

 

ZDJĘCIA – MAGDA HANIK | MIEJSCE – MANEKIN PL. KONSTYTUCJI

UBIERZ SIĘ PODOBNIE:

1. KOMBINEZON Natasha Moda Store | 2. BOTKI Eva Minge | 3. ŁAŃCUSZKI Only | 4. KOLCZYKI Topshop
5. BRANSOLETA Aldo