Czy boom na naturalne kosmetyki, który obserwujemy w ostatnich latach ma sens? Czy faktycznie niektóre chemiczne składniki są AŻ TAK szkodliwe? Czego powinnyśmy unikać? Zapraszam do czytania 🙂

DEA (COCAMIDE DEA)

To składnik, który znajduje się na liście substancji dozwolonych do użycia, ale tylko w niewielkich ilościach. Warto jednak wiedzieć, że znajduje się też na innej liście – produktów kancerogennych, czyli mogących przyczynić się do rozwoju raka. Jest jeszcze szkodliwy dla środowiska, więc sama widzisz, że niezbyt miły z niego gość :/ . To dzięki niemu jednak szampony  i pasty do zębów pięknie się pienią, kremy do opalania idealnie rozsmarowują na skórze, a mleczka do demakijażu lepiej usuwają brud. Możesz go unikać kupując ekologiczne pasty do zębów (na przykład taką), zmywając twarz metodą OCM, o której pisałam tutaj i chroniąc się przed słońcem ekologicznymi filtrami (takimi).

Pierwszą część artykułu o szkodliwych składnikach w kosmetykach znajdziesz tutaj

FTALANY

Ftalany występują w setkach, a nawet tysiącach produktów, szczególnie balsamach do ciała, sprayach do włosów, perfumach. Niestety „przemycane” są też do folii spożywczych, zabawek, a nawet ręczników papierowych, dlatego poza czytaniem etykiet na kosmetykach, warto też porzucić plastikowe słomki, kanapki do szkoły dla dzieci pakować w takie kolorowe owijki, a zamiast papierowych ręczników używać materiałowych ściereczek. Czemu ftalany są takie straszne? Ano temu, że mogą przyczyniać się do rozwoju raka piersi, powodują zbyt wczesne i szybkie dojrzewanie u młodych dziewczyn, nie mówiąc już o takich „drobiazgach” jak astma czy alergie. Fuj!

1. MASKA DO WŁOSÓW Platea Organica | 2. BALSAM DO RĄK I CIAŁA Yope
3. WODA RÓŻANA Make me bio

TOLUEN

Tutaj kłania się kolorówka, bo toluen szczególnie upodobał sobie lakiery i odżywki do paznokci, pomadki, farby do włosów, cienie do powiek. Powstaje w wyniku przetwarzania ropy naftowej lub destylacji smoły węglowej – prawda, że nie brzmi to zachęcająco? Podrażnia układ nerwowy i oddechowy, skórę, w dużych dawkach powoduje nudności. Przypuszczalnie może mieć niekorzystny wpływ na rozwój płodu, więc kobiety w ciąży powinny trzymać się od niego z daleka. Rozejrzyj się za ekologicznymi lakierami, sięgnij po naturalne farby do włosów, na przykład takie, zapoznaj się z polskimi markami ekologicznymi (tutaj) i unikaj rzeczy które mają wypisane w składzie: benzene, toloul, toluene, phenylmethane, methylbenzene.

PARAFINA

Parafinę otrzymuje się w procesie destylacji ropy naftowej. Dodaje się ją do podkładów, kremów, pomadek. Sama w sobie nie jest alergenem, nie uczula i nie ma jakichś super szkodliwych właściwości. Jest jednak jedno wielkie ALE. Posmarowana nią skóra nie oddycha, a więc łatwo się domyślić, że rozwijają się bakterie, tworzą się na niej zaskórniki i wypryski. Przez chwilę jest super, bo parafina zatyka pory wyrównuje cerę, ale niestety na dłuższą metę szkodzi jej. Jest po prostu ciężką, zapychająca warstwą przez którą nic nie dostaje się do środka i nie wydostaje na zewnątrz, w dodatku trudno ją dokładnie zmyć. Co stosować w zamian? Oleje roślinne: jojoba, różany, z pestek malin, naturalne sera nawilżające, na przykład takie od Clochee. Pamiętaj tylko o odpowiednim przechowywaniu naturalnych kosmetyków – najlepiej w lodówce i ściśle według zaleceń producenta (często mają one krótkie daty ważności). Więcej o tym pisałam tutaj.

1. PASTA DO ZĘBÓW Ecodenta | 2. MYDŁO W PŁYNIE Babuszka Agafia | 3. OLEJEK Kora Organics
4. KREM DO TWARZY Clochee | 5. ELIKSIR DO CIAŁA Mokosh | 6. KREM POD OCZY Resibo

GLIKOL PROPYLENOWY

Jest związkiem z grupy alkoholi dwuhydroksylowych. Przenika przez skórę i powoduje stany zapalne całego organizmu. Kryje się pod hasłami: PG Xylene Glycol, glikol propylenowy, propylene glicol. Znajdziesz go w kolorówce, balsamach do ciała, odżywkach do włosów. Przerzuć się na podkłady mineralne i łaskawsze dla kosmyków naturalne odżywki. O balsamach do ciała chyba nie muszę wspominać, bo bez problemu zastąpisz je oliwkami albo dostępnymi w wielu sklepach stacjonarnych i internetowych balsamami takimi jak choćby Yope.

TRICLOSAN

Na „deser” chyba najpowszechniej stosowany składnik. W latach 80. uznano go za obojętny dla zdrowia, co skłoniło producentów do dodawania go niemal wszędzie poza żywnością (pasty do zębów, mydła, spraye do stóp, płyny do płukania ust, proszki do prania). Tymczasem naukowcy nadal prowadzą nad nim badania i okazuje się, że wcale nie jest takim niewiniątkiem na jakie wygląda. Przede wszystkim przyczynia się do powstawania alergii, jest podejrzewany o bycie rakotwórczym, zaburza gospodarkę hormonalną. Kosmetyki, wiadomo, możemy zastąpić ekologicznymi, ale co na przykład z praniem? Polecam wypróbować takie kule do prania, które są bezzapachowe, ale pięknie dopierają brud i sprawiają, że ubrania są świeże, jakby porządnie wywietrzone i pozbawione woni potu czy zapachów kuchennych. Jeśli jednak lubisz wyjmować z pralki pranie pachnące wiosenną łąką, używaj ekologicznych płynów do płukania, takich jak ten.