Nie oszukujmy się, nie jesteśmy robotami, każda z nas się poci 😉 Natury nie oszukamy, ale możemy odrobinę jej pomóc. Co zrobić, żeby latem, w upalne dni czuć się świeżo? Jak się nie pocić albo pocić mniej? Oto 7 sprawdzonych sposobów!

NOŚ PRZEWIEWNE, NATURALNE MATERIAŁY

W chłodne dni zdarza mi się nosić ubrania z wiskozy czy poliestru. Nie mam dużego problemu z poceniem się, więc kiedy za oknem jest około 20 stopni Celsjusza, nie ma dla mnie większego znaczenia jak dużo sztucznych domieszek mają ubrania. Kiedy jednak słupek rtęci zbliża się do 30 stopni, zwracam uwagę na metki i opisany w nich skład materiałowy. Wybieram sukienki takie jak ta z ostatniej stylizacji, która ma w sobie 90% bawełny i tylko 10%poliestru. Oprócz bawełny lubię len, jedwab, cienką wełnę. To naturalne surowce i wystarczy, że będzie ich już około 50% w składzie, żeby czuć się o wiele lepiej niż w stuprocentowo sztucznych czy syntetycznych. Szczególnie len jest świetny na takie okazje – wchłania wodę, chłodzi skórę, sprawia, że nie jest ona wilgotna.

1. SUKIENKA Medicine | 2. SUKIENKA Mango | 3. SUKIENKA Marie Zelie | 4. BLUZKA Silvian Heach
5. BLUZKA Reviev | 6. SZORTY Answear

WYBIERAJ LUŹNE UBRANIA UMOŻLIWIAJĄCE CYRKULACJĘ POWIETRZA

Lubię sukienki tuby, lateksowe legginsy i skajowe ramoneski, ale nie w upały. Ubrania, które mocno przylegają do skóry to dodatkowa, ogrzewająca nas warstwa. Nawet jeśli są wykonane z naturalnych materiałów, jest w nich bardziej gorąco, a po pewnym czasie widać ślady potu, skóra obciera się w miejscach najbardziej na to narażonych takich jak pachy czy okolice dekoltu. Rozwiązanie jest proste – w gorące dni noś zwiewne, szerokie, nawet oversizowe sukienki, spódnice i bluzki. Pamiętaj tylko, żeby jednocześnie pokazać nogi albo dekolt, nie „zabudowywać się” całkowicie. Sylwetka będzie wyglądała zgrabniej jeśli odkryjesz kawałek ciała. Jeśli sukienka to tylko mini, z seksownymi sandałkami i koszykiem, materiałowe, luźne szorty tylko w parze z koszulą z dużym dekoltem a jeśli maxi to może w wersji off shoulders, czyli z odkrytymi ramionami? 🙂

Czy widziałaś już mój letni haul zakupowy? Jeśli nie, to koniecznie biegnij nadrobić zaległości 😉 

NOŚ UBRANIA, NA KTÓRYCH NIE WIDAĆ ŚLADÓW POTU

Tak zwane „księżyce” pod pachami, czyli nieestetyczne mokre ślady to coś, czego każda z nas chce uniknąć. Czasem jednak ciężko wyeliminować pocenie się pod pachami do zera. Dezodoranty, które blokują pocenie, nie należą do najzdrowszych (pisałam o tym TUTAJ) a ekologiczne, o których napiszę za chwilę, maskują nieprzyjemny zapach, spowalniają proces pocenia, ale nie likwidują wilgoci w miejscach, w których ich użyjemy. Co zrobić, żeby ewentualne wpadki były jak najmniej widoczne? Najlepszym przyjacielem w takiej sytuacji są wzorzyste, pstrokate ubrania, takie jak ta bluzka. Dużo się na niej dzieje, kwiaty skutecznie odwracają uwagę od niechcianych mokrych plam. Unikaj jednokolorowych na przykład żółtych, błękitnych, bladoróżowych gór – na nich wszystko widać jak na dłoni. Kolejnym sprytnym sposobem na plamy są szerokie, na przykład kimonowe albo bufiaste rękawy, w których materiał nie dotyka do pach. Od razu bezpieczniej, prawda? 😉

KUP ALBO ZRÓB DEZODORANT BEZ CHEMII

Antyperspiranty, które możesz kupić z drogeriach mają w sobie rakotwórcze aluminium i zatykający pory talk. Są skuteczne, ale na dłuższą metę po prostu szkodzą. Można ich używać w ekstremalnych sytuacjach typu ważny egzamin, spotkanie biznesowe, które zaważy na Twojej przyszłości czy półmaraton, ale na co dzień warto korzystać z łagodniejszych, ekologicznych dezodorantów. Wiele firm produkuje gotowe kosmetyki. Warto przetestować Simple as that  czy Shmidt’s albo pobawić się w DIY i zrobić dezodorant samemu. To wbrew pozorom dość proste.

