Koloryzacja włosów w domu to oszczędność czasu i pieniędzy. Jest idealna dla osób, u których szybko pojawiają się odrosty. Pozwala uniknąć konieczności umawiania się do fryzjera co dwa tygodnie. Zanim jednak przystąpicie do działania, warto zastanowić się chwilę nad efektem, który chcecie osiągnąć i najlepszymi rozwiązaniami dla Waszego rodzaju włosów. Spieszę z pomocą! Zerknijcie na moje kompendium wiedzy 😉

POGŁĘBIENIE KOLORU ZA POMOCĄ NATURALNYCH METOD

Zaczynamy totalnie „lajtowo”, bo od metod nie przynoszących drastycznych zmian, a jedynie pogłębiających, ochładzających albo ocieplających naturalny kolor czupryny. Są świetne dla młodych dziewczyn, które nigdy nie farbowały włosów albo nieco starszych, które nie mają jeszcze siwych odrostów. Chodzi o płukanki i maski z naturalnych składników. Dla brunetek najlepsza będzie kora dębu (na przykład taka), która podkreśla ciemne kosmyki, podbija ich kolor. Jeśli jesteś blondynką, powinnaś polubić się z rumiankiem. Szampony i odżywki, które go zawierają dają jasnym włosom piękne, złote refleksy. Jeżeli chcesz rozjaśnić włosy, wypróbuj…rabarbar! Zmiel 3,4 łyżki suszonego rabarbaru, sok z jednej cytryny i odrobinę oleju roślinnego (na przykład kokosowego). Następnie dodaj do tego gorącej wody cały czas mieszając. Odstaw na 15 minut i po tym czasie znowu dolej wody. Nałóż mieszankę na włosy i trzymaj około 30 minut, najlepiej w cieple. Świetnie będzie się do tego celu nadawał turban, o którym mówiłam w tym filmiku. Postępuj ostrożnie, bo plamy z tej mikstury niestety nie spiorą się. Rozjaśnianie możesz powtarzać co kilka dni aż do uzyskania wymarzonego efektu. Więcej na temat tej metody przeczytasz na przykład tutaj.

SZAMPONY KOLORYZUJĄCE I SZAMPONETKI

Kolejny stopień wtajemniczenia. Tutaj warto już wiedzieć co pasuje do Twojej urody, czy lepiej jest Ci w ciepłych, czy zimnych kolorach. Zmiana mimo że nietrwała, to będzie mocno widoczna. Koniecznie zrób analizę kolorystyczną i pamiętaj, że cera naczynkowa, z zaczerwienieniami i zasinieniami potrzebuje raczej spokojnych blondów niż rudości czy truskawkowych odcieni. Śniade dziewczyny mogą zaszaleć z ciemnymi brązami i czernią, a piegowate, ciepłe typy kolorystyczne mogą eksperymentować z rudościami. Warto trzymać się blisko naturalnego koloru włosów i „podbić go” tylko o ton czy dwa. Szampony i szamponetki nie przykryją siwych włosów więc najlepiej sprawdzą się w przypadku pierwszych eksperymentów, u młodych osób.

1. SZAMPON KOLORYZUJĄCY Joanna | 2. SZAMPON KOLORYZUJĄCY Joanna | 3. FARBA Casting
4. PROFESJONALNA FARBA Loreal | 5. FARBA Garnier | 6. FARBA Loreal

FARBA

Tutaj już kończy się zabawa, a zaczyna poważne farbowanie 😉 Warto kupić miseczkę, w której będziesz mieszała farbę (taką) i pędzelek, którym ją nałożysz. Przyda się tez pelerynka, grzebień, którym oddzielisz pasmo po paśmie i osoba do pomocy, która nałoży farbę z tyłu głowy. Możesz kupić gotową mieszankę w drogerii albo stworzyć ją samodzielnie w sklepie dla profesjonalistów (na przykład Hairstore). W tym drugim przypadku masz szansę bardziej precyzyjnie dobrać odcień, na przykład uzyskać wymarzony chłodny, średni blond. Oznaczenia na profesjonalnych farbach są zazwyczaj jednakowe. Pierwszy numer oznacza wysokość tonu, kolejne cyfry opisują odcień/refleks. Do farb osobno dokupuje się oksydant, który najprościej mówiąc, pomaga farbie wniknąć we włosy. Może mieć 3, 6 lub 9% (albo więcej, ale to już raczej nie do użytku w domu). Najlepszy i najczęściej stosowany jest 3% lub 6%. Należy pilnować proporcji, czasu i sposobu farbowania, które podaje w ulotce producent. Warto też natłuścić (na przykład oliwką dla dzieci) skórę w miejscach narażonych na zabrudzenie (czoło, uszy). Koniecznie przed zastosowaniem farby zrób próbę uczuleniową. Wsmaruj niewielką jej ilość za uchem i zmyj po około 30 minutach. Jeśli nie ma zaczerwienienia i wysypki, wszystko jest ok.

UWAGA!

Zawsze wybieraj farbę o ton jaśniejszą od koloru, który chcesz otrzymać. Jeśli chcesz być ciemną blondynką, kup średni blond, jeśli interesuje Cię średni brąz, kup jasny. Kolor na włosach przeważnie wychodzi ciemniejszy niż na próbniku czy zdjęciu na opakowaniu. 