Potrzebujesz:

łyżkę oleju kokosowego

łyżkę sody oczyszczonej 

łyżkę mąki ziemniaczanej 

około 10 kropli ulubionego olejku zapachowego (najlepsze będą bazylia, lawenda, zielona herbata, wetiwer, rozmaryn)

Wrzuć (wlej) olej do garnuszka, lekko podgrzej, ale nie gotuj. Następnie dodaj sodę i mieszaj aż się rozpuści. Teraz wrzuć mąkę ziemniaczaną i dalej mieszaj dodając olejek zapachowy, cały czas uważaj żeby się nie zagotowało. Przelej do słoiczka i poczekaj aż wystygnie. Dezodorant w zależności od temperatury na zewnątrz będzie zmieniał konsystencję, nie przejmuj się tym, nakładaj palcami.

NOŚ ZE SOBĄ WODĘ W SPRAYU

Pisałam o niej w artykule o akcesoriach, bez których nie przeżyjesz lata. Podczas upałów chłodzi i nawilża naszą skórę. Przeważnie po spryskaniu twarzy trzeba wodę lekko odsączyć chusteczką  higieniczną, nie pozwolić jej wyparować, bo to wysusza cerę. Wyjątkiem jest woda Uriage, która nie wymaga tego zabiegu. Jeśli lubisz piękne zapachy, kup wodę różaną albo odświeżająco miętową.

1. WODA W SPRAYU Evian | 2. MGIEŁKA Douglas | 3. WODA RÓŻANA Make me Bio
4. OLEJEK POD PRYSZNIC Clochee | 5. ŻEL POD PRYSZNIC Sephora | 6. BUTELKA NA WODĘ Built

WEŹ SZYBKI, CHŁODNY PRYSZNIC NAWET KILKA RAZY W CIĄGU DNIA

Nie mam tu na myśli codziennego wylewania hektolitrów wody i wielogodzinnych kąpieli. Bardziej chodzi o błyskawiczny, półminutowy prysznic rano, po południu, po przyjściu z pracy i wieczorem. Możesz kilka razy zmienić temperaturę wody – niech będzie raz chłodna, raz ciepła, to poprawia krążenie krwi i pomaga w walce z cellulitem. Używaj płynów do kąpieli zawierających olejki, dzięki którym nie trzeba już używać balsamu do ciała. W upały im mniej nakładamy na skórę, tym lepiej.

POSTAW NA GŁADKIE FRYZURY I PIĘKNE NAKRYCIA GŁOWY

Rozpuszczone włosy przyklejające się do szyi to nie najlepszy pomysł na upał. Lepiej sprawdzą się koki, warkocze  i wszelkiego rodzaju wysokie upięcia. Zakochaj się w opaskach do włosów, ozdobnych spinkach i chustach, o których pisałam tutaj. Koniecznie chroń głowę przed słońcem. Jeśli lubisz styl glamour, pomoże Ci w tym kapelusz w wielkim rondem, który pięknie łączy się z dużymi kolczykami. Jeśli wolisz orient, zawiąż turban, a jeśli drzemie w Tobie sportowa bestia, znajdź najbardziej kolorową i „dziewczyńską” czapkę z daszkiem jaka jest na rynku, na przykład taką.

*MIRADRY

Ten punkt zostawiłam na koniec i trochę poza wszelkimi kategoriami, bo nie jest to standardowa metoda walki z poceniem, nie każdy będzie chciał z niej skorzystać, ale uważam, że warto się nią zainteresować. Nie ukrywam – zabieg jest drogi, rekonwalescencja dość długa, ale ja dałam się przekonać, zaufałam klinice Beauty Skin i nie żałuję. MiraDry to sposób na to, żeby pozbyć się problemu pocenia pod pachami raz na zawsze. Polega on na zniszczeniu gruczołów potowych specjalnymi mikrofalami (raz uszkodzone, nie odradzają się), jest nieinwazyjny i całkowicie bezpieczny dla organizmu, więcej opowiadałam w tym filmiku, kliknij i posłuchaj 🙂