ROZJAŚNIANIE

Przede wszystkim musisz wiedzieć, że rozjaśnianie niszczy włosy, uszkadza ich strukturę i nieumiejętnie przeprowadzone może sprawić, że przez kilka miesięcy kosmyki będą przesuszone czy wręcz „spalone”. Najlepiej jest rozjaśniać małymi kroczkami, o ton czy dwa. Robi się to rozjaśniaczem z oksydantem (na przykład takim), który dostając się do wnętrza włosa, utlenia jego naturalny pigment (włos traci naturalny kolor). Najpierw ma odcienie czerwieni, później rudości, żółcieni, aż po blond. Włosy mogą być rozjaśnione tylko do pewnego stopnia, dłuższa aplikacja kosmetyku nie spowoduje mocniejszego rozjaśnienia a jedynie pogłębia zniszczenia. Jaki z tego wniosek? Brunetka nie zostanie od razu blondynką 🙂 Tak duża zmiana to proces, który powinien trwać kilka miesięcy. A co w momencie, kiedy kosmyki rozjaśnione o dwa czy trzy tony objawią się jako pomarańczowo-czerwono-kanarkowe „coś”? Wtedy trzeba przejść do kolejnego punktu, czyli:

TONOWANIE

To właściwie nierozłączny towarzysz rozjaśniania. Jeśli chcemy, żeby jaśniejsze włosy miały odpowiedni odcień, mamy dwie możliwości. Pierwsza: możemy nałożyć farbę (według instrukcji, którą opisałam w punkcie o farbach). Druga: toner, który też jest farbą, ale nietrwałą lub półtrwałą i lekko tylko koryguje kolor. Nie wnika do wnętrza włosa, często ma substancje odżywiające, dzięki którym fryzura staje się zdrowa i błyszcząca. Kolor tonera należy wybrać uwzględniając wyjściowe „defekty”: żółte refleksy neutralizujemy fioletowym, zielone czerwonym, pomarańczowe niebieskim. Kosmetyk może mieć różne postaci: galaretki, płukanki, pasty w tubce. W drogeriach najczęściej można spotkać jego delikatne (najczęściej fioletowe i niebieskie) wersje.

HENNA

Henna czy raczej mieszanka hennowa to sproszkowane zioła, które barwią włosy i odpowiednio dobrane przykrywają siwiznę. Najbardziej popularne są henny Khadi (tutaj). Takie mieszanki są naturalne i bardziej łaskawe dla naszych włosów niż farby chemiczne, ale proces farbowania jest nieco dłuższy i bardziej skomplikowany. Zacznij od przyrządzenia mieszanki henny z ciepłą wodą. Ma mieć konsystencję gęstego jogurtu, można dodać trochę soku z cytryny. Odstaw na 15 minut, a w tym czasie umyj włosy szamponem bez silikonów (na przykład takim). Nie susz ich, nałóż hennę na wilgotne kosmyki. Wszystko to owiń folią i ręcznikiem (taki zwykły, ręcznikowy turban). Trzymaj od czterdziestu minut do dwóch godzin. Następnie zmyj i pamiętaj o tym, żeby nie moczyć włosów przez najbliższe dwie doby. Kolor w tym czasie wzmocni się i lekko ściemnieje. Jeśli masz problem ze zmyciem henny pod prysznicem, możesz w pierwszej kolejności nalać wody do dużej miski i w niej namoczyć włosy, żeby się „poluzowały” i zmiękły. Dopiero później dokończ czynność pod prysznicem. Wcześniej zabezpiecz blaty i podłogę w łazience folią albo starymi gazetami, żeby nie poplamić ich powierzchni. Jeśli masz ochotę bardziej szczegółowo zgłębić tajniki farbowania henną, to zajrzyj tutaj.

1. FARBA Herbatint | 2. FARBA Sanotint | 3. FARBA Biokap | 4. HENNA Orientana | 5. HENNA Chatain Dore

NATURALNE FARBY

Są czymś pomiędzy henną (bo nie niszczą włosów, bazują na ziołach i naturalnych składnikach), a farbą chemiczną (podobnie się je nakłada, nie spływają z włosów). Najczęściej można spotkać naturalne farby marek Herbatint, Sanotint i Biokap. Nie zawierają amoniaku, parabenów, alkoholu itp, nie mają charakterystycznego, drażniącego zapachu. Świetnie kryją siwe włosy, a kolor długo pozostaje taki jak od razu po farbowaniu. Mają imponująca paletę barw (na przykład marka Herbatint dzieli kolory na naturalne, popielate, złociste itp, w każdej kategorii po kilka odcieni). Tutaj znajdziesz dokładne instrukcje jak dobrać najlepszy kolor dla siebie. Sama aplikacja to już bułka z masłem – mieszasz w miseczce farbę z emulsją aktywującą, nakładasz pędzelkiem i trzymasz 40 minut. Spłukujesz włosy, myjesz dołączonym szamponem i nakładasz odżywkę, a później już tylko cieszysz się wspaniałym kolorem. Jakieś wady? Może jedynie cena, nieco wyższa niż w przypadku zwykłych, drogeryjnych farb (naturalne kosztują około 40 zł), ale naprawdę warto!